Reklama

Kultura jest zwierciadłem, w którym poznajemy siebie. Beata Wiśniewska od kuchni...

Wokół nas ten specyficzny, twórczy rozgardiasz, który można poczuć tylko za kulisami pracującego domu kultury. Z sali obok dobiegają głosy seniorów powtarzających kwestie do nowego spektaklu, na korytarzu pachnie parzoną w pośpiechu kawą, a na biurku leżą rozpisane plany kolejnych wydarzeń. Rozmawiamy w Spółdzielczym Domu Kultury w Starachowicach. Naprzeciwko mnie siedzi Beata Wiśniewska, kierownik placówki, animatorka odznaczona odznaką "Zasłużony Działacz Kultury" i laureatka Nagrody Prezydenta Miasta z 2025 roku. Kobieta, która od 35 lat uczy lokalną społeczność, jak zamieniać codzienność w sztukę. Nie ma tu czasu na patos - jest czysta, codzienna pasja.

Ewelina Jamka: Gdybyśmy spróbowały uciec od wielkich, podręcznikowych definicji i sprowadziły wszystko do osobistego doświadczenia: czym tak naprawdę jest dla Pani kultura, gdyby miała Pani zamknąć tę odpowiedź w zaledwie kilku zdaniach?

Beata Wiśniewska: Kultura jest fundamentem, dzięki niej rozwijamy się, budujemy relacje, kształtujemy tożsamość. Kultura jest ważną częścią mojego życia, nadaje mu sens. Może to brzmi górnolotnie, ale to prawda, tak to czuję... kultura jest zwierciadłem, w którym poznajemy siebie.

Reklama

Trzy i pół dekady pracy w roli instruktora i animatora to potężny kapitał ludzkich wspomnień, twarzy i wydarzeń. Na co dzień rzadko jest czas na podsumowania, ale gdy dziś patrzy Pani na tę swoją dotychczasową drogę zawodową, co uważa Pani za swój absolutnie największy powód do dumy?

???? Pracując lat jako animator, instruktor, największym powodem do dumy jest dla mnie świadomość, że dzięki mojej pracy, działaniu i aktywności pomagam ludziom odkrywać ich talenty i możliwości, rozwijać pasje oraz integrować pokolenia. W naszej placówce tworzymy przestrzeń do rozwoju dzieci, młodzieży, seniorów, gdzie każdy może czuć się potrzebny i doceniony.

Reklama

Od lat Pani nazwisko w Starachowicach kojarzy się nierozerwalnie ze Spółdzielczym Domem Kultury. Co takiego wydarzyło się na początku Pani drogi, że to właśnie animacja kultury, a nie żadna inna profesja, stała się Pani życiowym wyborem? Gdzie narodził się ten pierwszy impuls?

Od początku moja droga zawodowa związana była z kulturą Starachowic. Pierwsze inspiracje kulturą zaszczepiła we mnie charyzmatyczna prof. Korpanty, niezapomniana humanistka z II LO w Starachowicach. Nie jest to dla mnie tylko zawód, ale też możliwość rozwoju osobistego i twórczego. Pracę zaczynałam w nieistniejącym dziś Robotniczym Stowarzyszeniu Twórców Kultury - słynącym z fotograficznych Diastarów. Kolejne kroki zawodowe to Miejskie Centrum Kultury i Spółdzielczy Dom Kultury, gdzie była i jest przestrzeń do organizacji wielu wydarzeń, spotkań, koncertów. Tutaj tworzymy atmosferę do rozwijania pasji, zainteresowań oraz współpracujemy z wieloma środowiskami.

Reklama

Instytucje kultury nie funkcjonują w próżni - zmieniają się razem z ludźmi. Jak na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat ewoluowały oczekiwania i wymagania mieszkańców Starachowic wobec Waszej placówki?

Zmianę oczekiwań mieszkańców wobec SDK obserwuję od paru lat. Wcześniej dom kultury postrzegany był głównie jako miejsce organizowania zajęć artystycznych, spotkań i uroczystości lokalnych. Obecnie mieszkańcy oczekują znacznie szerszej i zróżnicowanej oferty dla różnych grup wiekowych - dorosłych i seniorów, z uwzględnieniem osób z niepełnosprawnościami. Mieszkańcy oczekują profesjonalnie przygotowanych wydarzeń, koncertów, imprez - atrakcyjnych wykonawców w dobrze, nowocześnie wyposażonej przestrzeni. Jako kierownik SDK mam aspirację, aby dom kultury był centrum aktywności lokalnej, która odpowiada na potrzeby mieszkańców, wspiera inicjatywy lokalne oraz tworzy przestrzeń do współpracy i integracji.

Reklama

Z boku praca animatora wygląda lekko i przyjemnie - to przecież wieczne koncerty, wernisaże i uśmiechnięta publiczność. Gdzie kryją się te prawdziwe, niewidoczne dla oczu wyzwania i co w tej pracy bywa dzisiaj najtrudniejszą barierą do pokonania?

Bycie animatorem kultury to niełatwe zajęcie, chyba że się kocha tę pracę. Wymaga kreatywności, komunikatywności, dobrej organizacji i otwartości na ludzi i ich potrzeby. Mimo że nie jest to łatwe, mając te wszystkie cechy, najważniejszym, ale zarazem najtrudniejszym jest znalezienie sposobu, klucza do otwarcia, zachęcenia ludzi do udziału w imprezach, spotkaniach, wydarzeniach - zwyczajnie do aktywności, działania!

Reklama

Z sąsiedniej sali prób dobiegają brawa - to seniorzy właśnie skończyli głośną próbę czytaną. Pani Beata uśmiecha się na ten dźwięk.

W SDK z powodzeniem przełamuje Pani bariery pokoleniowe. Od lat prowadzi Pani klub "Jesienny Listek", a teraz reżyseruje Pani spektakle Teatru "N" w Klubie Seniora "Niezapominajka". Jak wygląda ta artystyczna wymiana energii?

To dla mnie nowa forma aktywności teatralnej, mimo że od lat prowadzę zajęcia z seniorami klubu Jesienny Listek. Tym razem to Teatr "N" w Klubie Seniora Niezapominajka. Zajęcia te polegają na przygotowywaniu inscenizacji teatralnych różnych utworów literackich: jedno- lub dwuaktowych sztuk teatralnych, monologów, skeczy. Seniorzy ucząc się tekstów - czasem naprawdę długich - rozwijają wyobraźnię i pamięć, poprawiają dykcję, wymowę, poznają zasady recytacji. To dla nich również aktywne spędzanie czasu, rozwój i utrzymywanie sprawności umysłowej i fizycznej. Dla mnie to również nowy obszar wymiany doświadczeń, spotkań, realizacji pasji i zainteresowań.

Reklama

Każda premiera to ogromny stres. Który z Pani autorskich projektów z ostatnich miesięcy wygenerował w Pani największe pokłady nerwów i emocji, by na koniec przynieść tę najbardziej oczyszczającą satysfakcję?

Wśród wielu projektów, które są dla mnie ważne, dwa ostatnie stanowiły wyzwanie, wyzwoliły wiele emocji, ale również były powodem satysfakcji. Mam na myśli wiosenną premierę spektaklu "Żabula" w ramach projektu "Wiosenne fanaberie". Popisy aktorskie podopiecznych, uśmiech, zadowolenie i aplauz publiczności to wielka satysfakcja z wykonanej pracy. Drugi projekt to autorski scenariusz złożony z przygotowanych w ciągu roku inscenizacji, składający się na wieczór kabaretowy dla dorosłych pod hasłem: "Mikołajkowy worek pełen uśmiechu". Skecze, dowcipy, zabawne monologi doprowadzały publiczność do łez.

Reklama

Puśćmy wodze fantazji: na Pani biurku ląduje czek z nieograniczonym budżetem i pełna swoboda organizacyjna. Co za te pieniądze organizuje Beata Wiśniewska w Starachowicach, by trwale zmienić kulturalne oblicze miasta?

Jestem wielką fanką kina, więc bez wahania zaproponowałabym przegląd, może nawet festiwal filmu, sztuki - unikalne wydarzenie filmowe, które połączy seanse filmowe, często premiery, ze spotkaniami z ludźmi kultury, sztuki, filmu (również pochodzącymi ze Starachowic), w malowniczych lokalizacjach naszej "małej ojczyzny". To moje marzenie!

Reklama

Wymieniła Pani przed chwilą potężne nazwiska związane z polskim ekranem i sceną. A prywatnie? Kto z wielkich mistrzów literatury, kina czy teatru najsilniej ukształtował Pani własną, wewnętrzną wrażliwość?

To bardzo trudne pytanie! Przez tak wiele lat pracy bardzo wiele osób miało wpływ na to, jak postrzegam sprawy kultury, jak działam, jak realizuję swoje pomysły. To na gruncie lokalnym, w szerszym wymiarze to cała plejada znanych i uznanych osobowości kultury z całym ich dorobkiem: Młynarski, Cygan, Osiecka, Szymborska - uwielbiam za teksty!  Kieślowski, Holland za prawdę, Englert za "Hamleta" i oczywiście prof. Władysłw  Bartoszewski za to, co najważniejsze: "Warto być przyzwoitym" i to nie tylko w pracy w kulturze - też obowiązuje w życiu!

Reklama

A co się dzieje, kiedy wielkie projekty dobiegają końca i gasną światła na scenie SDK? Gdzie Beata Wiśniewska po godzinach szuka ucieczki od wiecznego pędu i hałasu? Jak wygląda Pani prywatny reset?

Odpoczynek?!.. Jeśli jest, to krótki, ale staram się wykorzystywać każdą wolną chwilkę na dobrą literaturę, relaks przy muzyce... Niewyczerpaną inspiracją jest kontakt z naturą, przyrodą i praca na kawałeczku ziemi, który nieustannie zaskakuje, inspiruje, zachwyca kolorem, zapachem i daje wiele radości.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości