Trwa sądowa batalia między mieszkańcami ulicy Śląskiej w Starachowicach, którzy próbują wyprostować problemy powstałe przy wykupie ich mieszkań od gminy.
Ostatnio na miejscu odbyła się wizja lokalna, w której uczestniczył m.in. sędzia prowadzący sprawę Marcin Kotulski.
Przypomnijmy sprawa dotyczy m.in. państwa Durlików, którzy od lat zamieszkują nieruchomość przy ul. Śląskiej. Mieszkanie wykupili od gminy, która jak twierdzi Jerzy Durlik, zmusiła ich podczas wykupu do przekrętu. - Mam działkę o pow. 685 m.kw. a płacę za 489 m.kw. Sąsiad natomiast odwrotnie - ma 286 m.kw. a płaci za 489 m.kw. To jest nadużycie finansowe i tego wszystkiego dokonano w obliczu prawa sprzedając nam działkę i mieszkanie - stwierdza pan Jerzy, dodając, że taki a nie inny podział działek spowodował waśnie i spory wśród sąsiadów.
A te są rozstrzygane przed sądem, bo inaczej sąsiedzi porozumieć się nie mogą. Najpierw na wokandę trafiła sprawa podziału działek i wyjść z współwłasności.
Wraz z biegiem czasu zrodził się kolejny problem. - Sąsiadka odstąpiła od wielkości działek, teraz ma w planach budowę poddasza - mówi żona pana Jerzego. Sprawa trwa już kilka lat, obecnie toczy się przed sądem. Powoływani są kolejni biegli, przygotowywane kolejne dokumenty. Obie strony czekają na ostateczne rozstrzygnięcie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze