Święta w Kambodży, Wietnamie i Gruzji

flash Starachowice

Na wyspie Don Det

Jak mówi Jacek Słowak najciekawsze święta, które najdłużej pozostaną mu w pamięci spędził w Laosie, na bezludnej wyspie – Don Det. To jedna z wysp archipelagu Si Phan Don, tłumaczona jako „Cztery Tysiące Wysp”. Towarzyszył mu przyjaciel – Majki. Jak to na bezludnej wyspie bywa byli zupełnie sami. Rozbili namiot, w którym mieli spędzić najbliższą noc. Wiedząc, że nadchodzą święta zaopatrzyli się w coś do jedzenia.

– Poprosiliśmy jednego z rybaków, by nas zaopatrzył w ośmiornicę i ryby, które następnie upiekły się smakowicie w ogniu na własnoręcznie zrobionym drewnianym ruszcie – wspomina Jacek Słowak. – Nad głowami pięknie błyszczało nam morze gwiazd, za plecami szemrał i mruczał Mekong, na ogniu przygotowywała się wspaniała uczta – był to jeden z najprzyjemniejszych, najbardziej odprężających momentów naszej podróży – dodaje.

Całą noc spędzili przy ognisku.

– Nie mieliśmy opłatka, złożyliśmy sobie życzenia łamiąc się ośmiornicą, popijaliśmy lokalne wina – mówi Jacek Słowak.

Kiedy obudzili się rano zachwyciła ich otaczająca przyroda.

– Gdy wystawiłem głowę na zewnątrz – wschodziło słońce, a widoki jakie temu towarzyszyły są nie do opisania. Patrzyłem wtedy na jeden z najpiękniejszych wschodów słońca w całej naszej wyprawie. Z każdą sekundą niebo mieniło się coraz intensywniejszymi kolorami, refleksy światła igrały na rzece, z której wystawały ciemne, rogate kształty – bo właśnie stado bawołów przeprawiało się na drugi brzeg Mekongu. Nie czułem spodziewanej ziemistej, ciężkiej woni rzecznej, powietrze pachniało cudownie, świeżymi kwiatami – dodaje.
Całe święta w Kambodży

Szczególny czas – Święta Bożego Narodzenia Jacek Słowak spędził w Siem Reap.

– I mnie i mojemu towarzyszowi doskwierała już wtedy silnie tęsknota za domem. Na Wigilię wynajęliśmy z Majkim pokój w hostelu z internetem, aby móc połączyć się z naszymi rodzinami – wspomina Jacek Słowak.

Po godz. 22 postanowili wyjść na miasto, gdzie odbywało się wiele imprez.

– Z okazji Świąt miasto przystrojone było lampkami, bombkami. Na ulicach i w sklepowych witrynach stały kolorowo ubrane choinki – jednakże z uwagi na to, iż panują tam wyznania inne niż chrześcijaństwo, ewidentnie wszystkie dekoracje zrobiono „pod turystów”, jako chwyt marketingowy – podkreśla Jacek Słowak.

Mieli okazję spróbować miejscowych przysmaków – skorpiony, kraby, chrząszcze.

– Wybraliśmy typowo kambodżańską knajpę. Podali nam tam lokalny trunek i jajka grillowane na kiju. To przysmak Kambodży, w środku jest kurczak. W Kambodży obchodzą święta bawiąc się, ciesząc – dodaje.

I Dzień Bożego Narodzenia wypożyczyli rowery, aby zwiedzić słynny kompleks świątynny Angkor Wat.

– Było bardzo dużo turystów. Oprócz nas postanowiły zwiedzać to miejsce tabuny turystów różnych narodowości – w rikszach, samochodach, autobusach, motocyklach, skuterach. Największa świątynia Angkor Wat zbudowana na planie prostokąta zajmuje powierzchnię pięciokrotnie większą od powierzchni Watykanu! Dotrzeć do centrum świątyni można przez most położony na ogromnej okalającej cały kompleks fosie, a następnie wybrukowaną drogą w kierunku murów wewnętrznych, przechodząc wieloma arkadami i po schodach coraz wyżej i wyżej aż do centrum, a stamtąd na najwyższy punkt. Łatwo dostrzegalna jest harmonia i idealne proporcje architektury tego miejsca – podkreśla Jacek Słowak.
Bogata w obrzędy Gruzja

Wigilię Jacek Słowak spędził także w Gruzji, w mieście Gori, gdzie pojechał na zaproszenie znajomego Waleriana.

– Było bardzo bogato. Wigilia odbyła się w restauracji przy ogromnym stole zastawionym jedzeniem. Wszystko przygotowują kobiety – opowiada. – Nie ma życzeń tak jak u nas, ale każdy z obecnych musi wstać i wznieść toast, który trwa po kilka minut. Nie ma karpia, pierogów, jest za to dużo rożnego rodzaju grillowanego mięsa, nadziewane papryczki, ogórki, bakłażany, a także chaczapuri – placek drożdżowy nadziewany serami i chinkali – soczyste sakiewki z ciasta pierogowego, nadziewane mięsem i rosołem – wspomina.
Na granicy Wietnamu z Chinami

24 grudnia przyszło spędzić naszemu podrównikowi także w Wietnamie, w mieście Sapa, gdzie do dnia dzisiejszego żyją rdzenni potomkowie górskich plemion. Sapa leży niedaleko granicy Wietnamu z Chinami, w górach.

– Chrześcijanie w Wietnamie mogą spędzać Wigilię tylko przez klika godzin. 25 grudnia jest dniem pamięci o utworzeniu Armii Ludowej – opowiada Jacek Słowak. – Widać różnicę między katolikami, a nie katolikami. Jedni spędzają Wigilię w domach, inni w restauracjach, a są tacy, którzy tego nie uznają. Spędziłem Wigilię na wybrzeżu Sapa, ponieważ jest to miejsce dzikie, trudno dostępne. Serpentyny ścieżek wiją się wężowym skrętem wśród tarasów ryżowych, układających się miękko na stokach gór, w oceanie ich zieleni wyłaniają się jak wysepki, szare dachy domów i budynków gospodarskich, ułożonych w małe skupiska – wspomina.

W Wietnamie też spróbował nietypowych potraw.

– Jedliśmy szczura pieczonego na patyku, kacze jaja pieczone na kiju, zupę z węża, szaszłyki z mięsa małpy… – dodaje.

Urszula Ołowiak

Dodaj komentarz