Szczęście w nieszczęściu – takiego określenia z pewnością może użyć 36-letni kierowca samochodu osobowego, który w poniedziałkowy (2 marca) wieczór uczestniczył w zdarzeniu drogowym. Jak poinformowała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej, w Brodach na ul. Panoramicznej auto zjechało z drogi i wpadło do wody.
Niepokojąca wiadomość o tym, co wydarzyło się w miniony poniedziałek, do stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej dotarła ok. godz. 18. Po dojeździe jednostek ochrony przeciwpożarowej na ul. Panoramiczną w Brodach potwierdzono, że samochód osobowy marki Range Rover Velar zjechał z drogi i znajduje się ok. 8 metrów za linią brzegową.
Kierowca samodzielnie opuścił pojazd i oczekiwał na pomoc siedząc na dachu samochodu. Działania zastępów polegały na zabezpieczeniu miejsca i ewakuacji kierowcy na brzeg zalewu. Strażacy wyciągnęli auto z wody przy pomocy wyciągarki linowej – relacjonują zawodowi ratownicy z KP PSP. Przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego po przebadaniu mężczyzny stwierdził, że nie wymagał on hospitalizacji.
Co było przyczyną takiego, a nie innego manewru kierowcy? - 36-letni kierowca tłumaczył, że na drogę wybiegło zwierzę. Wówczas mężczyzna odbił w prawo, by go nie potrącić – informują świętokrzyscy stróże prawa. Policjanci ukarali kierującego mandatem. W działaniach ratowniczych, brały udział trzy zastępy ze starachowickiej JRG oraz OSP Styków.
fot. KP PSP Starachowice
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze