„Starachowice nie są zagłębiem przestępczości”

Starachowice

– Jaki obraz społeczeństwa widać z prokuratorskiego fotela?

– Stąd widać bardzo szerokie spektrum spraw: od rzeczy zagubionych, przez głośną muzykę u sąsiada, po sprawy większej wagi, o charakterze kryminalnym, jak rozboje, kradzieże mienia z użyciem przemocy, włamania a nawet zabójstwo (w tym roku jeden taki przypadek).

Nie najlepiej wygląda sytuacja jeśli chodzi o przemoc w rodzinie, chuligańskie wybryki – gdzie jakaś impreza, tam wybita szyba. Nie ułatwiają nam pracy oszustwa, zwłaszcza przez internet – ich ofiarami padają najczęściej „łowcy okazji”. Przestrzeń wirtualna pochłania ludzi, co jest przerażające. Wiele osób, głównie starszych, daje się „zwieść” podczas rozmaitych spotkań promocyjnych itp. Niepokojące jest zjawisko nieudanych prób samobójczch. To z kolei efekt frustracji związanych z brakiem pracy czy problemów emocjonalnych – zawiedzione miłości w przypadku ludzi młodych.

– Czy patrząc na treść doniesień, możemy czuć się zagrożeni?

– Nie jesteśmy „czarną owcą” czy zagłębiem przestępczości w regionie. Do końca lipca br. zarejestrowaliśmy 1.366 spraw (tendencja jest podobna jak w latach ub.). Patrząc na statystki, więcej spraw odnotowano w Ostrowcu Św., mniej natomiast w Skarżysku-Kam.

Nasza działalność sprowadza się nie tylko do spraw karych, ale także rodzinnych i wykroczeń. Tych o charakterze karnym odnotowujemy mniej, co nie oznacza, że zmniejszyła się przestępczość. Zmieniły się przepisy w zakresie kwalifikacji czynu.

– Kto najczęściej „donosi”? Czy anonimowe doniesienia również sprawdzacie?

– Zakres doniesień jest bardzo różny, od sąsiedzkich, przez rodzinne, m.in. w sprawach majątkowych, związanych z przemocą czy nadużywaniem alkoholu. Anonimy się zdarzają dość często. Przepisy umożliwiają nam niepodejmowanie czynności w takich przypadkach, ale sprawdzamy je. W tym roku wszczęliśmy dwa poważne śledztwa na podstawie anonimów (w jednym postawiono zarzuty, w drugim czynności trwają).

– Dlaczego w tak wielu sprawach dochodzi do umorzeń czy odmowy wszczęcia postępowania? Wiele osób skarży się też na przewlekłość prowadzonych czynności.

– Procentowo mamy najmniej „odmów” w regionie. Podobnie jest w przypadku umorzeń – mamy ich mniej niż np. w sąsiednim Skarżysku-Kam. Z czego to wynika? Staramy się, by każdą sprawę, w której petent zgłasza roszczenie wyjaśnić do końca. By do niej nie wracać. Czynności dowodowe w dużej mierze zależą od treści zeznań świadków, które często są zmieniane w toku prowadzonych czynności. Na wiele czynności potrzebna jest zgoda sądu. Kwestie formalne pochłaniają czas. To trwa, gdyż trzeba określić okoliczności, przebieg a także przyczyny zdarzenia. Wiele spraw kończy się „nie po myśli” skarżącego, ale żeby komuś udowodnić winę, trzeba ją wykazać a żeby kogoś skazać trzeba być przekonanym o winie ponad wszelką wątpliwość. Ludzie naszymi rękami chcą rozwiązywać problemy, które mogłyby mieć inny finał przy odrobinie dobrej woli. W większości spraw nie ma chęci kompromisowego zażegnania konfliktu.

– A co z doniesieniami o działalności osób publicznych, władz czy pracy samorządów. Dlaczego tak mało z nich trafia na wokandę np. seria umorzeń w Zakładzie Energetyki Cieplnej)?

– Tego typu sprawy są najczęściej rozpatrywane przez inne prokuratury bądź organy wyższego szczebla. Nie przez nas. Co do nieprawidłowości w funkcjonowaniu danej spółki, czy zarządzaniu samorządem – są audyty wewnętrzne, system kontroli, w spółkach Rady Nadzorcze, które powinny nad tym czuwać.

– Wielu mieszkańców uważa, że w mieście rządzi mafia. Czy istnieje układ powiązań władz z przestępcami, wymiaru sprawiedliwości z samorządem?

– Pojawiło się w ostatnich latach w sferze życia publicznego sporo czynów karalnych. Ale powiązania prokuratury z władzami samorządowymi? Osobiście, z racji wykonywania zawodu, znam wielu samorządowców, ale nie zdarzyło się, by którakolwiek z osób miała wpływ na decyzje prokuratury. To nie wchodzi w grę. Na tematy służbowe rozmawiam tylko z przełożonymi. Mam jednak świadomość, że tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, element podejrzliwości jest. Każda sprawa powiązana urzędowo z prokuraturą jest przedstawiana do organu wyższego szczebla, by tego uniknąć.

– A podejmuje Pan własne inicjatywy, kiedy widzi sprawy określane w języku potocznym  „to się nadaje do prokuratora”?

– Nie mam takiego odczucia, że gdzieś powinienem działać „nadobowiązkowo”, bo naprawdę mamy co robić. W razie wątpliwości, staram się je sprawdzać. Istnieje coś takiego, jak forma notatki prokuratorskiej. W przypadku, gdy prokurator zetknie się z innym zdarzeniem, np. przy okazji prowadzonego postępowania, wówczas sporządza notatkę w oparciu, o którą podejmowane są czynności.

Ubolewam, że ludzie nie czują potrzeby łagodzenia konfliktów, ale dążą do ich zaognienia. Gdybyśmy postępowali według zasady – najgorsza ugoda jest lepsza niż najlepszy wyrok, żyłoby nam się lepiej.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.