Elanie postawili trudne warunki. Juventa blisko upragnionego celu

flash Gorące tematy Sport

W futbolu zdarzają się takie spotkania, po których mimo porażki, drużyna zasłużyła na słowa uznania – mogą powiedzieć sympatycy starachowickiej Juventy, którzy mocno ściskali kciuki za zespół prowadzony przez trenera Zdzisława Spadło. Ekipa z miasta nad Kamienną, która po przegranej 0:1 u siebie, musiała odrabiać straty w Toruniu, była bliska osiągnięcia upragnionego celu w postaci wywalczenia przepustki do kolejnej rundy, walki o udział w Centralnej Lidze Juniorów U-18. Druga połowa meczu rewanżowego, dla gości nie mogła się lepiej rozpocząć.

Przed przerwą starachowiczanie nie dominowali na murawie, ale nie dali się również zepchnąć do głębokiej defensywy. By myśleć i cały czas mieć nadzieję na awans do kolejnej rundy, musieli zachować czyste konto. Na drugą odsłonę wyszli odważnie, za co szybko zostali nagrodzeni. Jedna z pierwszych, ofensywnych akcji pod bramką Elany, zakończyła się faulem w polu karnym. Lewą stroną pomknął z futbolówką przy nodze Bartosz Szydłowski. Najlepszy strzelec rozgrywek Świętokrzyskiej Ligi Juniorów Starszych, zdaniem arbitra był w sposób nieprzepisowy zatrzymywany. Sędzia wskazał na punkt oddalony od bramki o 11 metrów. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Klaudiusz Marzec.

Dzięki trafieniu napastnika, Juventa odrobiła straty z pierwszego, przegranego przed własną publicznością spotkania. Na tym nie zamierzała jednak poprzestawać. Przyjezdni czekali na swoją okazję, dążąc do drugiego gola. W 72. minucie dali się zaskoczyć, popełniając niemal identyczny błąd w kryciu przy rzucie rożnym. Tak jak w Starachowicach bramkę głową zdobył Jakub Banach.

– Popełniliśmy błąd przy stałym fragmencie gry. Zawodnik Elany miał miejsce na to, by przyłożyć głowę i umieścić piłkę w siatce – powiedział Zdzisław Spadło, szkoleniowiec Juventy. – Straciliśmy gola, ale doskonale wiedzieliśmy, że po raz kolejny musimy wpisać się na listę strzelców by awansować dalej. W końcówce zmieniliśmy ustawienie na 1-4-4-2. Zamiar był taki, by prostymi środkami, przetransportować piłkę w pole karne rywala – dodał.

Łzy w szatni

Mimo ambitnej postawy, to zespół z Torunia zdołał w 85. minucie postawić kropkę nad i. – Chłopcy dali z siebie wszystko. Roszady jakich dokonałem, podyktowane były zmęczeniem. Patryk Nawrot czy Dominik Gach, sygnalizowali zmiany. Indywidualny błąd sprawił, że gospodarze znaleźli się dogodnej sytuacji, zdobywając gola. Mówi się trudno. Faktem jest, że zagraliśmy lepszy mecz niż w Starachowicach – zaznaczył trener Spadło.

Cichym bohaterem był Dawid Płatek. Defensywny pomocnik Juventy, wykonał mrówczą pracę w środkowej strefie boiska. – Takie otrzymał zadania i świetnie się z nich wywiązał. Po odbiorze piłki, starał się rozgrywać. W pierwszej połowie nie było to tak widoczne, jak po przerwie. Wiara w to, że się uda była widoczna. Jestem dumny z drużyny i tego jak zaprezentowaliśmy się na tle zespołu złożonego w większości z chłopaków z rocznika 1999 – zaznaczył trener Spadło.

Juvencie zabrakło niewiele. – Zbyt łatwo i zbyt szybko straciliśmy gola na 1:1. Bramka dodała skrzydeł Elanie. Zmęczenie w końcówce dało się we znaki. Graliśmy do końca. Wstydu z pewnością nie przynieśliśmy. Wynik jaki udało się osiągnąć, powinien dać wiele do myślenia osobom, odpowiedzialnym w Starachowicach za finansowanie sportu. Przy większym wsparciu, w przyszłości wierzę, iż jesteśmy w stanie powalczyć o udział w CLJ. W mieście działa klasa o profilu piłki nożnej. Perspektywy w Starachowicach, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży są bardzo dobre. Są warunki do rozwoju – zaznaczył szkoleniowiec.

Mimo smutku, trener Spadło był zadowolony z wypełnionych założeń taktycznych. – W szatni, po ostatnim gwizdku, nie zabrakło łez. Mimo, że zagraliśmy dobre spotkanie, pozostał żal. Byliśmy blisko, osiągnięcia czegoś więcej. Bartosz Szydłowski to kolejny z graczy, który pokazał się z dobrej strony – zakończył trener.

Baraż o wejście do CLJ U-18
I runda, rewanż (20 czerwca)
ELANA TORUŃ – JUVENTA STARACHOWICE 2:1 (0:0)
0:1 Klaudiusz Marzec (56)-karny, 1:1 Jakub Banach (72), 2:1 Samuel Grec (85)
Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn).
JUVENTA: Pocheć – Nawrot (80. Błażejewski), Bracik, Borkowski, Śmigielski (89. Podzielny), Szydłowski, Gach (70. Nowakowski), Płatek (80. Zapała), Kalisz Ż, Gurski, Marzec. Trener: Zdzisław Spadło.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.