Miśkiewicz: Łysica to nie drużyna z kosmosu

flash Sport

Jego świetna postawa między słupkami sprawiła, że gospodarzom w sobotnim spotkaniuprzeciwko Wiśle II Kraków udało się zdobyć tylko dwie bramki. – Kibice, którzyprzyszli na stadion, na pewno nie mogli narzekać na nudę, bo sporo się działo. Szkoda jedynie, że nie udało nam się sięgnąć po pełną pulę – mówi wychowanek Kmity Zabierzów, były gracz Milanu oraz włoskiego Chievo Michał Miśkiewicz.

W starciu doświadczonej drużyny z Bodzentyna i małopolskiej młodzieży padł remis.Która z ekip może być bardziej zadowolona, a która odczuwać niedosyt po ostatnim gwizdku sędziego?

MICHAŁ MIŚKIEWICZ, GOLKIPER KRAKOWSKIEJ WISŁY, BYŁY ZAWODNIK AC MILAN: – Faktem jest, że ci, którzy spędzili sobotnie popołudnie, oglądając mecz na pewno nie żałowali. Łysica miała swoje sytuacje, my również. Dwukrotnie wpisywaliśmy się na listę strzelców. W kilku pozostałych sytuacjach z pewnością mogliśmy zachować więcej zimnej krwi. Szkoda, że żadna z nich nie zaowocowała trafieniem na wagę wygranej. Jestem pewien, że gdyby murawa była lepsza, widowisko byłoby jeszcze bardziej atrakcyjne dla fanów.

Ekipa z Bodzentyna już nie raz potrafiła udowodnić, że jest w stanie w tej lidze rozdawać karty i pokrzyżować plany faworytom.- Widziałem jakim wynikiem zakończył się pierwszy mecz Łysicy, która na inaugurację pokonała Poroniec Poronin, z takimi zawodnikami w składzie jak Maciej Żurawski czy Marcin Malinowski. Przeciwko nam również udowodniła, że jest groźna. To nie zespół z kosmosu, który nie potrafi w piłkę.

W pierwszej połowie pana dwie, udane interwencje uratowały wasz zespół przed kolejnymigolami.

– Jak widać nie nudziłem się między słupkami. Rzeczywiście, gospodarze jeszcze przed zmianą stron, mogli rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść. Miałem sporo pracy i powiem szczerze, iż nie spodziewałem się takiego meczu. Futbol ma jednak to do siebie, iż niczego nie można być pewnym i trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. Wynik jest dla nas pozytywny. Cieszymy się z remisu. Do Krakowa wracamy z podniesioną głową. Łysica jeszcze nie jednemu rywalowi będzie odbierać punkty.

Rywalizacja o miejsce w bramce Wisły chyba dawno nie była tak wyrównana. Sprowadzony przed sezonem Radosław Cierzniak łatwo miejsca w składzie nie odda.

– Na pewno. Na dziś Radek jest pierwszym wyborem trenera Kazimierza Moskala. Zresztą w pełni zasłużenie, bo między słupkami spisuje się bardzo dobrze i co najważniejsze nie popełnia błędów. Nikt nie może mieć do niego pretensji. Sztab szkoleniowy może tylko się cieszyć, bo Wisła ma wreszcie trzech golkiperów na równym poziomie. My musimy się starać na treningach i dawać sygnały do tego, by założyć bluzę z numerem 1.

Rozmawiał Rafał Roman