Iskierka nadziei nadal się tli, ale… [ZDJĘCIA]

flash Gorące tematy Sport

Z nadziejami na wywalczenie punktów, a przede wszystkim na przełamanie złej passy, przystępowali do niedzielnego starcia gracze Kamiennej Brody (IV liga świętokrzyska). Na ławce trenerskiej gospodarzy, po raz pierwszy w tym sezonie zasiadł duet doświadczonych zawodników: Tomasz Dymanowski-Krystian Kanarski.

Kamienna przed pierwszym gwizdkiem arbitra z pewnością nie była stawiana w roli faworyta niedzielnej potyczki. Powód? Zespół z powiatu starachowickiego źle rozpoczął rewanżową rundę, doznając porażek, które na pewno nie ułatwiały zadania. Strata punktów z Unią Sędziszów, GKS-em Nowiny, rezerwami Korony Kielce, a także Pogonią Staszów nie były powodem do optymizmu. Powiew nadziei dawała natomiast zmiana na stanowisku szkoleniowca drużyny. Nowego ducha w teamie z Brodów mieli dać Tomasz Dymanowski oraz Krystian Kanarski.

Promyk nadziei na lepsze jutro dla Kamiennej, dała druga połowa spotkania. O pierwszej gospodarze muszą jak najszybciej zapomnieć. Skarżyszczanie zdobyli trzy gole, ale tak naprawdę gdyby byli o wiele bardziej skuteczni, do szatni schodziliby prowadząc różnicą nawet pięciu trafień. Kamienna w polu karnym rywala była bezradna. Na palcach jednej ręki można było policzyć składne akcje, jakie były w stanie zagrozić bramkarzowi Granatu Norbertowi Wnukowskiemu. Na niewiele zdały się starania Mateusza Franusa, który tego dnia miał być odpowiedzialny za kreowanie akcji ofensywnych. Po pierwszych 45 minutach, miejscowi musieli zrobić wszystko, by otrząsnąć się. Na murawie, w ich szeregach brakowało lidera, który byłby w stanie pociągnąć do walki drużynę.

Po godzinie gry było już 0:5. Wówczas do pracy wzięli się futboliści Kamiennej, którzy w odstępie zaledwie 120 sekund, dwukrotnie wpisywali się na listę strzelców. Najpierw tej sztuki dokonał Przemysław Rzepa. Najlepszy strzelec gospodarzy, zamienił na gola rzut karny. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, bramkę po celnym uderzeniu głową zdobył wspomniany Franus. Porażka z Granatem sprawiła, że Kamienna znalazła się w jeszcze trudniejszej sytuacji, niż przed rozpoczęciem 24. kolejki. W meczu bezpośrednich sąsiadów w tabeli: Unii Sędziszów, a także Klimontowianki Klimontów, lepsi okazali się ci pierwsi, którzy wygrali 4:1. Team z powiatu starachowickiego osunął się w tabeli na przedostatnie miejsce.

  • Do poprawy jest wiele elementów. Największe rezerwy tkwią jednak w przygotowaniu mentalnym. Zespół musi się podnieść – stwierdził po ostatnim gwizdku arbitra Tomasz Dymanowski, trener popularnych biało-niebieskich, którzy w minioną niedzielę zagrali w nowych kompletach strojów. Trykoty nie okazały się jednak zbyt szczęśliwe. W najbliższą środę (17 kwietnia), Kamienna zagra na wyjedzie z Alitem Ożarów. Być może będzie to starcie o być, albo nie być w IV lidze. Początek meczu o godz. 17. – Nie patrzymy na tabelę. Gramy o własną przyszłość – dodają jednym głosem zawodnicy z Brodów.

IV liga świętokrzyska
*24. kolejka (14 kwietnia)
KAMIENNA BRODY – GRANAT SKARŻYSKO-KAM. 2:5 (0:3)
0:1 Błażej Miller (14), 0:2 Tomasz Bartosiak (31), 0:3 Błażej Miller (36), 0:4 Tomasz Bartosiak (55), 0:5 Tomasz Bartosiak (58), 1:5 Przemysław Rzepa (68)-karny, 2:5 Mateusz Franus (70)
Sędziował: Szczepan Górczyński (Kielce)
KAMIENNA: Żytniewski – Kosela (46. Macias), Jagieła, Soboń, Pocheć, Zalewski, Dziedzic, Franus, Niedbała (46. Maciejczak), Dziewięcki, Rzepa. Trener: Tomasz Dymanowski.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.