Zdaniem wielu mieszkańców, niedostosowany do potrzeb pasażerów rozkład jazdy autobusów miejskich obnażył bezradność zarządzających spółką. Mając "wyraźny problem z dopasowaniem autobusów do godzin rozpoczęcia pracy w firmach i zakładach pracy na terenie miasta, przewoźnik wystosował prośbę i apel do pracodawców o zmianę godziny rozpoczęcia pracy".
"W wyniku prowadzonych konsultacji i analiz pojawia się wyraźny problem z dopasowaniem autobusów do godzin rozpoczęcia pracy w firmach i zakładach pracy na terenie miasta - czytamy w komunikacie Marcina Pochecia, prezesa Zakładu Energetyki Cieplnej - Komunikacja Miejska w Starachowicach.
- Rozpoczynanie pracy o godz. 6:00 w niektórych firmach zlokalizowanych w tym samym rejonie miasta, w którym większość zakładów rozpoczyna pracę od 6:30 powoduje, że niemożliwy technicznie jest przywóz osób do pracy na godz. 6:00 i 6:30. Przekracza to możliwości techniczne, logistyczne i kadrowe naszego zakładu. Wobec powyższego wystosowujemy prośbę i apel do pracodawców o zmianę godziny rozpoczęcia pracy".
Apel ten podobnie, jak wprowadzone od 1 lutego zmiany w rozkładach jazdy autobusów zmiany są na językach całej Polski. Do sprawy odniósł się bowiem m.in. polsatnews.pl, gdzie prezes Pocheć dość szeroko argumentował swój pomysł. - W ten sposób chcemy zmniejszyć wydatki na linie, które jeżdżąc bez pasażerów lub z pojedynczymi osobami generują straty. Przy takiej liczebności taboru i kierowców, jaką mamy, nie jesteśmy w stanie dowozić na obie te godziny - powiedział polsatnews.pl Marcin Pocheć, prezes zarządu MZK. - Jeżeli pracodawcy rozważą tę prośbę, byłoby to wyjście naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców. Takie rozwiązanie spowoduje większe napełnienie autobusów, a jednocześnie zmniejszy ruch pojazdów osobowych. Wymierne korzyści odczują mieszkańcy i pracodawcy, będzie to również korzyść dla środowiska - podsumował Pocheć.
Komentujący nie zostawiają suchej nitki na przewoźniku. Najbardziej kulturalni pytają po staropolsku, czy nos jest dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?
Komentarze