Reklama

Gustaw Jan Kroll - bohater dwóch wojen. Zapomniany kapitan ze Stykowa

W Szydłowcu jego nazwisko zna wielu mieszkańców. Tam ma pamiatkowy obelisk i nagrobną tablicę. Pamięć o nim jest fundamentem lokalnej tożsamości. Jednak po drugiej stronie lasów, w powiecie starachowickim, kpt. Gustaw Jan Kroll, ps. Jan, pozostaje postacią niemal nieznaną. Czas to zmienić, bo to właśnie tutaj, nad brzegami Kamiennej, zaczęła się historia człowieka, który całe życie poświęcił Niepodległej.

Chłopak znad Kamiennej

Wszystko zaczęło się 8 stycznia 1898 roku w Stykowie (gmina Brody). To tam, w rodzinie Gustawa i Genowefy, przyszedł na świat chłopiec, którego hartowały surowe warunki przełomu wieków i patriotyczna atmosfera regionu. Inne źródło podaje, że urodził się w Starachowicach. Choć losy rzuciły go później nieco dalej, to stykowskie korzenie i doświadczenia z młodości spędzonej w cieniu starachowickich zakładów, ukształtowały jego niezłomny charakter.

W ogniu wielkiej historii

Kroll należał do pokolenia, które o wolność musiało bić się wielokrotnie. Jako młody mężczyzna, w marcu 1919 roku, przywdział mundur 3. Pułku Piechoty Legionów. Przeszedł cały szlak bojowy wojny polsko-bolszewickiej, biorąc udział w kluczowych bitwach 1920 roku. Za męstwo i oddanie został uhonorowany medalami, które w tamtym czasie były najwyższym dowodem żołnierskiej rzetelności.

Reklama

Architekt konspiracji

Prawdziwy sprawdzian przyszedł jednak we wrześniu 1939 roku. Kroll, już jako dojrzały i doświadczony żołnierz, nie zamierzał składać broni po klęsce wrześniowej. Błyskawicznie włączył się w struktury podziemne. Jako komendant Podobwodu Szydłowiec (kryptonim "Willa", "Sarna") w Obwodzie Radom AK, stał się jednym z najważniejszych strategów ruchu oporu w regionie.

Pod jego komendą działały oddziały partyzanckie, które spędzały sen z powiek okupantowi w lasach wokół Szydłowca, Skarżyska i Starachowic. "Jan" był znany z niezwykłej dbałości o swoich ludzi - surowy, gdy wymagała tego dyscyplina, ale niezwykle troskliwy o bezpieczeństwo i los podkomendnych.

Reklama

Ostatnia walka i "Solidarność"

Po wojnie, mimo represji i trudnych lat stalinizmu, kapitan nie stracił ducha. Co niezwykłe, kiedy w 1980 i 81 roku przez Polskę przetoczyła się fala nadziei związana z "Solidarnością", ten 83-letni wówczas weteran aktywnie wspierał młode pokolenie w budowie struktur związkowych w Szydłowcu. Był klamrą spinającą pokolenie Legionów z pokoleniem Solidarności.

Zmarł 20 grudnia 1981 roku, zaledwie tydzień po wprowadzeniu stanu wojennego, patrząc na kolejny mrok zapadający nad Ojczyzną. Choć spoczywa na cmentarzu w Szydłowcu, jego historia powinna wrócić tam, gdzie się zaczęła - do Stykowa i powiatu starachowickiego. To nasz wspólny Bohater.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama