Kosztowne życie studenta

Edukacja

Wybór kierunku kształcenia po maturze, to nie tylko życiowa decyzja, która rzutuje na naszą przyszłość. To również starcie z samodzielnością. Utrzymanie, wyżywienie, koszty związane z nauką… Na jakie wydatki trzeba się przygotować?

Dziennie w stolicy

Udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: ile kosztuje utrzymanie studenta? – nie jest proste. Jak przyznają sami studenci, wszystko zależy od tego, jak jesteś rozrzutny, jakie standardy wybierasz i jaki sposób kształcenia…

– Myślę nad studiami w Warszawie, ale trochę przeraża mnie koszt życia w tym mieście – przed takim dylematem stoi nie jeden maturzysta.

Jak to wygląda w rzeczywistości?

– Bez wątpienia najtaniej żyje się mieszkając w akademiku, czyli 300-400 zł – masz gdzie spać, rachunki za prąd i wodę cię nie obchodzą – mówi 20-letnia Blanka, studentka Uniwersytetu Warszawskiego. – Jeśli chcesz wyższy standard to idziesz do mieszkania. Dzielenie pokoju z drugą osobą to jakieś 400-500 zł. Samodzielny wynajem pokoju to już jakieś 600-1000 zł w zależności od lokalizacji, czyli jak daleko od uczelni. Im dalej tym taniej, ale trzeba wziąć pod uwagę koszty dojazdu (ok. 100 zł). Samodzielne mieszkanie to ok. 1000 – 1300 zł w przypadku kawalerki (z tym bywa różnie w zależności od lokalizacji). Do tego z kolei trzeba doliczyć rachunki, minimum ok. 150 zł, ewentualnie większe mieszkanie to jakieś 2 tys. zł.

– Z jedzeniem bywa bardzo różnie. Można się stołować akademickich stołówkach, gdzie za 10 zł dziennie można ogarnąć dwudaniowy obiad. Do tego suchy prowiant z marketu na śniadanie i kolację. W granicach 400 zł miesięcznie można się zmieścić? – dodaje.

Rozrywkowi studenci muszą wziąć pod uwagę koszty dodatkowe.

– Sobotni wypad w miasto może kosztować nawet stówkę. Razy cztery w miesiącu – daje dodatkowe 400 zł – mówi Marcel, który nie stroni od imprez. – Kino, bilard, kręgle to podstawa. Nie licząc czasem ubrań, leków czy innych przyjemności. Tak w sumie 1500 zł musisz mieć – podsumowuje student z Warszawy.

– Mieszkanie najdroższe, ale z pracą nie ma problemu. Znalezienie sensownej pracy, za przyzwoite pieniądze w przypadku studentów jest jak najbardziej realne – uważa Dominik z SGGW.

Taniej w Kielcach

W mniejszym mieście, jak np. Kielce, gdzie studiuje wielu uczniów ze świętokrzyskiego, koszty utrzymanie są nieco niższe. Ale tylko trochę – oceniają studenci Politechniki Świętokrzyskiej.

– Ja swojego czasu potrafiłem przeżyć za 700 zł. 280 zł akademik a reszta na żywność i komunikację – mówi Michał. – Obecnie pokój w kieleckim akademiku to 350 zł. Za pokój na stancji trzeba dać ok. 600 zł, dzieląc go z drugą osobą może być 100-200 zł taniej (plus rachunki). Kawalerka w Kielcach to wydatek rzędu 800 zł plus rachunki, ale trzeba do tego doliczyć również dojazd, bo te tańsze opcje mieszkaniowe są niestety dalej od uczelni.

– Na życie te 500 zł trzeba mieć. W końcu trzeba coś jeść – dodaje Natalia z Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach. – I nie oszukujmy się raz na jakiś czas jakiegoś ciucha też trzeba sobie kupić. Ale na to można choćby dorywczo zarobić. Do rozkładania towaru w marketach na półkach czy roznoszenia ulotek potrzebują chętnych rąk do pracy.

Z dojazdem czy zaocznie?

Studenci kieleckich uczelni, nawet dzienni, mając do uczelni ok. 50 km od domu wybierają opcję z dojazdem do Kielc. Wychodzi zdecydowanie taniej (autobus czy bus ok. 5-7 zł dziennie w jedną stronę, to ok. 280 zł miesięcznie), ale trzeba odliczyć czas dojazdu.

– Trzeba się zastanowić, czy to się faktycznie opłaca. Dziennie traci się ok. dwóch godzin, po których do głowy to już średnio cokolwiek wchodzi – uważa Przemek, który „przerabiał” już takie studiowanie.

Zupełnie inne koszty dotyczą studentów zaocznych. Ich koszty utrzymania mieszkania, wyżywienia, itp. nie dotyczą. Ale muszą skalkulować co tygodniowe dojazdy na zjazd. Do tego czesne, które miesięcznie wynosi minimum 500-600 zł.

– No ale ci mają więcej czasu i możliwości na pracę – podsumowują dzienni.

 

ewan

Dodaj komentarz