- Jak zawsze w takich sytuacjach musieliśmy działać błyskawicznie. Walkę z czasem, na szczęście udało się wygrać - tłumaczy w rozmowie z TYGODNIK-iem asp.szt. Marek Janda z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach. W środowy poranek, do stanowiska kierowania, wpłynęła informacja o prawdopodobnym podtruciu się tlenkiem węgla, do czego miało dojść w Nowej Słupi. - Z pierwszych informacji wynikało, że w jednorodzinnym domu znajdują się poszkodowane osoby – podkreślił strażak.
Kiedy strażacy pojawili się, na miejscu pracował już zespół ratownictwa medycznego. - W działaniach brały udział zastępy z jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej zarówno ze Starej Słupi jak i Nowej Słupi, a także zastępy z Komendy Miejskiej w Kielcach. Włącznie ze specjalistycznym sprzętem ratownictwa chemicznego. Dorosłym osobom, udzielono wsparcia – uzupełnia Janda.
Zabezpieczeni w aparaty ochrony dróg oddechowych strażacy, weszli do budynku mieszkalnego i przewietrzyli dom. - Otwarto wszystkie okna. Zatrucie tlenkiem węgla podejrzewano u osób, które natychmiastowo przetransportowano do szpitala – stwierdził funkcjonariusz KM PSP Kielce. Co mogło być przyczyną ulatniania się śmiertelnego gazu? Wiele wskazuje na to, że tlenek ulatniał się z kotłowni.
- Pomieszczenie, po przewietrzeniu zostało dokładnie sprawdzone przy użyciu czujników i detektorów tlenku. Stężenie, w chwili kiedy przeprowadzono badanie wynosiło 10 ppm, przy czym niebezpieczne dla życia i zdrowia człowieka stężenie oscyluje w granicach 200 ppm. Wówczas pojawiają się u człowieka pierwsze objawy, takie jak zawroty głowy czy omdlenia. Akcja zakończyła się po blisko 2 godzinach – uzupełnia nasz rozmówca. Poszkodowani trafili na obserwację.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze