Projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru "WIERZBNIK" był temat wiodącym konsultacji, które odbyły się w Urzędzie Miejskim w Starachowicach. Miejsca parkingowe to priorytet - postulują mieszkańcy.
Właściciele, mieszkańcy i osoby prowadzące działalność w rynku sprzeciwili się planom służb miejskich dotyczącym projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego "WIERZBNIKA". Najwięcej kontrowersji wśród mieszkańców wzbudził zapis o docelowym wprowadzeniu w Rynku ruchu uspokojonego, jak również zamknięcie dojazdu oraz brak postoju dla mieszkańców miasta wzdłuż północnej i wschodniej pierzei Rynku tj. ul. Wysoka i część Rynku.
Ponieważ konsultacje, które odbyły się w Szkole Podstawowej nr 10 nie spełniły oczekiwań, poprosili o dodatkowe spotkanie. Odbyło się ono w poniedziałek, 1 września w Urzędzie Miejskim w Starachowicach. Z zainteresowanymi spotkał się prezydent Marek Materek oraz architekt.
- Podczas spotkania, mieszkańcy prosili o ograniczenie ruchu pojazdów dostawczych, ten postulat zostanie uwzględniony. Jest również oczekiwanie, by pozostawić jak najwięcej miejsc parkingowych a miarę możliwości zadbać o dodatkowe na obrzeżach rynku. Zgłoszono także nową uliczkę w pobliżu ul. Rzemieślniczej, co zostanie ujęte w planie wraz z dodatkowym oświetleniem - dodał włodarz.
Okiem mieszkańca
- W czasie rozmowy zostały przedstawione nasze postulaty dotyczące miejsc parkingowych na płycie Rynku. Prezydent obiecał, że ruch nie będzie zamknięty, namawiał do tego, aby pracownicy czy właściciele nieruchomości nie trzymali swoich pojazdów przez cały dzień przed sklepem - mówi Joanna Matysek. - Mają być usunięte pachołki z chodnika na południowej części w Rynku. Będzie wykonany projekt przebudowy części drogi przy Iłżeckiej, aby autobus MZK mógł z powrotem jeździć ulicą Wysoką.
Mieszkańcy prosili o wyjazd Rynku ul. Kilińskiego lub Kościelną. Projektanci byli bardziej przychylni ulicy Kościelnej. Czas realizacji tych planów to ok. 2-3 lata.
- Inne nasze postulaty jak: zwężenie chodników, obniżenie krawężników czy wylanie asfaltu w uliczkach jest nierealne ze względu na wysokie koszty - dodaje J. Matysek nie kryjąc zadowolenia, że nadal będzie wokół Rynku strefa ruchu, co umożliwi funkcjonowanie podmiotów gospodarczych.
Wśród postulatów jakie padały, była m.in:
- możliwość parkowania wzdłuż wszystkich ulic po obydwu stronach tj.: Rynek, ulica Wysoka, ul. Niska,
- możliwość parkowania na placu centralnym rynku od pon. do sob. w godz. od 6:00- 18:00
- obniżenie krawężników na ulicy Niskiej,
- położenie asfaltu na kostce brukowej w rynku, ul. Wysokiej oraz Niskiej (w przypadku realizacji poprzedni punkt bezprzedmiotowy),
- odwrócenia kierunku jazdy na ulicy Kilińskiego, aby droga stanowiła wyjazd z rynku.
Jak zapewnił włodarz postulowane przez mieszkańców punkty C i D z projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zostaną usunięte, tj.
c) docelowo dopuszczenie ruchu kołowego wzdłuż północnej wschodniej pierzei Rynku wyłącznie dla samochodów dostawczych oraz miejskich służb technicznych i dla właścicieli posesji sąsiadujących z Rynkiem,
d) docelowe wprowadzenie w Rynku ruchu uspokojonego - tego nie ma.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niech mieszkańcy spojrza na rynek w Kielcach czyli ulice Sienkiewicza. Tam jest całkowity zakaz wjazdu! Ale są fajne sklepy, knajpy. Parkować można pod Kościołem czy galeria i kawałek przejsc. Nie jesteśmy w USA aby wszędzie podjeżdżać autem bezpośrednio, a potem wagę maja 200 kg.
Dokładnie! Do roku 1996 Krakowskie Przedmieście w Lublinie było ruchliwą ulicą. Zmiany budzą niepokój, ale czy znalazłaby się chociaż jedna osoba, która na tej zmianie straciła? Można sobie w ogóle wyobrazić, że tam kiedyś była droga? Podobne przykłady można byłoby mnożyć.
Rynek to maly problem organizacyjny. Tam wszystko dziala jak trzeba. Problem to jest obecne godziny funkcjonowania pszoku. Dla kogo takie? Dla emerytów? Dla młodych osób pszok absolutnie nie jest przyjazny. Godziny otwarcia powinny byc popołudniowe codziennie, w miesiacach kwiecien-pazdziernik!!! Przywróćmy normalność.
Problem polega na tym, że przez ponad 10 lat pan wizjoner nie wymyślił niczego co ożywiłoby Rynek. Potańcówki to raczej kpina z mieszkańców.. To betonowa płyta na której kompletnie nic się nie dzieje..Konieczna wycieczka do Sandomierza zamiast objazdu miasta. Podróże kształcą..
Najłatwiej krytykować. Sandomierz ma inną historię. Może mieszkańcy rynku pochwalą się jak ich dziadkowie czy rodzice pozyskali te nieruchomości. Przed wojną zamieszkiwał tam kto inny.
Faktycznie, betonowanie rynków to był niezbyt szczęśliwy trend w polskich miastach. Gdy u nas zaczęto remont (2008?), na podstawie doświadczeń Wrocławia albo Kielc (i wielu innych miast) już szeroko komentowano, że przestrzeń pozbawiona zieleni będzie wyludniona. To jest oczywiste, jeśli tylko pomyśli się jaka jest pojemność cieplna takiego wielkiego kamiennego kloca.
Ruch na rynku powinien być zlikwidowany albo w najgorszym przypadku płatny.Są miasta Skarżysko. Ostrowiec i tam nie ma parkingów.U nas najlepiej gdyby dało się wjechać do sklepu. Kostka wyłożona źle ale cuchnące pojazdy to nawet na płycie mogły by stać.Na rynku panuje wolna amerykanka trudno miejscami się poruszać czy to chodnikiem czy na przejściach dla pieszych zero reakcji służb. Ruch powinien być zamknięty.
A ja uważam inaczej Jest dobrze tak, jak jest.
Najwięcej niezadowoleni to sprzedawcy jeśli w sklepie pracuje trzy osoby i każda przyjedzie autem to i tak kupujący musi szukać dalej.
Pomyliłeś czas i miejsce więc pewnie dlatego wypisujesz takie farmazony. Akurat sprawa ruchu w Rynku nie jest najważniejsza , bo tam i tak nic nigdy się nie dzieje. Potańcówka dla emerytów na rozgrzanym betonie to jedyny pomysł po kilkunastu latach od remontu.. Tam i tak nie ma po co wjeżdżać samochodem. Dlatego na spotkaniu w Urzędzie była garstka osób, które same nie wiedzą czego chcą..
Na czym polega pomyłka? Wypowiedź jest w wątku o organizacji ruchu w Rynku, jest więc aktualna i na temat. Żadna sprawa nie jest najważniejsza, więc taka uwaga wskazuje tylko na Twoją ignorancję. Dlaczego wymagasz od władz miasta organizowania czegokolwiek? To jest myślenie wzięte z poprzedniego systemu. Problem dotyczy ściśle tego, że w Polsce ogólnie nie ma zrozumienia do czego służy przestrzeń wspólna.To ludzie decydują o tym co się dzieje w Rynku i problem dotyczy dokładnie tego: to miejsce nie jest dla ludzi.
Niech mieszkańcy spojrza na rynek w Kielcach czyli ulice Sienkiewicza. Tam jest całkowity zakaz wjazdu! Ale są fajne sklepy, knajpy. Parkować można pod Kościołem czy galeria i kawałek przejsc. Nie jesteśmy w USA aby wszędzie podjeżdżać autem bezpośrednio, a potem wagę maja 200 kg.
Dokładnie! Do roku 1996 Krakowskie Przedmieście w Lublinie było ruchliwą ulicą. Zmiany budzą niepokój, ale czy znalazłaby się chociaż jedna osoba, która na tej zmianie straciła? Można sobie w ogóle wyobrazić, że tam kiedyś była droga? Podobne przykłady można byłoby mnożyć.
Rynek to maly problem organizacyjny. Tam wszystko dziala jak trzeba. Problem to jest obecne godziny funkcjonowania pszoku. Dla kogo takie? Dla emerytów? Dla młodych osób pszok absolutnie nie jest przyjazny. Godziny otwarcia powinny byc popołudniowe codziennie, w miesiacach kwiecien-pazdziernik!!! Przywróćmy normalność.