Z nowym rokiem szkolnym Związek Nauczycielstwa Polskiego wszedł w spór z rządem Rzeczpospolitej. Wysuwane żądania członków ZNP dotyczą m.in. zachowania uregulowań pragmatyki zawodowej nauczycieli w randze odrębnej ustawy, zwiększenie udziału budżetowych nakładów na oświatę w PKB, podwyższenia o 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, wychowawców i innych pracowników pedagogicznych oraz zmiany w systemie wynagradzania pracowników samorządowych. Postulaty dotyczą również zahamowania procesu przekazywania publicznych szkół i przedszkoli samorządowych osobom fizycznym i prawnym niebędącym jednostkami samorządu terytorialnego oraz stworzenie mechanizmów systemowych zapobiegających łamaniu prawa przez organy prowadzące szkoły i pracodawców.- 26 sierpnia Związek wystosował list w tej sprawie do premier Ewy Kopacz. Pani premier deklaruje w wywiadach chęć rozmowy i dialogu. Jak na bilbordach rozmawia z ludźmi, ale tylko na zdjęciach. Czekamy na faktyczne rozpoczęcie rozmów w celu przedstawienia naszych postulatów - mówi Mariola Gałka, przewodnicząca ZNP w Starachowicach.
W związku z biernością rządu, obradujące 21 września 2015 r. w siedzibie Zarządu Głównego ZNP Prezydium ZG ZNP zdecydowało o zaostrzeniu akcji protestacyjnej w ramach sporu z rządem.
- 14 października odbędzie się w Warszawie przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów ogólnopolska manifestacja pracowników oświaty. 14 października Nauczycielskim Dniem Protestu. Ten dzień, popularnie zwany świętem nauczycieli, będzie w tym roku Nauczycielskim Dniem Protestu - zapowiada M. Gałka. - My nie uderzamy w samorządy i pracodawców, my kierujemy postulaty i żądania do rządu RP, odpowiedzialnego za polską edukację. Myślę, że nauczyciele wolą uczyć, a nie protestować, jednak wobec negatywnej postawy rządu nasz protest uważamy za konieczny - podsumowuje prezes Międzygminnego Oddziału ZNP.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze