Za ogrodzeniem szkolnym wydaje im się, że nikt ich nie widzi inie słyszy, robią, co chcą bez żadnego skrępowania. Nie przejmują się, że w sąsiedztwie są bloki mieszkalne, gdzie mieszkają nie tylko dorośli, ale również dzieci - taki obrazek z osiedla Południe w Starachowicach złości i irytuje mieszkańców.
O problemach - jak twierdzą mieszkańcy - z młodzieżą z III Liceum Ogólnokształcącego w Starachowicach zaalarmowali mieszkańcy osiedla Południe.
- Na przerwach stoją pod blokiem. Palą papierosy, przeklinają i nie ma jak przejść, bo stoją na całej szerokości chodnika. Jak się idzie do dyrektora szkoły - to on nic nie może, bo przecież to dorośli ludzie. Ale nie zachowują się jak dorośli ludzie, bo zostawiają po sobie bałagan, cały syf, jaki zostawią po sobie zostaje na trawniku. W dodatku są tam też uczniowie z młodszych klas - mówi Czytelniczka dodając, że problem dotyczy przejścia przy ul. Wysockiego bloki 1 i 3.
Sprawa jest doskonale znana dyrekcji III LO, tyle, że - jak mówi Mirosław Niewczas, dyrektor LO im Baczyńskiego, nie wszystko od niego zależy.
- Trudno, żeby dyrektor za wszystko odpowiadał. Mamy świadomość gromadzenia się młodzieży poza ogrodzeniem szkolnym, ale nie zawsze stoi tam nasz młodzież. Często to są osoby z miasta. Jeśli chodzi o naszych uczniów, to uczulamy i dyscyplinujemy, wskazują na niewłaściwe zachowania i skargi od sąsiadów. Nie możemy jednak pilnować całego osiedla, bo na terenie szkoły też zostawiane śmieci, doszło o uszkodzenia ogrodzenia od strony Biedronki. Nasi uczniowie, zwłaszcza młodsi nie pozwalają sobie na to, bo wiedzą, że zostaną zidentyfikowani. A przyjeżdżają pod szkołę różne osoby. Sugeruję, by w każdej sytuacji, która budzi uwagi i zastrzeżenia interweniować u Straży Miejskiej lub policji, bo oni mają uprawnienia do legitymowania. Ja mogę odpowiadać tylko za uczniów szkoły - tłumaczy M. Niewczas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze