Czy wadliwa instalacja elektryczna może stać się przyczyną pożaru na terenie jednego z większych zakładów produkcyjnych w Starachowicach? Jak pokazało środowe zdarzenie okazuje się, że tak. Zastępy strażaków zostały wezwane do gaszenia ognia, jaki strawił rozdzielnię prądu w Gerdzie 2. - Praca zakładu musiała być wstrzymana – informuje TYGODNIK Andrzej Pyzik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej.
Zgłoszenie o zagrożeniu wynikającym z pożaru, do zawodowych strażaków dotarło kilka chwil po godz. 10.30. Od kierownika zmiany uzyskano informację, że wszyscy pracownicy obiektu ewakuowali się przed przyjazdem zastępów straży, a instalacja elektryczna znajdująca się w rozdzielni została odłączona od prądu.
- Działania zastępów polegały na: zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i przystąpieniu do gaszenia szafy elektrycznej za pomocą gaśnic proszkowych. Po opanowaniu pożaru ze względu na silne zadymienie przystąpiono do oddymiania budynku, które zrealizowano poprzez: wejście ratowników na dach, otwarcie świetlików umiejscowionych w stropodachu oraz użycie dwóch wentylatorów osiowych – relacjonuje Andrzej Pyzik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Starachowicach.
Po oddymieniu hali, za pomocą miernika sprawdzono atmosferę pod kątem obecności tlenku węgla. Sprawą zajęła się policja, która wykonywała dalsze czynności dochodzeniowe w zakresie przyczyn i okoliczności pożaru. Jak twierdzi nasz rozmówca, wstępną przyczyną pojawienia się ognia w rozdzielni prądu, była wada instalacji elektrycznej. - Najważniejsze jest to, że nikomu z pracowników nic się nie stało. Ewakuowanych zostało ok. 60 pracowników. Praca zakładu musiała być wstrzymana – dodaje Pyzik. Pod koniec minionego tygodnia, życie w Gerdzie 2 wróciło do normy.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze