Wracamy do tematu, który był już poruszany na naszych łamach. Chodzi o żywopłot przy ul. Medycznej (d. Hanki Sawickiej) przy wjeździe do przychodni Visus. Jakiś czas temu interweniowali w tej sprawie pacjenci i personel placówki.
- Zieleni nigdy dość, ale jeśli w grę wchodzi zdrowie lub życie ludzkie zieleń powinna być na dalszym planie - pisali do redakcji. - Zupełny brak widoczności przy wyjeździe z przychodni już kilkakrotnie omal nie doprowadził do stłuczki. Często chodzą tamtędy matki z wózkami, których kierowcy nie mają szansy zobaczyć. Być może wycięcie żywopłotu albo chociaż lustro pozwoli zapobiec tragedii? - sugerowali wskazując niebezpieczeństwo.
Teraz sprawę zgłosił mieszkaniec, który obserwuje komunikacyjne problemy kierowców.
- Znowu doszło do stłuczki. Szczęście, że skończyło się na uszkodzonych samochodach, ale nie dziwi mnie poirytowanie kierowców. Tam jest ciasno i fatalna widoczność. Trzeba coś z tym zrobić - mówi.
Zarząd Starachowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która zarządza terenem, zajął się sprawą.
- Usuwanie krzewów odbywa się po decyzji Urzędu Miejskiego. Wystąpiliśmy do gminy o zgodę na wycinkę. Jak tylko otrzymamy decyzję, która się uprawomocni, usuniemy żywopłot - deklaruje Bogdan Skowroński, zastępca prezesa Zarządu SSM.
Swoją drogą nie da się ukryć, że kierowcy ignorują znajdujący się tam znak zatrzymywania. Być może dlatego, że Straż Miejska nie egzekwuje stosowania się obowiązujących znaków. Stojące na zakazie samochody utrudniają wyjazd, zmuszając do jazdy po chodniku, co też jest niezgodne z przepisami. Czy wycięcie żywopłotu ostatecznie rozwiąże problem?
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze