Franio już po przeszczepie

flash Gorące tematy Rozmaitośći

To, co przeżyli rodzice chłopca nie da się opisać słowami. Dziewięć długich godzin oczekiwania na dziecko, które w tym czasie leży na bloku operacyjnym, to prawdziwy koszmar. Dziesięć lat nam przybyło – mówi mama chłopca. Na szczęście jest już po wszystkim. Franio jest już po długo oczekiwanym przeszczepie wątroby i dochodzi do siebie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Choroba dziecka

O dramatycznej diagnozie i heroicznej walce o powrót do zdrowia 5-letniego Franciszka Fiuta pisaliśmy już na łamach Tygodnika. Pod koniec lipca ub. roku życie chłopca i całej jego rodziny przewróciło się do góry nogami. Wówczas usłyszeli od lekarzy diagnozę – nowotwór wątroby.

– W czerwcu ub. roku niespodziewanie Franiowi zaczął rosnąć brzuszek a przy tym zaczął tracić na wadze, chudły mu rączki i nóżki, był osowiały, senny. Poszliśmy do lekarza pierwszego kontaktu. Ten od razu, bez badań, przekazał zatrważającą wiadomość, uświadamiając, że to może być choroba nowotworowa. USG potwierdziło tą diagnozę. Franio trafił do szpitala w Kielcach, stamtąd po kilku dniach został przewieziony do Warszawy, gdzie podjęto leczenie w Centrum Zdrowia Dziecka – opowiada Lucyna Fiut, mama chłopca.

Dramatyczna diagnoza

Najgorsze były pierwsze miesiące po diagnozie.

– Hepatoblastoma to pierwotny zarodkowy nowotwór wątroby, który nie jest uwarunkowany genetycznie. Dzieci się z tym rodzą, nie ma możliwości przeciwdziałać mu wcześniej. W przypadku Franusia możliwy jest przeszczep narządu. Najlepiej gdyby dawca był spokrewniony – mówiła mama chłopca.

Przez pierwsze miesiące chłopiec nie opuszczał szpitalnych murów. Poddawany był chemioterapii, a lekarze czekali aż jego stan się ustabilizuje. Święta i nowy rok spędził w domu z rodziną. Po nowym roku skończył ostatnią chemioterapię. W międzyczasie cały czas trwały poszukiwania dawcy organu. Pod kątem zgodności przebadani zostali rodzice. Niestety zostali wykluczeni. Z pomocą przyszedł wujek, niespokrewniony z rodziną. Na 26 marca wyznaczono termin przeszczepu wątroby. Zarówno rodzice, jak i sam Franuś z niecierpliwością oczekiwali tej daty.

Długie oczekiwanie

Niestety zaplanowana na koniec marca operacja nie odbyła się.

– Niestety do przeszczepu jeszcze nie doszło – napisała do nas mama chłopca, 26 marca, kiedy pierwotnie planowany był przeszczep. – W badaniach wyszły bakterie, Franio ma słabą odporność, dostał gorączki i wymiotów. Operacja przełożona na następny wtorek.

Szczęśliwie, po tygodniu przyszły bardzo dobre wieści.

– Udało się. Jest po operacji – przysłała radosną nowinę 2 kwietnia pani Lucyna.

Wielka radość, ulga i szczęście, że znalazł się genetyczny bliźniak dla Franusia.

– Przeszczep odbył się w Warszawie. Dawcą wątroby był Rafał Bzymek, wujek Frania (osoba niespokrewniona), mąż mojej siostry – mówi mama chłopca bardzo wdzięczna szwagrowi za okazane serce. – Od niego organ został pobrany w szpitalu na Banacha. A przeszczepiony Franusiowi w Centrum Zdrowia Dziecka. Wszystko przebiegło pomyślnie, przeszczep się udało, nie było żadnych komplikacji. Operacja przebiegła sprawnie, gładko, nic nie zaskoczyło lekarzy – nie kryją radości rodzice.

Dawca, który czuje się dobrze, po tygodniu ma opuścić szpital. Niestety dla Franusia zapowiada się dłuższy pobyt w szpitalu, na co rodzina była jednak przygotowana.

– Lekarze zapowiadali, że syn będzie musiał spędzić w szpitalu ok. dwóch miesięcy. Ale teraz to już nie ma znaczenia. Najważniejsze, że jest po wszystkim. To było dziewięć długich godzin oczekiwania na dziecko, które w tym czasie leżało na stole operacyjnym. W dniu przeszczepu mogliśmy z nim pobyć tylko 10 minut na OIOMie. To jest nie do opisania. Ten dzień to była cała wieczność. Dziesięć lat nam ubyło z życia ze stresu. Ciężko patrzeć, jak twoje dziecko leży pod respiratorem a wokół mnóstwo kabli, które utrzymują go przy życiu  – opowiada.

Pod koniec ub. tygodnia Franuś miał być przeniesiony z OIOMu na oddział transplantacji, ale nieoczekiwanie jego stan się pogorszył.

– Płuca nie rozprężają się dostatecznie i musi być monitorowany. Oddycha samodzielnie, ale na OIOMie zostaje do poniedziałku. W jego stanie wszystko może zmienić się z godziny na godzinę – mówi mama.

Przeszczep i życie po nim niesie za sobą wiele wyżeczeń, również finansowych. Zarówno teraz, jak również w przyszłości chłopiec będzie musiał przyjmować mnóstwo leków, które są bardzo kosztowne. Opieka nad chorym dzieckiem uniemożliwia rodzicom pracę. Dlatego apelujemy o finansowe wsparcie dziecka w chorobie. Wszyscy, którzy mogą pomóc proszeni są o wpłaty. Pieniądze na koncie Fundacji pomogą Franusiowi w terapii i szybkim powrocie do zdrowia.

Jak pomóc?
Fundacja Nasze Dzieci
przy Klinice Onkologii w Instytucie Pomnik
– Centrum Zdrowia Dziecka
Al. Dzieci Polskich 20 lok. A120
04-730 Warszawa
Darowizny w postaci 1 proc. można przekazać
KRS 0000249753
Darowizny finansowe
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
Cel szczegółowy Franciszek Fiut

 

1 Komentarz dla “Franio już po przeszczepie

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.