Oskar dla „Idy” rodził się także w Starachowicach!

flash Starachowice

Cała filmowa Polska cieszy się z Oskara dla „Idy”. Starachowiczanie mają podwójny powód do dumy. Oskarowy sukces „zrodził się” w Starachowicach! Drugim reżyserem filmu był Mariusz Włodarski, absolwent III LO im. K.K. Baczyńskiego w Starachowicach.

– Wydaje się mało prawdopodobne, a jednak… Droga ze Starachowic na „Czerwony Dywan” nie musi być wcale taka długa. Jak Ci się to udało?

– Po maturze wyjechałem do Łodzi, gdzie cały czas mieszkam i pracuję. Początkowo nie zakładałem takiego scenariusza, bo studiowałem stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Łódzkim. Tak się złożyło, że pisałem pracę magisterską o zastosowaniu elementów marketingu w dystrybucji kinowej w Polsce. Na ostatnim roku studiów otrzymałem stypendium na Uniwersytecie w Limerck (Irlandia), gdzie uczęszczałem m.in. na zajęcia z produkcji filmowej i telewizyjnej oraz scenopisarstwa. Po powrocie rozpocząłem studia podyplomowe na kierunku Organizacja Produkcji Filmowej w Łódzkiej „Filmówce”. A kiedy zrobiłem moją pierwszą etiudę fabularną, wiedziałem, że nie chcę być dystrybutorem, tylko chcę się zająć produkcją filmową.

– Jeszcze w trakcie studiów wyprodukowałeś ok. 20 filmów krótkometrażowych. Co w produkcji filmowej jest takiego interesującego?

– Początkowo sam tego nie wiedziałem i szukałem siebie w tej branży. Dużo wiedzy i umiejętności dało mi ukończenie kursu dla producentów filmowych. Poza tym miałem to szczęście, że po szkole trafiłem do jednego z większych studiów produkcyjnych w Polsce – Opus Film, gdzie przeszedłem różne ścieżki, które pozwoliły mi się odnaleźć w produkcji filmowej.

– Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z „Idą”?

– Współpracę przy „Idzie” – a tak naprawdę dla mnie „Siostrze miłosierdzia” (tytuł roboczy) rozpocząłem od wyszukiwania obiektów zdjęciowych. Było to wiosną 2012 roku, kiedy to produkcja filmu zaproponowała mi przeszukanie w świętokrzyskim i w łódzkim miejsc, które nadawałyby się do osadzenia scen z filmu w dzisiejszych realiach. Bardzo mi się to spodobało. Dołączyłem do grupy produkcyjnej jako drugi reżyser i taką funkcję sprawowałem do końca produkcji filmu.

– Na czym polegała Twoja pracy przy produkcji „Idy”?

– Byłem tzw. II reżyserem biurowym, odpowiedzialnym za sprawy organizacyjne. Czuwałem nad prowadzeniem castingów, planowaniem dni zdjęciowych, zajmowałem się koordynowaniem aktorów i statystów oraz dbałem o sprawy związane z umowami aktorskimi. Przy filmie pracowałem ponad rok, do wiosny 2013.

– Dla Ciebie „Ida” to już historia… Spodziewaliście się takiego sukcesu?

– To był ciężki i trudny projekt wymagający sporego zaangażowania od wszystkich, dostosowania się do trybu pracy Pawła Pawlikowskiego, który faktycznie stworzył bardzo zgrany zespół. Była świadomość, że pracujemy nad czymś wyjątkowym, ale nikt niczego z góry nie zakładał. Z założenia, nie robi się filmów dla nagród. Mogło to przecież pójść w zupełnie innym kierunku. Powodzenie tego przedsięwzięcia wyszło od korzeni twórcy. Paweł naprawdę dużo z siebie dał i to przełożyło się na sukces.

– Czujesz się w jakiś sposób wyjątkowy, że miałeś w tym swój udział?

– Na pewno jestem bardzo szczęśliwy. Jako członek ekipy mam wrażenie, że stało się coś niezwykłego. Uważam, że dla Naszej Kinematografii otworzył się nowy rozdział i to naprawdę przyjemne uczucie. Nie czuję się natomiast z tego powodu kimś wyjątkowym. Poza szczęściem tak naprawdę nic się w związku z Oskarem nie zmieniło. Jak stwierdził jeden z członków ekipy – nadal każą nam płacić za fajki w sklepach.

– O czym wg Ciebie jest ten film?

– O poszukiwaniu własnej tożsamości. O tym, że tak naprawdę nie jest się w stanie dokonać pełnego wyboru, nie poznając drugiej strony. To konfrontacja dwóch kobiet – młodej, która ma przed sobą całe życie, i starszej, która jest u jego kresu.

– Czy zgadzasz się z opinią, że to film antypolski?

– Nie uważam tak. Takie twierdzenia to doszukiwanie się czegoś na siłę. Film osadzony jest w realiach historycznych, które zdarzyły się naprawdę. Każdy szuka tego, co mu jest wygodniejsze, ale doszukiwanie się w tym antypolskości jest błędem.

– Krążą też takie głosy, że to film niezrozumiały i przeznaczony wyłącznie dla „wytrawnego” widza…

– To kino autorskie. Zmusza na pewno do refleksji, nie jest to film rozrywkowy. Ma swoją formę, ale nie sadzę, by był niezrozumiały czy trudny dla odbiorcy. Ocena może być nieobiektywna, bo brałem w tym udział, ale fakt, jaką drogę przeszła „Ida” od Gdyni do Oskara mówi chyba za siebie. Jest to na pewno jedna z bardziej wartościowych produkcji, jakie powstały w ostatnim czasie.

– Była „Ida”, jest Oskar i co dalej?

– Dzięki „Idzie” uwierzyłem, że trzeba postępować odważnie w tym, co się robi. Od kilku lat prowadzę swoją własną firmę produkcyjną i odnalazłem się w byciu producentem filmowym. To jest moja pasja i zawód w jednym. Dodatkowo od zeszłego roku mogę się nią dzielić prowadząc zajęcia w „łódzkiej filmówce”. Oprócz tego kończę produkcję nad swoim projektem fabularnym „Po śmierci” (tytuł roboczy) i mam nadzieję, że niebawem będzie o nim głośno…

Rozmawiała Ewelina Jamka

Mariusz Włodarski ur. się w 1980 roku w Starachowicach. Absolwent SP nr 11 i III LO im. K.K. Baczyńskiego. W 2005 roku ukończył Wydział Studiów Międzynarodowych na Uniwersytecie Łódzkim. Podyplomowo ukończył Organizację Produkcji Filmowej w Łódzkiej „Filmówce”. Pracował dla jednych z większych studiów produkcyjnych w Polsce – Opus Film, WFDiF czy AnimaPol jako kierownik/koordynator produkcji, II reżyser. Na koncie ma uczestnictwo w takich produkcjach fabularnych jak: „Wiosna 1941”, „Zero”, „Nie ten człowiek”, „Cudowne Lato”, dokumentalnych: „Rodziców się nie wybiera”, „Nic do stracenia”, „Człowiek Birim”, „Matka”.

Uczestniczył w międzynarodowych produkcjach filmowych, jak „Simon Konianski” czy „The Flying Machine”. Wyprodukował projekty artystyczne – „Summertale” Katarzyny Kozyry oraz „Goście” Krzysztofa Wodiczko, będący reprezentantem Polski na Biennale w Wenecji w 2009 roku.

W 2010 roku, z trójką przyjaciół, założył firmę – Lava Films (zorientowana jest na produkcję filmów fabularnych, dokumentalnych i animowanych, będących wyrazem artystycznej wizji i narodowej tożsamości twórców, jednocześnie wyrażającej uniwersalne wartości współczesnego człowieka), z którą wyprodukował w koprodukcji ze Szwecją swój pierwszy film jako producent – „Bez Śniegu” w reż. Magnusa von Horn.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.