Niezawodna dwójka snajperów bodzentyńskiej Łysicy, ponownie dała o sobie znać. Mariusz Jaros, a także Mirosław Kalista zapewnili swojej drużynie punkt, w zaległym spotkaniu 1. kolejki IV ligi świętokrzyskiej z Nidą Pińczów.
Szkoda dwóch punktów na wyjeździe, bo zachowaliśmy więcej siły w drugiej połowie. Ale lepszy rydz niż nic – powiedział po ostatnim gwizdku arbitra Waldemar Rak, trener Łysicy. Dla gości na listę strzelców wpisywali się doskonale znani gracze, którzy w poprzednim sezonie walczyli o koronę króla strzelców. Ostatecznie tytuł ten powędrował do młodszego z napastników.
Komentarze