Babilońskie inwestycje, czyli jakie…?

flash Starachowice
„Budżet ambitny, ale nie brakuje w nim babilońskich inwestycji, jak pasaż Staffa, czy schody koło PZU”? Co Zygmunt Adrejas, autor tych słów, miał na myśli wyrażając publicznie swoje zdanie o braku zasadności ich wykonania w 2018 roku. Zastanawiają się nad tym radni z Klubu Spółdzielców i Wspólnot Mieszkaniowych.

– Radny Andrejas wyraził taką opinię podczas sesji Rady Miejskiej, kiedy przyjmowany był budżet na rok przyszły – mówi Bronisław Paluch, radny miejski. – Zadanie inwestycyjne pn. „Modernizacja pasażu Staffa zostało uwzględnione w budżecie miasta na 2018 rok w związku ze stosownym wnioskiem naszego Klubu. Nie rozumiemy, co radny miał na myśli używając sformułowania „babilońskie”, ponieważ zupełnie nie jest nam znane to pojęcie. Może chodziło o Bizancjum? Zabiegaliśmy o wprowadzenie tej inwestycji do budżetu w związku z prośbą organów społecznych SSM. Jeśli więc wypowiedź radnego ma charakter pejoratywny, naszym zdaniem zupełnie nie uprawniony, to godzi ona w dobre imię działaczy społecznych Spółdzielni – mówi B. Paluch prosząc w imieniu Spółdzielców o wyjaśnienie kontrowersyjnego zwrotu.  Jednocześnie dodaje, że schody koło PZU to był pomysł prezydenta.

– Historia przekazała nam pewne sformułowania – wyjaśnia Z. Andrejas. – W Babilonie był przepych. W sytuacji gdy miasto ma 40 mln zł zadłużenia i 8 mln kredytu w tym roku, wydatek w postaci 3 mln zł na pasaż i schody koło PZU – to nie po gospodarsku. Prezydent stworzył koalicję i płaci takimi inwestycjami. Nie powinno być na to zgody i ja się na to nie zgadzam, co wyraziłem publicznie.

 

1 Komentarz dla “Babilońskie inwestycje, czyli jakie…?

Dodaj komentarz