Zielono-czarni lepsi od Sparty. Ekipa trenera Bilskiego broni nie zamierza składać

flash Gorące tematy Sport

Trzecia drużyna tabeli z grodu nad Kamienną wyjeżdża bez punktu. Star Starachowice (klasa okręgowa), którego głównym zadaniem było zrehabilitowanie się na porażkę z Klimontowianką, w niedzielę zainkasował pełną pulę. Rezultat meczu ze Spartą Dwikozy otworzył były król strzelców tych rozgrywek Mariusz Fabjański. Dla napastnika zielono-czarnych to 20 trafienie w tym sezonie.

Fabjański, którego nie zawodzi snajperski instynkt, w klasyfikacji najlepszych strzelców świętokrzyskiej klasy okręgowej, goni zawodnika Orlicza Suchedniów Tomasza Staszewskiego. Napastnik Staru, w niedzielnej konfrontacji ze Spartą, swój dotychczasowy dorobek mógł poprawić. Zwłaszcza w pierwszej odsłonie, w której podopieczni Arkadiusza Bilskiego byli stroną dominującą. Tuż po przerwie, nastroje wśród miejscowych kibiców poprawiły się. Zielono-czarni objęli prowadzenie, a kiedy po raz drugi wpisali się na listę strzelców, wydawało się, że nie może już stać się im nic złego. A jednak, gości stać było na zryw, zakończony bramką kontaktową. Wygrana pozwoliła ekipie z miasta nad Kamienną zmniejszyć stratę do Sparty do 7 punktów. Gospodarze meczu, broni do końca sezonu nie zamierzają składać.

  • Dystans na pewno udało się zmniejszyć. Po spotkaniu w Klimontowie, a także potyczce ze Spartą, powiedzieliśmy sobie, że w tabelę będziemy dopiero spoglądać po dobrej serii. Nie jednym spotkaniu – powiedział trener Staru. – Tylko i wyłącznie wygrana, pozwoli nam uwierzyć w to, by walczyć do ostatniej kolejki o awans. Nawet kiedy istniała będzie tylko matematyczna szansa, należy wierzyć, że nie wszystko stracone. Trzeba zrobić wszystko, by to wykorzystać – dodał A. Bilski. Po pierwszej odsłonie, starachowiczanie powinni prowadzić różnicą choćby 2 goli. Najlepszej okazji na pokonanie golkipera Sparty nie wykorzystał doświadczony Dariusz Anduła, który z bliskiej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczkę.

Bzymek bez szans

  • W szatni stwierdziliśmy, że bez walki, zaangażowania, a przede wszystkim biegania, w futbolu nic nie da się osiągnąć. Staraliśmy się grać agresywnie, tworząc dobre sytuacje do tego, by wpisać się na listę strzelców. Niestety nie wykorzystaliśmy ich. Ostatnie mecze pokazują, że drugie połowy w naszym wykonaniu są słabsze. Ubytki sił mają wpływ na naszą postawę. Popełniamy błędy, gubimy się w obronie. Dziś było inaczej. Zdobyliśmy dwa gole, które dały nam oddech. Bramka kontaktowa padła w momencie, kiedy mieliśmy kontrolę nad meczem – zaznaczył szkoleniowiec Staru. W 72. minucie kapitan przyjezdnych Marcin Siudak, oddał strzał, którego nie powstydziliby się najlepsi napastnicy na świecie. Adrian Bzymek nie miał szans na skuteczną interwencję.
  • To bramka z cyklu stadiony świata. Rywal złapał wiatr w żagle. Poczuł, że może jeszcze wrócić do gry. W defensywie poradziliśmy jednak sobie dobrze, nie dopuszczając przeciwnika do zbyt wielu okazji strzeleckich. W końcówce za bardzo cofnęliśmy się na własnej połowie. Straciliśmy sporo sił, co spowodowało, że posiadanie futbolówki na połowie Sparty, szwankowało w naszym wykonaniu. Cała linia defensywna miała przez to więcej pracy. Najważniejsze, iż nie straciliśmy bramki na 2:2 – podkreślił trener Bilski.

Klasa okręgowa
*22. kolejka (29 kwietnia)
STAR STARACHOWICE – SPARTA DWIKOZY 2:1 (0:0)
1:0 Mariusz Fabjański (47), 2:0 Emil Gołyski (61), 2:1 Marcin Siudak (72)
Sędziował: Daniel Detka (Kielce). Widzów: 150.
STAR: Bzymek – Kosztowniak, Janikowski, Nowocień, Chodniewicz, Wiecha, Gruszczyński, Gołyski (73. Drabik Ż), Kania (89. Koźlik), Anduła (75. Madejski), Fabjański. Trener: Arkadiusz Bilski.

SPARTA: Piętowski – Warzocha, Chorab Drożdżał, Kubicki, Rutyna, Spyra, Siudak, Bidas, Ciak (87. Cieśla), Kiljański. Trener: Jerzy Mazur.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.