Reklama

Puszka, zdjęcie chorego dziecka i dobre serce. Kiedy pomagamy potrzebującym, a kiedy oszustom?

W minioną sobotę, przy supermarkecie policja legitymowała młodego człowieka z puszką, przeznaczoną na datki. - W tym przypadku chodziło o interwencję ochrony sklepu, który może nie życzyć sobie, by ktokolwiek prowadził tego typu akcję przed wejściem do supermarketu - poinformował Paweł Kusiak , rzecznik starachowickiej policji. Jak zatem reagować na wolontariuszy kwestujących przed sklepami? Czy to legalne, uczciwe pomaganie, czy naciągactwo? Przeczytajcie....

Jeszcze kilkanaście lat temu widok kwestujących z puszkami kojarzył się głównie z finałem WOŚP, parafialną zbiórką albo lokalną akcją pomocy dla chorego dziecka. Dziś osoby zbierające pieniądze można spotkać niemal codziennie. Stoją przed marketami, galeriami handlowymi, na deptakach i parkingach. Na szyi mają identyfikatory, na piersiach zdjęcia chorych dzieci, w rękach plastikowe puszki.Problem w tym, że dla przeciętnego przechodnia bardzo trudno ocenić, kto rzeczywiście pomaga, a kto jedynie korzysta z ludzkiej dobroci.

Policja ostrzega: nie każda puszka jest legalna

Policja od lat publikuje komunikaty ostrzegające przed fałszywymi wolontariuszami. Funkcjonariusze przypominają, że zdarzają się osoby podszywające pod przedstawicieli fundacji i organizacji charytatywnych.

Reklama

Schemat działania jest zwykle podobny. Zbierający powołuje się na pomoc choremu dziecku, osobie niepełnosprawnej lub seniorowi. Pokazuje zdjęcia, ulotki, czasem identyfikator. W rzeczywistości zebrane pieniądze mogą nigdy nie trafić do potrzebujących.

W policyjnych komunikatach pojawiają się również przypadki osób, które po odmowie przekazania datku stawały się natarczywe, a nawet agresywne.

Nie każda uliczna zbiórka jest oszustwem

Warto jednak zachować rozsądek i nie popadać w drugą skrajność.

W Polsce działa wiele uczciwych fundacji i stowarzyszeń prowadzących legalne zbiórki publiczne. Część z nich korzysta z pomocy wolontariuszy, a część zatrudnia osoby odpowiedzialne za pozyskiwanie darczyńców.

Reklama

To oznacza, że osoba stojąca przed sklepem może rzeczywiście reprezentować legalną organizację i działać zgodnie z prawem. Sam fakt zbierania pieniędzy do puszki nie jest niczym podejrzanym.

Pytanie brzmi: czy można to zweryfikować?

Jest prosty sposób sprawdzenia

Każda legalna zbiórka publiczna powinna być zgłoszona i widnieć w ogólnopolskim rejestrze zbiórek publicznych prowadzonym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W rejestrze można sprawdzić organizatora, cel zbiórki oraz późniejsze rozliczenie zebranych środków.

Reklama

Policja przypomina również, że wolontariusz powinien posiadać identyfikator zawierający dane organizatora, cel zbiórki oraz numer zbiórki publicznej.

Jeżeli osoba zbierająca pieniądze nie potrafi podać nazwy fundacji, numeru zbiórki albo reaguje nerwowo na pytania, powinna zapalić się czerwona lampka.

Kiedy zaczyna się problem?

Prawo rozróżnia dwie sytuacje.

Pierwsza to prowadzenie zbiórki publicznej bez wymaganego zgłoszenia. Jest to wykroczenie zagrożone karą grzywny.

Druga jest znacznie poważniejsza. Jeżeli ktoś świadomie podszywa się pod wolontariusza i wyłudza pieniądze od ludzi, może odpowiadać za oszustwo z art. 286 Kodeksu karnego. Za taki czyn grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Reklama

Dlatego policja zachęca do zgłaszania podejrzanych sytuacji.

Dlaczego ten proceder budzi tyle emocji?

W internecie można znaleźć setki dyskusji dotyczących kwestujących pod sklepami. Wielu mieszkańców deklaruje, że z zasady nie wrzuca już pieniędzy do przypadkowych puszek, ponieważ nie ma pewności, gdzie trafiają środki. Inni wskazują, że wolą wspierać znane fundacje bezpośrednim przelewem.

To oczywiście opinie internautów, a nie dowód na nieuczciwość konkretnych organizacji. Pokazują jednak skalę społecznej nieufności wobec ulicznych zbiórek.

Reklama

Jak pomagać mądrze?

Najbezpieczniejsza zasada jest bardzo prosta.

Jeżeli chcemy pomóc, sprawdźmy organizację. Zapytajmy o nazwę fundacji, numer zbiórki i sposób rozliczania pieniędzy. Możemy też przekazać wsparcie bezpośrednio na konto organizacji lub konkretnego podopiecznego.

Dobre serce jest wartością. Warto jednak, by szło w parze z odrobiną ostrożności. Oszuści liczą właśnie na to, że wzruszeni zdjęciem chorego dziecka nie zadamy żadnego pytania.

A czasem jedno pytanie wystarczy, by odróżnić prawdziwą pomoc od zwykłego naciągania.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/06/2026 18:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama