Sędziowskie kontrowersje w Daleszycach. III-ligowcowi postawili trudne warunki

flash Gorące tematy Sport

Rzut karny podyktowany w 9. minucie to jak się później okazało, kluczowy moment środowej potyczki Kamiennej Brody (IV liga świętokrzyska) ze Spartakusem Daleszyce. Gospodarze dzięki trafieniu na początku meczu, awansowali do półfinału piłkarskiego Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Porażka dla ekipy Marcina Wróbla, oznacza koniec pucharowego snu.

  • Do Daleszyc jedziemy po to, by sprawić niespodziankę. Walczymy na dwóch frontach. Jesteśmy na dobrej drodze – powiedział Marcin Wróbel, szkoleniowiec Kamiennej Brody. – To, że Spartakus jest w wyższej lidze, nie oznacza, że musi nas pokonać. Na pewno nie położymy się na murawie i poprosimy o jak najniższy wymiar kary. Postaramy się zrobić wszystko, by pozytywnie zaskoczyć swoich sympatyków – zapowiadał.

Sytuacja do której doszło na początku ćwierćfinałowego spotkania, wywołała sporo niezdrowych emocji i kontrowersji. – Prawda jest taka, że takich karnych się nie gwiżdże. Nie pozostało nam zatem nic innego, jak tylko przełknąć gorycz i starać się odrobić stratę – powiedział po ostatnim gwizdku arbitra opiekun Kamiennej, który tym razem poprowadził drużynę z ławki rezerwowych. W środku czteroosobowego bloku defensywnego, wystąpili Krzysztof Świątek oraz Radosław Kardas. – Nie ukrywamy, że pod względem utrzymywania się przy piłce, Spartakus był zespołem lepszym. Z przewagi nic jednak nie wynikało. Nie dopuściliśmy rywala do zbyt wielu sytuacji pod bramką Tomasza Dymanowskiego. W pierwszej połowie szkoda, iż nie udało się zamienić stałych fragmentów gry na choćby jednego gola. Po zmianie stron podjęliśmy większe ryzyko – dodał trener Wróbel.

Na listę strzelców wpisać nie udało się Piotrowi Jedlikowskiemu, a także Dawidowi Soboniowi, który pojawił się w miejsce Patryka Nowaka. – W polu karnym rywala zabrakło przede wszystkim zimnej krwi. Piłka nie znalazła drogi do siatki. Mimo tego faktu, nie rezygnowaliśmy z dążenia do zdobycia gola. Graliśmy do końca – zaznaczył szkoleniowiec ekipy z powiatu starachowickiego, która przez ostatnie 10 minut musiała radzić sobie w 10. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką, ukarany został Kardas. – Nie było łatwo. Gospodarze zdominowali nas. Dobrze, że udało się nie stracić kolejnych bramek. Nie zmienia to faktu, iż z postawy drużyny mogę być zadowolony. Pokazaliśmy charakter. Graliśmy mądrze – podkreślił Wróbel. W środę zakończyła się przygoda Kamiennej z PP.

  • Do Daleszyc przyjechaliśmy zaprezentować się z dobrej strony i awansować do kolejnej rundy. Nie udało się, ale było blisko. Nie przestraszyliśmy się rywala z III ligi. Skupiamy się teraz na meczach ligowych. W tym momencie, to cel nadrzędny, by zdobyć jak najwięcej punktów. Chcemy jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w rozgrywkach – zakończył szkoleniowiec przyjezdnych.

Puchar Polski na szczeblu ŚZPN
Ćwierćfinał (9 maja)
SPARTAKUS DALESZYCE – KAMIENNA BRODY 1:0 (1:0)
KAMIENNA: Dymanowski – Praga (79. Ćwik), Świątek, Kardas Ż CzK 80 min., Gajewski, Jedlikowski, Kidoń, Dziewięcki (66. Tymoszuk), Sado, Dziadowicz, Nowak (55. Soboń). Trener: Marcin Wróbel.

Dodaj komentarz