Fanów sportów walki przyzwyczaił do spektakularnych triumfów. Nie inaczej było i tym razem. Mimo walki z chorobą, udało mu się przezwyciężyć przeciwności losu, a przede wszystkim rozprawić z wymagającymi rywalami. Wychowanek Dragona Starachowice Filip Zawłocki sięgnął po pas, dla najlepszego fightera w kategorii do 86 kg podczas rozegranych w Austrii zawodów Pucharu Świata w kickboxingu.
- Do Austrii opłacało się jechać nie tylko, by sięgnąć po okazały pas, ale przede wszystkim dla doświadczenia. Werdykt i ocena sędziów to jedno. Bardziej zależało mi na tym, by pokazać się z kapitalnej strony. Czuję, że w głowie jest jeszcze blokada, której jak najszybciej należy się pozbyć. Wykorzystuję 20 procent swojego potencjału, który powinien być uwolniony. W poprzednich startach nie kalkulowałem, rzucałem się na rywala od początku i dyktowałem swoje tempo. Teraz było nieco inaczej - powiedział Filip Zawłocki.
Zawodnik starachowickiego klubu w drodze do złota pokonał dwóch reprezentantów Węgier. Obie walki wygrał jednogłośnie na punkty. Podopieczny trenera Marka Jasińskiego, z Czytelnikami TYGODNIK-a podzielił się wrażeniami z jednego z najważniejszych w jego dotychczasowej przygodzie ze sportami walki, występu.
Więcej o starcie Filipa Zawłockiego przeczytacie we wtorkowym (23 kwietnia) wydaniu TYGODNIK-a. Zapraszamy do kiosków i dobrych punktów sprzedaży.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze