10 spotkań trwała czarna seria Kamiennej Brody . Ekipa z powiatu starachowickiego, dla której są to ostatnie mecze w rozgrywkach IV ligi świętokrzyskiej, mogła sprawić niespodziankę i pokonać na wyjeździe Wierną Małogoszcz. – Po przerwie nie wykorzystaliśmy dwóch świetnych sytuacji, do zdobycia goli – powiedział Mirosław Piątek, kierownik drużyny gości.
Kamienna, po zmianie stron musiała odwrócić losy rywalizacji. Drużyna prowadzona przez Tomasza Dymanowskiego oraz Krystiana Kanarskiego, przegrywała bowiem 0:1. - Gola straciliśmy w nieszczęśliwych okolicznościach. W ostatniej minucie pierwszej połowy – stwierdził kierownik zespołu z Brodów Mirosław Piątek. W 66. minucie na listę strzelców wpisał się Szczepan Dziewięcki. Trafienie wyrównujące to przede wszystkim dzieło Mateusza Franusa. Środkowy pomocnik Kamiennej zdecydował się na uderzenie. Tor loty futbolówki, niemal w ostatniej chwili zmienił wspomniany Dziewięcki, czym zmylił golkipera Wiernej.
Remis, a co za tym idzie podział punktów, to sprawiedliwy rezultat. W drugiej połowie, Dziewięcki, a także Dawid Soboń byli bliscy zdobycia kolejnych goli. W końcówce przed porażką uratował nas Konrad Żytniewski, który w tylko wiadomy dla siebie sposób, zdołał zatrzymać strzał – podkreślił kierownik Piątek. Kamienna przerwała tym samym serię spotkań bez punktu. W trzech ostatnich meczach (z Hetmanem Włoszczowa i Lubrzanką Kajetanów u siebie oraz ŁKS-em Probudex Łagów na wyjeździe), drużyna z Brodów będzie chciała godnie pożegnać się z kibicami.
Komentarze