Burzliwa sesja Rady Miejskiej ujawniła poważne wątpliwości wokół budowy Instalacji Odzysku Energii w Starachowicach. Radni wskazują na stratę milionów złotych i brak finansowania inwestycji, podczas gdy prezes ZEC odpiera zarzuty o wyrządzeniu szkody i zapowiada kontynuację projektu.
Informację o aktualnej sytuacji i historię inwestycji pod nazwą Instalacja Odzysku Energii w Starachowicach przedstawił Marcin Pocheć, prezesa Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach. Jak mówił spółka uzyskała w sierpniu 2022 roku pozwolenie na budowę spalarni, co zdecydowało o rozpoczęciu prac.
- W trakcie toczącej się inwestycji w lutym 2023 roku wojewoda uchylił pozwolenie, co wstrzymało proces inwestycyjny. Kontrola Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego potwierdziła, że od 23 lutego 2023 roku nie były prowadzone żadne prace, poza niezbędnym zabezpieczeniem budowy. Uchylenie pozwolenia na budowę spowodowało skutki formalno-prawne, w tym wstrzymanie robót - mówił M. POcheć. - 3 sierpnia 2024 roku, ZEC zdecydował o rozwiązaniu umowy z wykonawcą firmą Control Proces S.A. 18 października 2024 roku Sąd Okręgowy w Kielcach zakazał ZEC realizację budowy przez inną spółkę niż Control Process. Złożyliśmy apelację, dzięki czemu mamy możliwość kontynuowania inwestycji. Jesteśmy w trakcie uzupełniania dokumentacji, uzyskiwania pozwolenia na budowę i szukamy wykonawcy oraz źródeł finansowania, bo wsparcie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska jest nieaktualne - dodał M. Pocheć.
Podczas sesji przewidziano wystąpienie przedstawicieli Stowarzyszenia Inicjatywa dla Starachowicach. Głos zabrał Jarosław Łyczkowski. Jak stwierdził mija 10 lat od decyzji o budowie spalarni, a na jakim etapie jesteśmy? - pytał retorycznie.
- Wszystkie decyzje zostały uchylone nie dlatego, że mieszkańcy robili na przekór, ale dochodzili swoich praw, które mają. Wiele uchybień jest po stronie spółki ZEC, która musi oddać pieniądze. ZEC ma zwrócić 10 mln zł i nie ma finansowania tej inwestycji. Dziś najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: czy ta inwestycja jest nam w ogóle potrzebna? Mowę o 100 mln zł, które wystarczą na pokrycie kosztów - można wsadzić między bajki. Dużo mniejsza inwestycja kosztuje ponad 200 mln zł. Po co to w ogóle budować? Czy to poprawi ceny ciepła i zmniejszy koszty za śmieci? Te instalacje są po to, by nie zakopywać frakcji śmieci. Jako Stowarzyszenie prosimy o audyt i przedstawienie planów na przyszłość, bo dziś bardziej opłacalne i dofinansowane są magazyny energii.
- Pieniądze z WFOŚ trzeba oddać z kieszeni podatników - mówił Zbigniew Kroczek.
Szereg pytań i wątpliwości wyraził radny Piotr Capała, który pytał nie tylko o rozliczenia i zobowiązania finansowe. Jak podkreślił, nie ma pozwolenia na budowę, nie ma finansowania, nie ma potencjalnych kosztów, ani audytu...
- Tymczasem ta gra będzie kontynuowana za wszelką cenę, bo prezes ZEC ma na koncie 10 mln zł do oddania, co jest obarczone nieracjonalnym gospodarowaniem finansami publicznymi. Szkoda już jest i winnym tego jest jedna osoba, to prezes ZEC. Mieszkańcy miasta zawdzięczają to Marcinowi Pocheciowi - mówił P. Capała.
Dementował to prezes ZEC, twierdząc, że to nie jest szkoda, gdyż ZEC miał prawomocne pozwolenia na budowę i dlatego rozpoczęto prace.
- Co do spłaty pożyczki, ZEC inwestując, spłaca wszystkie zobowiązania i mamy najtańsze ciepło w Polsce - mówił Marcin Pocheć.
- Z czego Pan spłaca ten kredyt? Z komunikacji miejskiej, ciepłownictwa czy z własnej kieszeni? - dopytywał radny Capała.
- Koszty związane z działalnością komunikacyjną nie mogą się uzupełniać kosztami z ciepłownictwa. To jest tendencyjne wprowadzanie opinii publicznej w błąd. To będzie spłacane z działalności ciepłowniczej oraz pożyczki, która była zaciągnięta na ten cel - odpowiadał.
- Sytuacja byłaby jeszcze lepsza gdybyśmy nie musieli spłacać 10 mln zł pożyczki ripostował P. Capała.
Radny Dariusz Lipiec, pytał, dlaczego prezes ZEC nie odczekał 30 dni, które jest na zaskarżenie decyzji o pozwoleniu?
- Bo nie tylko można zaskarżyć decyzję do wojewody, ale również do innych organów, co znacząco wydłużyłoby cały proces - odpowiadał M. Pocheć mówiąc, że 10 lat temu powstała idea budowy spalarni a sama inwestycja to 2,5 roku.
O studium wykonalności pytał radny Dominik Zuba. Z odpowiedzi M. Pochecia wynika, że ma być ono na przełomie maja/czerwca. Żeby był to dokument miarodajny, a uwarunkowania cenowe się zmieniają, potrzeba na to czasu.
- Skoro już zostały wydane pieniądze to dziwiłbym gdyby ZEC nie chciał kontynuować inwestycji. Dla mieszkańca Starachowic koszt ciepła jest najważniejszy a nie kto, kiedy, na kogo złożył zależenie i uchylił pozwolenie na budowę. Najważniejsze jest to, jakie ta inwestycja może przynieść efekty? - mówił D. Zuba dodając, że należy ją kontynuować.
- Czy Control Proces będzie mógł kontynuować budowę z podwykonawcami?
- Na tą chwilę - nie, bo nie są zainteresowani kontynuacją inwestycji - odpowiedział M. Pocheć. - Każdy pośrednik to podwyższenie ceny a cena jest podstawą wyliczeń, więc wydaje się to niemożliwe.
- Jakie są dowody na to, że inwestycja będzie opłacalna? - pytał radny Mirosław Gęborek.
- Z mojego punktu widzenie jest to rentowne i opłacalne, co potwierdzą wyspecjalizowane podmioty, które udzielą nam gwarancji na zawarcie umowy o kredyt. Czekamy na studium wykonalności i decyzję o finansowaniu - odpowiadał M. Pocheć. - Jeśli chodzi o dalsze powstępowanie, nie zaryzykuję przetargu bez pozwolenia i finansowania. Ten rok jest optymistyczną wersją jeśli chodzi o rozpoczęcie kontynuacji inwestycji.
Dariusz Nowak stwierdził, że to jest porażka...
- Nie mamy nic, jesteśmy w punkcie zerowym a pieniądze zostały wydane na pewne prace budowlane. Moim zdaniem nie dojdzie do powstania tej inwestycji. Powinna być wybrana nowa Rada Nadzorcza oraz Zarząd ZEC, po takim procedowaniu inwestycji - sugerował radny D. Nowak.
Pokłosiem sesji miało było przyjęcie rezolucji radnych miejskich. Przed głosowaniem radni mieli jeszcze wątpliwości co do zasadności zleconego studium wykonalności oraz audytu dla budowy spalarni. Radny Piotr Capała zwrócił uwagę na różnicę tych dwóch dokumentów, argumentując za zasadne przeprowadzenie niezależnego zewnętrznego audytu.
Radna Ilona Traczyk przywołała definicję studium wykonalności...
- To kompleksowy dokument analityczny oceniający opłacalność, techniczne możliwości i sensowność realizacji planowanego projektu przed zaangażowaniem dużych środków finansowych. Określa mocne i słabe strony inwestycji, szanse powodzenia oraz ryzyka, stanowiąc kluczowe narzędzie decyzyjne dla inwestorów. I ten dokument mam być gotowy pod koniec maja... - dodała.
***
Rada Miejska w Starachowicach nie przyjęła rezolucji, która wezwałaby Prezydenta Miasta do przeprowadzenia niezależnego audytu inwestycji Instalacji Odzysku Energii realizowanej przez spółkę ZEC. Audyt ma ocenić działania zarządu i rady nadzorczej, przeanalizować finanse, ryzyka oraz zasadność ekonomiczną projektu, a także wskazać ewentualne nieprawidłowości. Wyniki powinny zostać przedstawione w ciągu 90 dni i opublikowane, aby zapewnić transparentność oraz ochronę interesu majątku publicznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze