Nasz fantastyczny rysownik

flash Starachowice

Zaczynał od rysunku satyrycznego dla Tygodnika Starachowickiego. Zawładnął nim jednak świat gier i Playstation, osadzając w realiach fantastyki i wirtualnej rzeczywistości. Artur Sadłos, jako artysta koncepcyjny współpracuje z firmą, która robi efekty specjalne do filmów tj. Avengers czy Marsjanin. Marzy mu się własna, autorska gra komputerowa.

Dziecięce pasje

Artur Sadłos ma to szczęście, że robi to, co chciał od dziecka, choć wtedy niekoniecznie zdawał sobie sprawę, że taki zawód w ogóle istnieje. Niemałą rolę odegrała w tym względzie genetyka – mama jest uzdolniona artystycznie, od dziecka świetnie rysowała i malowała. Do tego dochodzi świat gier, animacje (Disney, Pixar), szczypta komiksów i mała garść baśniowych książek z dzieciństwa, które miały cudowne ilustracje.

– Szczególną rolę, po grach, odegrała seria anime Dragon Ball. Jak większość, chyba, dzieciaków z okresu, gdy ta animacja była w ramówce TV zaraz po szkole biegłem, żeby zdążyć na blok kilku odcinków. Po obejrzeniu siadałem na kilka kolejnych godzin i rysowałem swoje wersje postaci i wydarzeń z serialu – wspomina. – Zawsze lubiłem gry video. Szczególnie dużym sentymentem darzę pierwsze Playstation. Największe wrażenie na tej konsoli wywarła na mnie gra Final Fantasy VII. Ogromny i fantastyczny świat, na tamte czasy plastyczne arcydzieło. Szczególnie w oczach dzieciaka z podstawówki – dodaje.

– Pamiętam, że pod wpływem tej produkcji stworzyłem dokument z opisami i rysunkami kolejnej części. Gdzieś po drodze pojawiła się nawet myśl wysłania tego dokumentu do twórców gry – firmy Squaresoft z Japonii. Co oczywiście było niedorzeczne i nigdy tego nie zrobiłem. Ale wtedy, nawet nie wiedząc o tym, zrobiłem swoje pierwsze concept arty (grafiki koncepcyjne). Dopiero wiele lat później odkryłem, że robienie czegoś podobnego jest realnym zawodem. Dziś jestem artystą koncepcyjnym lub jak popularnie się to nazywa concept artist.

To fascynacja i podziw dla strony plastycznej gier pchnęły go w tym kierunku, choć – jak sam przyznaje – czasami okrężną drogą ze ślepymi zaułkami.

– Przez pewien czas zajmowałem się komiksem jako znaną mi formą pracy związanej z projektowaniem i rysowaniem. Wiele lat rysowałem komiksy i rysunki satyryczne do PSX Extreme, miesięcznika poświęconego grom konsolowym. Jednym z pierwszych płatnych zleceń, jeśli nie pierwszym w ogóle – były rysunki satyryczne do Tygodnika Starachowickiego właśnie. Byłem dość uparty w dążeniu w tym kierunku. Dość powiedzieć, że w tamtych czasach nie było zbyt różowych perspektyw na karierę i zarobek przy tym co chciałem robić. Dlatego często było mi to nawet odradzane…

Uparty w dążeniu do celu

Przeciwności losu i podszepty o zaniechaniu drogi w tym kierunku, nie zniechęciły go jednak.

– Obecnie jestem freelancerem (pracuję zdalnie) i współpracuję głównie z Framestore, firmą, która robi efekty specjalne do filmów tj. Avengers, Marsjanin, Guardians Of The Galaxy itp.

Do niedawna pracował jako art director w Platige Image, znanych z reklam i cinematików do gier i filmów, rozsławiona przez Tomka Bagińskiego (obecnie powstaje tam filmowa adaptacja Wiedźmina). Jeszcze wcześniej projektował w firmie Techland do takich gier jak Dead Island czy serii Call Of Juarez. Jednocześnie pracuje nad prywatnymi projektami, żeby mieć odskocznie od pracy i móc pobawić się projektowaniem bez sztywnych ram narzuconych przez klienta.

– Współpraca jako art director w Platige Image była niezwykle wymagająca, ale też satysfakcjonująca. Uznaję to za ważny i cenny etap w swojej karierze. Jeszcze ciekawsze wyzwania podejmuję teraz. Niestety nie mogę jeszcze o nich mówić – dodaje z dozą tajemnicy, marząc o stworzeniu warstwy plastycznej gry od podstaw i ukształtowanie jej w sobie tylko znanym kierunku. – Po części to robię, pracując nad prywatnymi projektami. Ale marzy mi się pełnoprawny produkt spod mojej ręki, który będzie wydany na różnych platformach. W skrócie swoja autorska gra.

Z nostalgią do pracy

Wspominają rodzinne Starachowice, najbardziej ulubionym miejscem okazuje się Michałów i najbliższe okolice.

– Tam się wychowałem. Jednym z moich projektów, które tworzę po godzinach jest Familliar. To seria ilustracji, w której przywołuję nostalgicznie wspomnienia i staram się je uchwycić tak jak je zapamiętałem. Są tam miejsca, osoby i przede wszystkim nastrój chwili, który mocno wyrył się w mojej pamięci.

Choć już wiele osiągnął, nie zamierza spoczywać na laurach. W jego planach jest ciężka praca nad rozwojem umiejętności oraz podejmowanie kolejnych, trudniejszych wyzwań.

– Chcę koniecznie rozwijać swoje projekty – podsumowuje.

Rozmawiała Ewelina Jamka