Zwarcie instalacji elektrycznej to najbardziej prawdopodobna przyczyna pożaru, do jakiego doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (4/5 sierpnia). W miejscowości Krynki, na terenie gminy Brody zauważono niebezpieczny żywioł. Na miejscu zdarzenia w ciągu kilku minut, od zgłoszenia pojawili się zawodowi ratownicy ze starachowickiej JRG, a także ochotnicy.
Niepokojący sygnał do starachowickich strażaków dotarł zaledwie kilka minut przed godz. 3. - Z pierwszych informacji, jakie wpłynęły do stanowiska kierowania wynikało iż płonął dach jednego z budynków znajdujących się na terenie tartaku - powiedział mł.bryg. Marcin Nyga, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Podstawowym zadaniem było nie tylko ugaszenie ognia, ale również obrona sąsiednich obiektów. To udało się zrobić.
Na szczęście w palącym się budynku, w chwili wybuchu pożaru nie było nikogo. Właściciel tartaku oraz jeden z pracowników jeszcze przed naszym przybyciem, podjęli próbę ugaszenia ognia za pomocą gaśnic. Niestety okazała się nieudana – tłumaczył rzecznik Nyga. By opanować zagrożenie, zawodowi ratownicy musieli rozebrać częściowo poszycie dachu (ok. 50 metrów kw.). Nadpalone elementy konstrukcyjne przelano wodą.
Wstępnie przypuszcza się, że do pożaru doszło w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Na terenie tartaku, w nocy z niedzieli na poniedziałek obecny był stróż. - W działaniach ratowniczych uczestniczyli również druhowie z OSP Krynki i OSP Brody - tłumaczył oficer prasowy KP PSP.
fot. FB 998 Starachowice
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze