Zyski spółek z kieszeni podatników?

Starachowice

Takie wnioski wysnuli radni SLD z przedstawianych przez prezesów miejskich spółek informacji o sytuacji finansowej Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Starachowicach oraz Zakładu Energetyki Cieplnej.

– Fascynujący wysoki zysk PWiK funduje dodatkowy opodatkowanie mieszkańców – stwierdził radny Sylwester Kwiecień (SLD). – W ub. roku trzeba było oddać do państwa 600 tys zł podatku, teraz podobnie. Rozumiem, że na rozdawanie tak hojnie 500+ trzeba mieć pieniądze, ale dlaczego z kieszeni mieszkańców Starachowic. Przecież te pieniądze zapłacą klienci za wodę i ścieki – mówił dodając, że imponujący wynik finansowy w przypadku PWiK i ZEC to porażka a nie sukces.

– W Starachowicach nie nastąpił cud, tylko kontrola tego, co było robione w związku z osadami na oczyszczalni ścieków. Dziś mogę jednie przeprosić odbiorców, że odkryliśmy to tak późno. Gdybyśmy doszli do tych wniosków wcześniej oszczędności byłby o wiele większe. Wynik, który osiągnęła spółka jest sukcesem a nie porażką – przekonywał Marek Materek, prezydent miasta.

– Czy w tej sytuacji mieszkańcy mogą liczyć na dopłaty do wody i cieków? – dopytywał radny Kwiecień.

– Od początku byłem temu przeciwny – odpowiadał prezydent. – Jeśli radni uznają, że lepiej to przeznaczyć na dopłaty, tak zrobimy, ale według mnie lepiej przeznaczyć to na wkład własny do planowanych inwestycji, by się nie zadłużać. Jeśli chodzi o dywidendy z ZEC to przeznaczymy je na wypełnienie luki w oświacie. Będziemy mieć o 900 tys. zł mniej subwencji, co oznacza, że do oświaty trzeba będzie dołożyć nie 18 a prawe 19 mln zł.

Radny Kwiecień postawił również szereg pytań dotyczących zarządzania i polityki kadrowej w ZEC.

– 17 osób zwolniono a w zamian zatrudniono nowe osoby z wykształceniem pedagogicznym, dziennikarskim, artystycznym. A gdzie inżynierowie? Jakie koszty tych zwolnień? Ile trzeba było zapłacić za ugody zawarte przed sądem?

– W spółce jest zatrudnionych ponad 100 osób. Część ze zwolnionych odeszła na emerytury. Koszty były nie większe, niż trzymiesięczne wynagrodzenie. Wielu pracownikom szliśmy na rękę. Z wieloma nie było możliwości współpracy – przewijał się art. 52 Kodeksu Pracy. Tylko jedna osoba została przywrócona do pracy – wyjaśniał Marcin Pocheć, prezes Zarządu ZEC.

Wśród licznych pytań, były te dotyczące konkretnych kwot w związku z prowadzonymi inwestycjami, m.in. jakie koszty generuje detaliczna sprzedaż węgla a jakie są przychody tej działalności. Na wszystkie stawiane pytania prezes ZEC obieca odpowiedzieć na piśmie.

Dodaj komentarz