Reklama

Z Wykusu do Nieba. Wspomnienie o Robercie Pióro

Spis treści

  1. ***
  2. ***
  3. ***
  4. ***
  5. ***
  6. ***
  7. ***
  8. ***

Zapraszamy do przesyłania nam wspomnień o Robercie Pióro, zmarłym we wtorek dziennikarzu, regionaliście. Dziś wspomina go Jarosław Babicki, redaktor naczelny portalu starachowicki.eu

Gdy w środę dowiedziałem się o śmierci Roberta Pióro  natychmiast szukałem jakiegoś potwierdzenia mojej pewności, że to pomyłka. Niestety, Robert rzeczywiście zmarł...

***

Równo tydzień przed tą przygnębiając wiadomością spotkałem się z nim przy wejściu do kościoła Świętej Trójcy, przed pogrzebem Kazimierza Dziekońskiego. Zamieniliśmy kilka słów. Ostatnie zdanie powiedziane przez Roberta do mnie brzmiało: - Umówmy się, bo, ostatnio spotykamy się tylko na pogrzebach... 

***

A przez ostatnie 35 lat spotkań z Robertem były setki. Najpierw w gronie osób wspierających Komitet Obywatelski "Solidarność". Potem jako zaprzyjaźnieni dziennikarze. Później, gdy Robert został rzecznikiem prasowym magistratu, służył nam samorządowymi informacjami. Gdy przestał być urzędnikiem, dziennikarsko współpracował z naszymi redakcjami w Starachowicach i w Końskich. Zawsze rzetelny, słowny, skrupulatny, punktualny. 

Reklama

***

Bywaliśmy razem na przeróżnych uroczystościach historycznych, patriotycznych, rekreacyjnych, religijnych. I towarzyskich. W ostatnich latach na czerwcowe spotkania na Wykusie zabierałem Roberta moim autem. Czasem wracaliśmy razem, czasem zostawał na dłużej w ukochanym lesie. 

***

Na zawsze została w pamięci męska wyprawa na Białoruś, śladami Ponurego i Mickiewicza, która odbyliśmy 15 lat temu w sześcioosobowym gronie. Robert z pasją chłonął klimat kresowej Polski. Do wyjazdu był świetnie przygotowany: oczytany, zorientowany, konfrontował z realiami swoją wiedzę historyczną. To on był inicjatorem dwóch ubiegłorocznych prelekcji na temat tej wyprawy, w Kielcach i Starachowicach. 

Reklama

***

Zawsze słuchał uważnie, odzywał się celnie, ważąc słowa. Cechą, którą bardzo ceniłem u Roberta była łagodność. Nigdy nie okazywał agresji. W złość wpadał bardzo rzadko. Był cierpliwy, uważny, mądry.  Ktoś by pomyślał, że smutny. Nie! Robert potrafił żartować, celnie puentował.

***

 Jego żywiołem były okoliczne lasy. Kochał Lipie, Polanę Langiewicza, Kropkę i Wykus - miejsca, gdzie najlepiej rozmawia się o powstańcach styczniowych, bohaterach Armii Krajowej, żołnierzach Ponurego, Nurta, Szarego. Szczerze i skutecznie troszczył się o pamięć o tamtych czasach i ludziach. 

Reklama

***

Nigdy nie narzekał. Nawet w czasie często pojawiających się dolegliwości chorobowych. A dobrego zdrowia mu brakowało...

***

Głęboko wierzę, że dobry Pan Bóg zabrał Roberta w najlepszej dla niego chwili. Ani za wcześnie, ani za późno. Był Mu w Niebie do czegoś bardzo potrzebny. Może po to, by teraz stamtąd pomagał Polsce, Starachowicom, nam?

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/02/2026 18:54
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Smutek - niezalogowany 2026-02-12 20:53:10

    Nic dodać nic ująć, ot Robert...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Czytelnik tygodnika - niezalogowany 2026-02-13 07:20:17

    Bardzo przykre. Był to człowiek łagodny i dobry.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama