Odsłaniamy kulisy akcji ratunkowej z udziałem 42-latka

flash Paragraf Starachowice

Negocjatorzy, których zadaniem było przekonanie 42-letniego mieszkańca Starachowic, by odstąpił od próby samobójczej, w trudnej sytuacji w jakiej się znaleźli, nie mogli pozwolić sobie na najdrobniejszy błąd i nerwowy ruch. W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia (25 grudnia), desperat chciał skakać z wiaduktu. Historia na szczęście, nie zakończyła się tragedią. Jaki przebieg miała akcja z udziałem policjantów, strażaków, a także ratowników medycznych?

Na mężczyznę, w kobiecym przebraniu, który znajdował się w okolicach ul. ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, zwrócił uwagę jeden z kierowców. Z relacji zgłaszającego – jak dowiedział się TYGODNIK – miało wynikać, że opisywany człowiek z charakterystyczną blond peruką na głowie, poruszał się po wiadukcie. Jak się później okazało desperat, wybrał właśnie to miejsce. Postanowił zostać tam na dłużej. Przeszedł przez ochronną barierkę, stając na krawędzi. Co kilka chwil wykrzykiwał, że zamierza popełnić samobójstwo. Na taki scenariusz, przygotowane były już służby ratunkowe, a także policja.

W sztabie dowodzących akcją, zapadła decyzja by do czasu jej zakończenia, wyłączyć z ruchu odcinek ul. Wyszyńskiego. Pod wiaduktem, strażacy rozłożyli tzw. skokochron, którego zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa osobie, znajdującej się na dużej wysokości. Strażacy musieli być cały czas w gotowości, przygotowani również na najgorszy z możliwych scenariuszy. Na miejsce ściągnięto m.in. strażacki wóz wyposażony w drabinę z koszem. Ciężki sprzęt umiejscowiono w pobliżu stacji paliw. Na jej terenie, przy dystrybutorach oraz tamtejszym sklepie zgromadzili się ludzie, którzy z dołu obserwowali przebieg akcji.

Z papierosem w ręku

Jak poinformował zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, desperatem okazał się 42-letni starachowiczanin. Mężczyzna, przez ponad godzinę, przemieszczał się po zewnętrznej stronie barierki. Ani na moment, nie miał zamiaru zejścia w bezpieczne dla niego miejsce. Przełom nastąpił w momencie, gdy do działania przystąpili policyjni negocjatorzy. Po kilku nieudanych próbach, mieszkańca Starachowic, w końcu udało się namówić na dłuższy dialog. Pomogła w tym przypadku, obecność policyjnego psychologa. W momencie, kiedy 42-latek znalazł się na chodniku, jednego z funkcjonariuszy poprosił o to, by poczęstował go papierosem. Prośba została spełniona. W peruce na głowie, a także w zimowych, kobiecych butach spacerował swobodnie. Nie przeszkadzali mu w tym zarówno stróże prawa, jak i strażacy.

42-latek po kilku minutach ponownie podszedł do barierki, opierając się plecami o nią. By za chwilę wejść na ulicę i tam rozmawiać z policjantami. Scenom, jakie rozgrywały się w poniedziałkowy wieczór przyglądała się żona 42-latka. Mimo próby rozmowy, również kobiecie nie udało się nawiązać, z desperatem nici porozumienia.

Negocjator nie mógł pozwolić sobie na najdrobniejszy błąd. W pewnej chwili wydawało się, że akcja zostanie przerwana. 42-latek nachylił się, by rozmawiający z nim policyjny psycholog odpalił mu kolejnego papierosa.

Nie siłą, a spokojem

Z miejsca, z którego zdarzenie obserwowali ludzie, wydawało się, że desperat zostanie zatrzymany, tym bardziej, że w pobliżu znajdowali się mundurowi, którzy w ułamku sekundy mogliby go obezwładnić. Stróże prawa wybrali jednak inny wariant, pozwalając mężczyźnie na uspokojenie nerwów.

Po ponad 180 minutach, akcja z udziałem funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji, ratowników z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, a także ratowników medycznych, zakończyła się happy endem. Ok. godz. 19.23, po długich negocjacjach, mieszkaniec Starachowic zdecydował, że odda się w ręce przedstawicieli służb medycznych. Spokojnie wsiadł do karetki pogotowia, gdzie został opatrzony i poddany wstępnemu badaniu. Ok. godz. 20 droga była już przejezdna.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.