Nie zapomniałem jak się strzela bramki

flash Sport

Mimo, iż końcówka minionego sezonu dla jego byłej już drużyna nie była najlepsza w wykonaniu, co zakończyło się spadkiem do klasy okręgowej, Dariusz Kowalski nie ma się czego wstydzić. Był jedną z wiodących postaci GKS-u Rudki. W letnim okienku transferowym postanowił zmienić otoczenie i przenieść się do Łysicy Bodzentyn (IV liga świętokrzyska). Ze względów nie tylko sportowych, ale także prywatnych.

TYGODNIK: Dla wielu graczy zmiana barw klubowych wiąże się z nowymi wyzwaniami i celami. Z nowymi kolegami, na boisku jak na razie rozumiecie się praktycznie bez słów. Z czego to wynika?

D. KOWALSKI, ZAWODNIK ŁYSICY BODZENTYN: – Decydując się na przejście do klubu z Bodzentyna wiedziałem, jakim potencjałem dysponuje Łysica. To zespół oparty przede wszystkim na wielu, doświadczonych graczach. Drużyna, w której jakość piłkarska jest wysoka. Jest się od kogo uczyć. W dotychczasowych meczach kontrolnych występowałem na innej pozycji, niż w minionym sezonie. Gra na lewej stronie 4-osobowego bloku defensywnego nie jest jednak dla mnie czymś obcym. Za trenerów Dariusza Świetlika oraz Łukasza Kowalskiego było podobnie. Czuję się coraz lepiej na tej pozycji. Z meczu na mecz powinno być jeszcze fajniej. Świetnie, że koledzy z boiska starają się podpowiadać. Ma nadzieję, że jeśli otrzymam szansę od szkoleniowca, będę w stanie ją wykorzystać.

Oprócz ciebie, w letniej przerwie dołączył Mirosław Kalista. Łysica w IV lidze będzie mocniejsza kadrowo niż miało to miejsce na wyższym szczeblu rozgrywkowym?

– O formacje ofensywne trener może być spokojny. Są Dariusz Anduła, Szymon Michta i wspomniany Mirek Kalista. Rola lewego obrońcy nie ogranicza się tylko i wyłącznie do zadań defensywnych. W miarę możliwości mam włączać się do akcji ofensywnych. Nie zapomniałem jak się strzela bramki. Dyscyplina taktyczna to podstawa. Najważniejsze by nie stracić gola. Na ile oczywiście pozwala na to, sytuacja na murawie ciągnie mnie do przodu. Staram się grać z myślą o zadaniach zaczepnych. Dla każdego zawodnika lepiej jest, jak gra od pierwszej minuty niż wchodzi w roli zmiennika.

Silną bronią Łysicy powinny być skrzydła. Z jednej strony duet D. Kowalski-Kalista, z drugiej Krystian Płusa-Dominik Chrzanowski.

– Mam oczywiście taką nadzieję. Blok defensywny, którego czołową postacią jest Łukasz Szymoniak jest zgrany. Trener w każdym sprawdzianie przed ligą, kładł spory nacisk na grę bocznymi sektorami. Jestem przekonany, że nawet przy dużej ruchliwości i wymienności pozycji, sytuacje w polu karnym przeciwnika będziemy stwarzać. Odrębna kwestia to czy uda się je wykorzystać. Moja rola polegać będzie na tym, by posyłać dokładne dośrodkowania z tej flanki. Akcje na skrzydłach rzeczywiście powinny być naszym wielkim atutem.

Łysica będzie w tym sezonie jednym z faworytów do wygrania ligi?

– Skład, w porównaniu do tego czym dysponowała jeszcze kilka miesięcy temu, niewiele się zmienił. Odszedł doświadczony bramkarz Tomasz Dymanowski, nie ma również Przemka Kupczyka. Obie pozycje są już obsadzone. Mam nadzieję, że będziemy wysoko w tabeli. Nie mam natomiast pewności czy Łysica będzie liczyła się w grze o awans, ale jestem optymistycznie nastawiony. Łatwo nie będzie. Co nie zmienia faktu, iż kadra przynajmniej na papierze wydaje się mocna. W drużynie zostali doświadczeni zawodnicy. Swoje do powiedzenia będą mieć zapewne takie ekipy jak Wisła Sandomierz czy Czarni Połaniec. Z informacji jakie do mnie docierają wynika, iż nie osłabiły się. Między tą dwójką szukałbym faworyta IV ligi. Inni też nie położą się na murawie i prosić będą o najniższy wymiar kary.

Kibice już ostrzą apetyty na starcia Łysicy np. z rezerwami Korony Kielce czy zespołami, które w poprzednim sezonie plasowały się w górnej połówce tabeli.

– Reforma rozgrywek ma to do siebie, iż będzie więcej ciekawszych spotkań. Swoje ambicje ma MKS Zdrój Busko. Kibice nie będą mogli narzekać na nudę. Runda jesienna będzie ciężka i długa. Zapowiada się arcyciekawie. Kadra zespołu walczącego o czołówkę musi być szeroka. Dojdą przecież kartki i kontuzje. Super, że w Bodzentynie jest sporo utalentowanej piłkarsko młodzieży, która miała już możliwość grania w III lidze. Młodzieżowcy radzą sobie całkiem fajnie.

Przez wiele lat byłeś związany z lokalnym rywalem – GKS-em Rudki. Czynnikiem decydującym o przejściu do Łysicy, była zmiana miejsca zamieszkania i przeprowadzka bliżej Bodzentyna?

– Decydującym nie, ale jednym z wiążących. Z Rudek nie odszedłem dlatego iż spadliśmy do okręgówki. Moja żona mieszka niedaleko Bodzentyna. Kiedy pojawiła się szansa na przeprowadzkę, chciałem spróbować. Chciałem zmiany otoczenia, poznania nowych ludzi i możliwości wspólnych występów z doświadczonymi ligowcami.

Czy wiesz, że…
W minionym sezonie Dariusz Kowalski w barwach GKS-u Rudki wystąpił w 15 spotkaniach. Zdobył 6 bramek. Ukarany został 5 żółtymi kartkami i 1 czerwoną. Na murawie spędził ponad 1200 minut.

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.