Blaski i cienie życia po przeszczepie

Starachowice

W przypadku Anny Aplas, genetyczna choroba nerek ujawniła się w dojrzałym życiu. Niegdyś pełna wigoru i charyzmy, energiczna kobieta z dnia na dzień stawała się niewolnikiem własnego ciała, które z powodu niewydolności obu nerek odmawiało posłuszeństwa. Objawowe leczenie było mało skuteczne. Konieczne były dializy, którym podporządkowane zostało uporządkowane do tej pory życie emerytowanej nauczycielki języka polskiego.

– Dializowana była przez 13 miesięcy. Pierwsza próba przeszczepu nerki nie powiodła się, gdyż organ został źle pobrany organ. Drugi przeszczep, który się powiódł został przeprowadzony w kwietniu 2014 w Szpitali im. Dzieciątka Jezus w Warszawie. Dzięki temu otrzymała drugie życie – przyznaje pani Anna doceniając w pełni dar, który otrzymała od drugiego człowieka. – Po przeszczepie wielokrotnie zwiększyła się moja szansa na normalne i dłuższe życie. Bardzo to doceniam, gdyż dializy jedynie utrzymywały mnie przy życiu. A nie należały też do przyjemności.

Pani Anna, podobnie, jak wielu innych pacjentów oczekujących na narządy, pokładała ogromne nadzieje w przeszczepie. Nie ukrywa, że dar drugiego życia jest w stanie przyćmić wszelkie bolączki, z którymi teraz musi się borykać. Ale życie po przeszczepie nie do końca wygląda tak, jak sobie wyobrażała. To blaski, ale i cienie…

– Po przeszczepie pacjent zmuszony jest przyjmować stale i regularnie leki immunosupresyjne. To kombinacja trzech leków, które początkowo są  podawane w dużych dawkach. Skutki uboczne ich przyjmowania mogą być różne. W moim przypadku ciało zaczęło się zmieniać, przybrałam na wadze, zaczęły wypadać włosy, z czym nie mogłam sobie poradzić. Ogólny dyskomfort fizyczny i psychiczny, spowodowany tym, że nie akceptowałam swojej cielesności.

Z czasem dawki leków zostały zmniejszone i wszystko zaczęło wracać do normy, ale regularne wizyty kontrolne u lekarza są nieuniknione. Jakby tego było mało po przeszczepie, znacznie obniża się odporność organizmu przez co pacjent narażony jest na wszelkie infekcje i rozmaite dolegliwości. Czasem zwykłe skaleczenie może skończyć się zakażeniem.

– Boję się iść do lekarza pierwszego kontaktu, unikam aptek, gdzie są największe skupiska wirusów i bakterii. A niestety pacjenci po przeszczepie nie mają żadnych uprawnień do wizyt poza kolejnością. Nie wymagam tego, ale komfortową sytuacją byłoby wejście do gabinetu o umówionej porze, żebym nie musiała czekać na korytarzu wśród osób z różnymi dolegliwościami – mówi pani Anna. – Generalnie człowiek jest osłabiony, zmęczony. Nie może dźwigać (do 5 kg), ma ograniczone możliwości wysiłku fizycznego. Podstawową jest właściwie odżywiane, dieta bogata w magnez, potas i fosfor, właściwy poziom mikroelementów (bez fosforanów, cukru i soli).

Są też następstwa zdrowotne, jak jaskra, zaćma czy cukrzyca polekowa, które na szczęście pani Anna nie dotyczą.

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.