Sprzedaż siedziby PTTK tajemnicą owiana

flash Starachowice

Jaka przyszłość czeka zabytkowy budynek Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Starachowicach? Czy znalazł się jego nabywa, a jeśli tak to za jaką cenę go kupił? – na te i szereg innych pytań związanych ze schroniskiem mieszczącym się przy ul. Krywki próbują znaleźć odpowiedzi Czytelnicy TYGODNIK-a. Prezes starachowickiego oddziału PTTK Tomasz Stawski, nie chce zdradzać szczegółów, mówiąc o „tajemnicy służbowej”. Co ma do ukrycia?

– Obiekt przez wiele lat należał do PTTK i nie musimy się chwalić co się z nim stanie. Gdy prosiliśmy o wsparcie, by go odnowić, nie było nikogo. Nikt nie wyciągnął w naszą stronę pomocnej dłoni. Nie jestem osobą władną, by w tej sprawie udzielać jakichkolwiek informacji. Dlaczego? Zobowiązał mnie do tego zarząd regionu i nie mam zamiaru wyłamywać się z takiego stanowiska – opowiada tajemniczo prezes Tomasz Stawski.

Od kilku tygodni w Starachowicach,  po cichu mówi się, iż budynek ze znajdującymi się w środku muzealnymi zbiorami sprzedano…

Szef starachowickiego oddziału takich rewelacji nie potwierdza. – Co stało się z obiektem opinia, publiczna dowie się w ciągu 3 miesięcy. Mam pisma od byłych starostów i prezydentów w tej sprawie. Pojawił się również artykuł w prasie na ten temat. Wiele osób, kiedy potrzebowaliśmy pieniędzy odwróciło się od nas. Obiekt jest w rękach PTTK. Możemy z nim zrobić co będziemy chcieli – podkreśla nasz rozmówca.

W 1997 r. budynek wpisany został na listę zabytków. Kilka lat później, w związku z rosnącymi kosztami utrzymania, w trakcie walnego nadzwyczajnego zjazdu oddziałów PTTK, podjęto uchwałę umożliwiającą sprzedaż obiektu. – Nie muszę mówić, komu muzeum zostanie sprzedane lub gdzie zostanie przeniesione. Równie dobrze nie musi być w Starachowicach. Przez wiele lat z budynkiem nie zrobiono nic. Nawet kiedy pojawiła perspektywa pozyskania unijnych pieniędzy na renowację Wielkiego Pieca. Obiekt był jego integralną częścią, gdzie mieścił się nadzór techniczny – mówi Stawski.

Dlaczego nie chce zdradzić planów związanych z obiektem? – Nie mam zgody zarządu regionu. Nie mam prawa udzielać informacji. Nie chcę rozdrapywać ran. Wiem jak potraktowali mnie Starostwo Powiatowe oraz Urząd Miasta. Chciałem dojść do porozumienia. Podatki płacimy, bo jeśli nie, to komornik już dawno by nas zjadł – dodał.

Transakcja po cichu

Czy starachowicki oddział PTTK – zgodnie z tym, co mówi prezes Stawki – miał prawo zrobić z obiektem co chce?

– Oddział w Starachowicach jest autonomiczną jednostką. Posiada własną osobowość prawną, tak więc nic nie stałoby na przeszkodzie, gdyby chciał sprzedać ten obiekt – mówi Natalia Wojtyra, główny specjalista ds. ewidencji i statystyki w zarządzie głównym PTTK. Jak informuje pod koniec ub. roku, do zarządu głównego wpłynęło pismo ze Starachowic w tej sprawie.

– Zostaliśmy poinformowani, iż obiekt ma zostać wystawiony na sprzedaż. W dokumencie prezes Stawski zobowiązał się, że eksponaty muzealne trafią w inne miejsce i nie ma obaw, by coś złego się z nimi stało – opowiada Wojtyra, która pilotowała sprawę.

– Zgodnie ze statutem naszej organizacji, w takiej sytuacji prawo pierwokupu ma zarząd główny PTTK, w drodze podjętej uchwały. Takowa nie została jednak przez nas podjęta – tłumaczy. Dlaczego? – Powód był jeden: zarządu głównego nie stać było na to by, kupić działkę i budynek, który znajduje się w Starachowicach. W ub. roku to miejsce wizytował rewident, który oszacował wartość obiektu. W grę wchodziła kwota ok. 2 mln złotych. Stanowczo za dużo, by można było pozwolić sobie na wydatek – dodaje nasza rozmówczyni.

Czy siedzibę starachowickiego oddziału wraz z muzeum udało się sprzedać? – Nie mamy takiej wiedzy – powiedziała w miniony czwartek Wojtyra. – W przypadku nabycia przez kogoś, do zarządu głównego powinny trafić dokumenty w tej sprawie, w tym kserokopia aktu notarialnego. Z moich informacji jednoznacznie wynika, że obiekt nie został jeszcze sprzedany. W innym przypadku, wspomniany dokument trafiłaby do nas. Nie mamy go – dodaje.

Na stronie internetowej ostrowieckiej agencji nieruchomości udaje nam się znaleźć ogłoszenie o możliwości nabycia działki, na której mieści się siedziba starachowickiego oddziału PTTK. Cena 490 tys zł. Dzwonimy na podany numer. – Przykro mi, ale oferta już nie jest aktualna. Znalazł się inwestor, który jest gotowy wyłożyć pieniądze i kupić ten obiekt. Podpisana została umowa przedwstępna. W lutym spodziewamy się, że dotrze do nas akt notarialny – informuje pracownica agencji. Tego, czy działkę z budynkiem nabyła firma czy osoba prywatna, zdradzać nie chce.

Powstanie restauracja lub hotel?

Kim jest nowy właściciel obiektu? – Kilka miesięcy temu doszło do rozmów z potencjalnym nabywcą, przedsiębiorcą prowadzącym swoją działalność na terenie Mazowsza z konserwatorem zabytków. Inwestor wyraził wolę kupna i stworzenia w tym miejscu restauracji lub obiektu gastronomicznego z miejscami noclegowymi – ujawnia Dariusz Dąbrowski, starosta powiatu starachowickiego.

Potwierdza to Janusz Cedro, Świętokrzyski Wojewódzki Konserwator Zabytków. – Rzeczywiście pojawił się inwestor, zainteresowany nabyciem tego obiektu i pomysłem stworzenia w tym miejscu restauracji. By tak się stało musi spełnić kilka warunków: m.in. przedstawić projekt, który wcześniej zostanie zaakceptowany. Siłą rzeczy budynek wymaga remontu, jest w kiepskim stanie – zauważa.

 

Co stanie się z muzealnymi eksponatami?

 

– Złodziejem nie jestem. Należą do muzeum i co z nimi zrobimy zależy tylko i wyłącznie od nas – podkreśla prezes Stawski.

Starosta Dąbrowski wraca pamięcią do rozmowy telefonicznej z prezesem starachowickiego oddziału. Jak podkreśla, do przyjemnych nie należała.

– W 2006 r. pan Stawski zgłosił się do powiatu, (Dąbrowski był wówczas członkiem zarządu – przyp.red.) z prośbą o ratowanie obiektu i zbiorów muzealnych. Wyraziliśmy wolę czasowego przejęcia eksponatów, które mogłyby trafić do Muzeum Przyrody i Techniki – opowiada starosta. – W trakcie wspomnianej rozmowy telefonicznej, prezes Stawski zapytał mnie jaką kwotę Starostwo jest w stanie zapłacić za wypożyczenie eksponatów. Na takie rozwiązanie nie było zgody. Pan Stawski powiedział, że tak czy inaczej ze zbiorami muzealnymi zrobi co mu się będzie podobać. Odpowiedziałem, informując go jednocześnie, iż jeśli pozbędzie się ich niezgodnie z prawem, powiadomiona zostanie prokuratura. Na tym nasza rozmowa się zakończyła – relacjonuje starosta.

Do kogo lub gdzie trafią muzealne zbiory? – Nadal jesteśmy otwarci na propozycję, jaką złożyliśmy. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by eksponaty znalazły się w MPiT – mówi Dąbrowski.

Czy wiesz, że…
W latach 80-tych powstało w budynku PTTK Regionalne Muzeum, które posiada ok. 3200 muzealiów z dziedziny archeologii, historii i numizmatyki. Zbiory pochodzą głównie z zakupu od spadkobierców miejscowego kolekcjonera – Teodora Krzyżanowskiego, z pozostałości po przedwojennych izbach muzealnych w Wąchocku i Starachowicach oraz z darowizn społecznych. Stałą ekspozycję stanowiły 2 działy – wystawa archeologiczna „Okolice Starachowic w pradziejach”, prezentująca dzieje kultury w rejonie rzeki Kamiennej od czasów najwcześniejszego osadnictwa do średniowiecza oraz historyczna „Starachowice – historia miasta”, przedstawiająca rozwój osady kuźniczej, potem przemysłowej. W dziale numizmatycznym znajduje się unikatowa kolekcja niemieckich bonów wojennych zwanych Notgeld oraz zbiór monet, w których do najstarszych należą monety greckie z 350-200 roku p.n.e. oraz rzymskie denary. Największą perełką jest miecz rzymski z II w .n.e., a także ikona z 1497 r.

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.