Odszedł Edmund Kordeusz

flash Historia

Po długiej chorobie, 13 marca 2019 r. , przeżywszy 87 lat, odszedł Edmund Kordeusz.

ZEW

Urodził się w Sosnowcu. Jego ojciec był górnikiem. Opiekował się również boiskiem klubu „Zew” Kazimierz. Edmund od najmłodszych lat grał w piłkę i był mocno związany z różnymi dyscyplinami.  Był świetnym technikiem. Ulubiona pozycja – atak. Po ukończeniu szkoły pojechał ochotniczo odbudowywać Warszawę. Wkrótce został powołany do wojska w WOP Krosno Odrzańskie. Po przysiędze rozpoczął służbę… czyli zaczął grać w klubie piłkarskim Gwardia Krosno Odrzańskie. Reprezentował także województwo zielonogórskie. Otarł się o powołanie do Legii Warszawa, której selekcjoner jeżdżąc po kraju, szukał talentów. Niestety, „sojuszniczy” oficer opiekujący się Gwardią Krosno nie pozwolił na ten mariaż. Podobno dlatego, że Edmund oprócz strzelania goli pięknie śpiewał. Odmawiając transferu, poprowadził ścieżki życia Edmunda w inną stronę. Kilkukrotnie ponawiano propozycję. Na próżno. Tak w perspektywie Star Starachowice zyskał doskonałego lewoskrzydłowego.

STAR

Do Starachowic Kordeusz przyjechał w 1955 roku. Trafił w czas, kiedy budowano mocną drużynę. Jak pisano w Budujemy Samochody – nastał czas na łowców goli. Grali jeszcze na starym stadionie. Tworzył wówczas wraz ze Z. Wesołowskim, T. Marciniakiem tzw. atomowy napad. Cały zespół składał się ze znakomitych piłkarzy. Star Starachowice piął się po szczeblach rozgrywek. Asem naszej drużyny był wtedy Z. Wesołowski, niezwykle skuteczny napastnik, kupiony z Polonii Warszawa. Edmund Kordeusz często zakładał opaskę kapitana drużyny i ze Zdzisiem miewał różne przygody. Łączyła ich prawdziwa sportowa przyjaźń. Sukces i sport łączy najsilniej, jak zwykł mówić, wspominając tamten czas. Zawsze ciepło mówił o przyjaciołach. Wspominał sukcesy z udziałem: Z. Wideckiego, J. Lamberskiego, W. Treli, T. Marciniaka, W. Puczyńskiego, T. Koszli, J. Kupisza, J. Stachowiaka i wielu innych. Przyjaźnił się także z piłkarzami, którzy dali mocną zmianę w latach 60.

W piłkę grało się wtedy amatorsko. Na co dzień Kordeusz pracował w FSC na wydziale montażu silników, potem na wykańczalni, w kontroli jakości i w końcu, aż do odejścia na emeryturę w Serwisie Stara.

PANIENKA

Tak kibice Staru nazywali Edmunda Kordeusza. Grał bowiem czysto, w postawie wyprostowanej, elegancko, nienagannie technicznie i precyzyjnie. Gdy wpadał w trans, strzelał bramkę za bramką. Na boisku i w życiu był koleżeński. W swojej karierze 2 krotnie zdobył bramki z rzutu rożnego. Star Starachowice to była jedna, sportowa rodzina. Tuż obok murawy piłkarskiej było boisko do koszykówki. Tam właśnie dostrzegł swoją przyszłą żonę, Basię Koźlikównę, czołową zawodniczkę Staru. Po treningach nosił za nią trampki, by z czasem przynieść obrączki. Pobrali się niebawem, jak wiele par tworząc sportowe małżeństwo. I tak Edmund przestał być „Panienką”. Występy w Starze zakończył w 1962 r.

SERWIS

Pracował w Serwisie Stara. Jako inspektorowi technicznemu podlegały mu Małopolska, Zagłębie i Śląsk. Często bywał w swoich rodzinnych stronach. Jednak w Starachowicach zapuścił korzenie. Pokochał to miasto. Był dumny, że może pracować dla Stara. Wielokroć znajdował się w składzie ekip obsługujących Wyścig Pokoju, reprezentował FSC na różnorodnych targach, prowadził nasze Stary do Iraku. Obsługiwał serwis w Libii i Angoli, gdzie przez rok był kierownikiem grupy.

INSTRUKTOR

Pracował także jako instruktor jazdy. Spokojny, wyrozumiały, kulturalny człowiek, tak mówią o nim jego uczniowie. Potrafił cierpliwością doprowadzić do zdania egzaminu, nawet najbardziej „beznadziejne” przypadki.

JKM

1 Komentarz dla “Odszedł Edmund Kordeusz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.