Łzy „Samuraja” i trzy medale, które przeszły do historii

Sport

– Wynik jaki udało nam się osiągnąć pokazuje, że w Starachowicach również rodzą się sportowe perełki i talenty na miarę medalistów mistrzostw świata – powiedział Marek Jasiński, klubowy szkoleniowiec Dragona, a jednocześnie jeden z trenerów kadry narodowej. Jego podopieczni: Filip Zawłocki (złoto), Alicja Siebyła (srebro) oraz Adrian Gunia (brąz) kapitalnie spisali się podczas rozegranych we włoskim Lido di Jesolo, mistrzostwach świata kadetów i juniorów w kickboxingu, przywożąc do kraju trzy medale. To największy sukces w dotychczasowej historii klubu. Z Czytelnikami TYGODNIK-a popularny „Samuraj” podzielił się wrażeniami z turnieju.

O przygotowaniach do MŚ…

  • Ostatnie tygodnie przed startem w światowym czempionacie to okres wytężonej pracy. Okres przygotowawczy trwał długo. Strzałem w dziesiątkę były konsultacje szkoleniowe, trwające 3 dni. Jedna z nich odbyła się w Starachowicach. Nasi zawodnicy uczestniczyli ponadto w zgrupowaniu kadry narodowej w Cetniewie. Filip Zawłocki trenował przez 10 dni z warszawską Palestrą w Zakopanem, a z kadrą Legionu Głogów przygotowywał się Adrian Gunia. Częste wyjazdy, a przede wszystkim możliwość skonfrontowania z innymi zawodnikami, różnymi stylami walki zaowocowały zdobyczą medalową.

O występie Filipa Zawłockiego…

  • Dwa lata temu Filip sięgnął po złoty medal w kat. 81 kg. Startował wówczas jako junior młodszy. Tym razem bił się o złoto w kat. 86 kg, już jako junior starszy. Stoczył dwa pojedynki, oba  zwycięskie. Zmierzył się z reprezentantami Bośni i Serbii. Nie były to jednak łatwe wygrane. Filip przyzwyczaił kibiców do tego, że najczęściej wygrywa przed czasem. W MŚ, poprzeczka zawieszona została jednak bardzo wysoko. Nie miał łatwego zadania, ale poradził sobie wyśmienicie. De facto rywalizował z super fighterami, którzy nie boją się wyzwań i ostrych wymian. Sztab medyczny, który pracował w czasie turnieju miał sporo pracy (śmiech). Filip, jak zwykle przed wyjazdem na zawody był pewny siebie. Mówił otwarcie o tym, że zamierza wrócić do Polski ze złotym krążkiem. Nastawił się pozytywnie, ale takimi stwierdzeniami tak naprawdę sam nałożył na siebie presję. Było ją widać w czasie walk. Borykał się ze stresem, ale to normalne. Na turnieju nie ma osób przypadkowych. Po pierwszym, wygranym na punkty pojedynku, przekonał się, że na włoskiej ziemi z pewnością nie będzie łatwo.

O finałowym starciu Zawłockiego…

  • Oba pojedynki, zarówno półfinałowy, jak i finałowy podobały się kibicom. Sędziowie nie mieli łatwego zadania. Szala przechylała się z jednej strony na drugą. Który z nich był trudniejszy? Jeden i drugi. Nie były to łatwe walki. Na świecie nie ma łatwych rywali, z którymi można poradzić sobie w 15 sekund. Pojedynki trwały po 3 rundy. Filip był świetnie przygotowany pod względem wytrzymałościowym i kondycyjnym. Te elementy miały spore znaczenie, przy triumfie. Sprostał wymianom. Nie mogło mu zabraknąć prądu. Jeden, nawet najdrobniejszy błąd mógł go sporo kosztować. Nie mógł sobie na niego pozwolić.

O propozycji walki zawodowej…

  • Po znakomitym występie we Włoszech, posypały się propozycje dla Filipa, który wkrótce miałby stoczyć swój pierwszy zawodowy pojedynek dla organizacji DSF Kickboxing Challange. Styl jego walki musiał się spodobać. Repertuar elementów technicznych robi wrażenie.

