Kamienna przegrywa w tym sezonie po raz ósmy. Wierna wypunktowała ekipę z Brodów [ZDJĘCIA]

flash Galeria Gorące tematy Sport

To nie było udana sobota dla ekipy Krzysztofa Treli i wszystkich sympatyków Kamiennej Brody (IV liga świętokrzyska). Gospodarze nie mieli po swojej stronie zbyt wielu piłkarskich elementów, którymi mogliby zaskoczyć Wierną Małogoszcz. Z kompletu punktów cieszyli się goście, którzy wygrali 4:1. Jedynego, jak się później okazało honorowego gola dla biało-niebieskich zdobył Przemysław Rzepa.

Jedyny, konkretny wniosek, który nasuwa się po zakończeniu meczu to brak lidera drużyny Wobec nieobecności Kamila Jakubowskiego (ofensywny pomocnik zmaga się z urazem), w zespole z Brodów nie było zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar rozgrywania akcji ofensywnych. Nawet starsi gracze jak Radosław Mikołajek czy Mateusz Franus nie byli w stanie tego zrobić. Efekt? Kolejna porażka, która spycha zespół coraz głębiej w tabeli.

  • Po ostatnim gwizdku arbitra z pewnością nie jest łatwo szukać pozytywów w naszej grze. Nie było ich za wiele. Bramka to jedynie lekka osłoda, goryczy porażki. Trzeba przyznać, że praktycznie w każdym elemencie futbolowego rzemiosła byliśmy gorsi – powiedział Krzysztof Trela, szkoleniowiec Kamiennej, który na domiar złego w 23. minucie stracił kolejnego zawodnika. Kontuzji kolana doznał Krzysztof Świątek. Goście prowadzili różnicą dwóch trafień. Najpierw na listę strzelców wpisał się Piotr Pawłowski, w kilka chwil później rezultat podwyższył Mateusz Fryc.
  • 3/4 naszej drużyny nie byłem w stanie poznać Nie wiem czy niektórzy zagrali dopiero pierwszy mecz w życiu i od ilu lat biegają po boiskach. Nie jest łatwo mierzyć się z rywalem, który bezlitośnie nas obnażył. Najgorsze jest to, że zawiedli doświadczeni gracze, którzy nie byli w stanie powstrzymać drugiej linii Wiernej. Popełniliśmy zbyt wiele indywidualnych błędów, które zaważyły na wyniku. W momencie kiedy przegrywaliśmy 0:3, nadal nieskutecznie biliśmy głową w mur. Przyjezdni mogli swobodnie operować futbolówką i kontrolować to, co działo się na murawie – dodał trener Trela.

Kamienna na koncie nadal ma 10 punktów. Do rozegrania pozostały jeszcze trzy spotkania, w tym z Hetmanem Włoszczowa, a także ŁKS-em Łagów. – Przed meczem z Wierną byłem optymistą. Sytuacje, które stwarzaliśmy w poprzednich potyczkach dawały nadzieję na korzystny rezultat. Skończyło się jedynie na nadziejach. Po tym, co zobaczyłem w sobotę, z pewnością nie mogę być optymistą. Pewne rzeczy trzeba przeanalizować. Włącznie z przydatnością niektórych zawodników do gry w kolejnym spotkaniu – stwierdził trener Trela, który już zapowiedział zmiany w wyjściowym składzie.

  • Będziemy rozmawiać na ten temat z włodarzami klubu. Dla niektórych wymagania IV ligi są za wysokie. Niestety taka jest rzeczywistość. Błędy, jakie nam się przytrafiają nie mają mieć prawa. Na papierze drużynie na pewno nie brakuje doświadczenia. De fecto, po ostatnim gwizdku arbitra, nie ma kogo wyróżnić. Samo bieganie za futbolówką nie wystarczy. Do tego trzeba jeszcze dołożyć umiejętności czysto piłkarskie. A tych zabrakło. Mieliśmy problemy nawet z przyjęciem piłki. Musimy się jak najszybciej pozbierać i zrobić wszystko, by w ostatnich meczach rundy jesiennej, wreszcie zdobyć punkty – podkreślił szkoleniowiec Kamiennej.

IV liga świętokrzyska
*14. kolejka (27 października)
KAMIENNA BRODY – HETMAN WŁOSZCZOWA 1:4 (0:3)
0:1 Piotr Pawłowski (9), 0:2 Mateusz Fryc (16), 0:3 Mateusz Fryc (39), 0:4 Wiktor Soboń (55), 1:4 Przemysław Rzepa (90)
Sędziował: Mateusz Łosiak (Skarżysko-Kam.)
KAMIENNA: Bidziński – Niedbała, Świątek (23. Nowak), Kudriawcew, Małaczek, Mikołajek Ż, Dziewięcki, Franus (61. Dziedzic), Tymoszuk (61. Sado), Zalewski (61. Pocheć), Rzepa. Trener: Krzysztof Trela.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.