Czy w Starachowicach istnieje coś, co można nazwać szarą strefą, gdzie po znacznie niższej niż w sklepach, konkurencyjnej cenie jesteśmy w stanie zaopatrzyć się w alkohol z nielegalnego źródła? Zdaniem przedstawicielki Rady Powiatu Doroty Boskiej Nowakowskiej, coraz częściej dochodzi o zgonów właśnie z powodu zatrucia alkoholowego.
- Problem na jaki zwróciłam uwagę podczas jednej z sesji okazuje się bardziej złożony niż można było przypuszczać. Z pewnością nie można go lekceważyć i warto pochylić się nad nim – rozpoczyna Dorota Boska-Nowakowska, z zawodu lekarz.
– Wielokrotnie spotykałam się z sytuacjami, gdzie musiałam wypisywać karty zgonu osób, jakie zmarły najprawdopodobniej wskutek spożycia nadmiernej ilości alkoholu. Nie od dziś wiadomo, na jakich osiedlach lub w jakiej części Starachowic można kupić alkohol po promocyjnej cenie, aczkolwiek niekoniecznie ze źródła mającego legalne pochodzenie – podkreśla w rozmowie z TYGODNIK-iem radna powiatowa. Jako wspomniane miejsca jednym tchem wymienia osiedle Widok, Robotnicza, Mickiewicza.
- Nie tak dawno doszło do przykrego zdarzenia z udziałem dwóch mieszkańców Starachowic, którzy w krótkim odstępie czasu, bo zaledwie w ciągu godziny zmarli. Powód i przyczyna w obu przypadkach była taka sama – opowiada Boska Nowakowska. I dodaje, że to ludzie z pokolenia urodzonego w latach 70- i 80-tych zaglądają do kieliszka częściej niż inni.
– Czy możemy mówić w tym przypadku o tzw. melinach? Moim zdaniem tak. Kiedyś takim mianem określano miejsca gdzie można było nie tylko kupić alkohol, ale także napić się. Lata mijają coraz szybciej, a w mieście nad Kamienną ta sytuacja nie zmienia się. Poniekąd dziwni mnie postawa policja, która - jak śmiem przypuszczać - posiada wiedzę o takich miejscach, tylko czasami jest bezradna – mówi przedstawicielka Rady Powiatu.
Policja: reagujemy na każde zgłoszenie
Boska Nowakowska sięga pamięcią wstecz i wraca do odpowiedzi, jaką kilka lat temu udzielił jej jeden z funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji. – Zwróciłam na ten problem uwagę. Policjant odpowiedział mi, że tzw. szara strefa jest trudna do wyeliminowania ze względu na to, iż handlarzom nawet kiedy zostaną zatrzymani i ukarani mandatem, bardziej opłaca się dalej prowadzić tego rodzaju "działalność" gospodarczą niż zlikwidować ją całkowicie. Wniosek z tego taki, że meliny były, są i nadal będą – podkreśla nasza rozmówczyni.
Stróże prawa mają świadomość skali opisywanego przez radną zjawiska. - Nie zmienia to oczywiście faktu, że w jakikolwiek sposób chcemy demonizować i piętnować mieszkańców tego osiedla – podkreśla podinsp. Aleksy Hamera, naczelnik wydziału prewencji Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach, który opisaną sytuację określa jako trudną i charakterystyczną. - Przyczyn i czynników dla których ludzie sięgają po alkohol jest wiele. Począwszy od stanu materialnego, przez status społeczny. Powoduje to, że mieszkańcy, mówiąc delikatnie, nie dbają o higienę mienia – dodaje.
Zdaniem naczelnika Hamery, policja jest w stałym kontakcie z mieszkańcami północno-zachodniej części Starachowic. - Powołane zostało stowarzyszenie, które zamierza zmienić wizerunek osiedla. Dzielnicowi monitorują sytuację, kierowane są również patrole we wskazane miejsca – twierdzi. W przypadku zdarzeń, o jakich mówi radna Boska Nowakowska, policja musi postępować zgodnie z procedurą. - A jeśli zachodzi jakiekolwiek podejrzenie, że zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych, powiadamiania jest prokuratura – wyjaśnia szef starachowickiej prewencji.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze