Wychowanek starachowickiego Sokoła i były zawodnik Juventy, mógł przesądzić o losach I-ligowej potyczki. Maciej Śliwa, bo o nim mowa, pojawił się na murawie w końcówce spotkania pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec i Miedzią Legnica.
Ofensywny pomocnik w 82. minucie zastąpił byłego reprezentanta Estonii i gracza, mającego za sobą występy w drużynie warszawskiej Legii, Henrika Ojamę. Ekipa z Dolnego Śląska, której barw broni obecnie Śliwa, przegrywała wówczas 0:1. W pierwszej części meczu dla spadkowicza z Ekstraklasy, bramkę zdobył Michał Góral (gol padł w 25. minucie). W końcówce, trener legniczan Dominik Nowak postawił wszystko na jedną kartę. Na 180 sekund przed końcowym gwizdkiem Miedź miała znakomitą okazję do tego, by wpisać się na listę strzelców. Minutę później, to gospodarze stanęli przed podobną szansą.
Ostatecznie mecz F4. kolejki Fortuna I ligi zakończył się wygraną Zagłębia 1:0. Po ostatnim gwizdku arbitra sporo mówiło się natomiast o sytuacji z 90. minuty, kiedy zdaniem arbitra w sposób nieprzepisowy poza polem karnym zatrzymywany był Maciej Śliwa. 18-latek, według szkoleniowca gości był faulowany w szesnastce. Głośny i impulsywny protest nie spodobał się sędziemu, który ukarał trenera Nowaka żółtą kartką. Strzał z rzutu wolnego obronił golkiper Zagłębia.
Dla wychowanka Sokoła, mecz z sosnowiecką ekipą był drugim, oficjalnym w rozgrywkach. Kilka dni wcześniej, Śliwa zadebiutował w spotkaniu z Chrobrym Głogów. Zagrał 18 minut. W sezonie 2018/19 był zawodnikiem Wisły Kraków, dla której zdobył 1 bramkę, w 5 meczach w Lotto Ekstraklasie. 30 czerwca kontrakt z klubem z ul. Reymonta skończył się, a starachowiczanin musiał szukać nowego pracodawcy. Młodzieżowy reprezentant Polski z Miedzią Legnica związał się 4-letnią umową.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze