Władysława Gil ur. się w 1917 roku. W 1941 roku została wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec, gdzie poznała swojego męża. Ślubu młodej parze udzielił w kościele katolickim ks. Mieczysław Robakowski. Obecny podczas ceremonii był także duchowny ewangelicki, który był bratem gospodyni, u której pracowała pani Władysława. Nie narzekała na panujące tam warunki pracy. Bardzo pozytywnie wypowiadała się o rodzinie, u której mieszkała razem z mężem i pracowała.
Po wojnie pani Władysława wróciła do Polski. Ważna była dla niej rodzina i mama, która mieszkała w Polsce. To były główne powody, dla których zdecydowali się do powrotu. Poza tym mąż Pani Władysławy chciał , aby pozostali w Niemczech.
Po powrocie rodzinne strony, Jubilatka rozpoczęła pracę u starachowickiego lekarza Wadiusza Kiesza. Pracowała jako gosposia przez dziewięć. Swoje serce i zaangażowanie w codziennie wykonywane obowiązki wkładała również w pracy u doktor Jurkowskiej.
Pani Teresa, siostrzenica Jubilatki bardzo ciepło mówi o swojej cioci.
- To osoba, która kocha ludzi, jest pogodna i cieszy się każdym dniem życia - dodaje.
Tej pogodny na każdy kolejny dzień, życzył Jubilatce prezydent Marek Materek, który odwiedził panią Władysławę w dniu urodzin. Były również kwiaty i gratulacje.
- Życzę by uśmiech gościł na Pani twarzy tak często jak dziś, by dopisywało zdrowie i by mogła przez kolejne lata opiekować się przygarniętym kotem, o którego dobrze dba. Samych pogodnych dni na kolejne lata życia!
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze