Porażką 0:1 zakończyła się środowa, towarzyska potyczka juniorów starachowickiej Star/Juventy. Ekipa trenerów Zdzisława Spadło, a także Artura Mikosa, sprawiła sporo problemów, doświadczonej drużynie z Bodzentyna. - Ze sprawdzianu jestem zadowolony. Staraliśmy się grać szybko – powiedział po ostatnim gwizdku arbitra, trener Spadło.
W zespole prowadzonym przez duet szkoleniowców: Zdzisław Spadło – Artur Mikos, tym razem zabrakło podstawowego skrzydłowego, Patryka Mańturza. Za kreowanie akcji ofensywnych i skuteczne wykańczanie ich, odpowiedzialne było trio: Norbert Korczak, Piotr Mikos, a także Bartosz Szydłowski. Skrzydłowi oraz najbardziej wysunięty napastnik, w ustawieniu 1-4-3-3, wiosną w rozgrywkach Makroregionalnej Ligi Juniorów, mają odgrywać kluczowe role.
Stworzyliśmy kilka sytuacji do tego, by wpisać się na listę strzelców. Szkoda, że nie udało się ich zamienić na bramki. Nie wynik spotkania był w tym przypadku najważniejszy. Naprzeciw nas stanął doświadczony zespół z IV ligi. Nie grali w nim przypadkowi ludzie – podkreślił Zdzisław Spadło, który jest optymistą przed pierwszym, ligowym meczem. - Najważniejsze, że kreujemy sytuacje. Jestem przekonany, że skuteczność przyjdzie w odpowiednim momencie. Zagraliśmy w stylu, jakiego oczekiwałem – zaznaczył szkoleniowiec.
Star/Juventa w ostatnim sparingu, przed początkiem piłkarskiej wiosny, zmierzy się na boisku ze sztuczną trawą w Starachowicach z Motorem Lublin. Mecz odbędzie się w najbliższą sobotę, 2 marca.
Komentarze