O występie Alicji Siebyły…

  • Przyznam szczerze, że po walce Alicji, popłakałem się ze szczęścia. Miałem obawy, o to jak zaprezentuje się na takim turnieju. Do tej pory rywalizowała głównie jako kadetka w formule kick light. Udział w MŚ był dla niej pierwszym w nowej roli. Mieliśmy nadzieję, że da sobie radę. Trener kadry K-1 Łukasz Rola powiedział: dajmy jej szansę. Sprawdziło się. Nikt z członków sztabu szkoleniowego nie robiłby tragedii, gdyby przegrała i zakończyła turniej poza podium. Pokazała serce do walki. Alicja pracowała solidnie. Już w trakcie zgrupowań było wiadomo, że jest w dobrej dyspozycji. Wyjazdów na zgrupowania miała wiele.

O drodze do srebra…

  • W pojedynku półfinałowym Alicja pokonała zawodniczkę z Estonii. W finale jej przeciwniczką była Rosjanka. Walka była do wygrania. Rywalka górowała nad naszą reprezentantką doświadczeniem. Nie był to pojedynek do jednej bramki. Alicja nie dała sobie zrobić krzywdy. Cieszy najbardziej to, że walczyła z charakterem. Nie ma dla niej znaczenia, czy toczy pojedynek w ringu lub na macie. W każdej walce można na nią liczyć. W mistrzostwach Polski w formule oriental rules, które odbędą się w Starachowicach, zobaczymy ją w ringu. W przyszłym roku czekają ją kolejne występy, m.in. w ME oraz Pucharze Świata. Przygotowania z jej udziałem skupią się na elementach ringowych. Jestem przekonany, że niebawem będziemy mieć mega fighterkę. Pamiętam ją doskonale, jak po raz pierwszy pojawiła się na treningu w klubie. Była to filigranowa dziewczyna. Dziś to zawodniczka przez duże Z.

O występie Adriana Guni…

  • Zakończył występ w mistrzostwach w pojedynku półfinałowym z reprezentantem Portugalii, sięgając po brązowy medal w kat. 60 kg. Popełnił jeden błąd, który jak się później okazało miał kluczowe znaczenie. Jestem przekonany, że gdyby nie on, drugi z zawodników Dragona Starachowice cieszyłby się ze złota. Poprawił ochraniacz, za co był liczony przez sędziego. Niestety takie są przepisy, które na turnieju rangi MŚ są ściśle przestrzegane. Gunia w ostatnich miesiącach wykonał ogromny postęp. W ub. roku walczył w ME. Dziś stał się zawodnikiem wysokiej klasy. W walce z Portugalczykiem, nie był później w stanie nadrobić, tego co stracił. Rywal z południowej części Starego Kontynentu pokazał klasę, wygrywając w finale z Rosjaninem. Szkoda, że Polak z Portugalczykiem spotkali się już w półfinale. W finale na pewno stoczyliby zacięty bój. Adrian był zmotywowany.

O historycznym starcie…

  • W 2017 r. nasi podopieczni walczyli podczas ME. Nie był to dla nas jednak zbyt udany turniej. We Włoszech było zupełnie inaczej. Prawda jest taka, że w kadrze Polski było wielu zawodników z różnych klubów. Żaden z klubów, nie mógł jednak pochwalić się taką liczbą medali jak Dragon. W formule kick light walczył również Kamil Gunia, dla którego był to zupełny debiut w zawodach tej rangi. Przegrał z Francuzem, ale zebrał doświadczenie. Ma charakter do sportów walki. Rokuje wielkie nadzieje. Nasz sukces to również duża zasługa Piotra Gwoździa, byłego pięściarza Staru Starachowice, który pomagał nam w przygotowaniach.

O współpracy z kadrą narodową…

  • Znalezienie się w gronie najlepszych, polskich trenerów to wielkie wyróżnienie i wielka nobilitacja. Mistrzostwa to spore przedsięwzięcie logistyczne. Jako jeden ze szkoleniowców kadry narodowej śledziłem wiele pojedynków. Praca trenera kadry narodowej trwa cały rok, bez przerwy. W porównaniu, do poprzedniego turnieju rangi MŚ, nasi reprezentanci mieli okazję współpracować z dietetykiem i specjalistką ds. żywienia. Biało-czerwoni kapitalnie spisali się zwłaszcza w dwóch formułach: K-1 oraz low kick.

Rozmawiał Rafał Roman

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.