Dwie „bomby” na Ściegiennego, czyli alfabet bezradnej Korony po starciu z Ruchem

flash Sport

– To Korona jest faworytem, ale zabawa zaczyna się tak naprawdę od początku – mówił przed pierwszym gwizdkiem, rozpoczynającą konfrontację złocisto-krwistych z chorzowskim Ruchem, były selekcjoner narodowej kadry Waldemar Fornalik. Jego ekipa w piątkowy wieczór wyprowadziła dwa, zabójczo silne ciosy, na które podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie byli w stanie odpowiedzieć.

 

B jak bezradność. Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza tylko w kilku fragmentach przypominali zespół, jaki kilkanaście dni wcześniej także na Kolporter Arenie rozprawił się z gdańską Lechią (3:2 po golach Kapo, Luisa Carlosa i Porcellisa). Gra kielczan przypominała bicie głową w twardy, chorzowski mur, którego ostatecznie nie udało się rozbić. Szkoda, bo nawet punkt w pojedynku z broniącym się przed spadkiem do I ligi Ruchem, byłby cenniejszym osiągnięciem niż porażka. Strata punktów musi złocisto-krwistych boleć tym bardziej, że ekipa Waldemara Fornalika zrównała się ilością zdobytych „oczek”.

C jak Carlos Luis. Co prawda w piątek brazylijskiej samby nie było, ale to były pomocnik bydgoskiego Zawiszy starał się siać najwięcej zamieszania w szeregach przeciwnika. Na niewiele się to zdało. O pechu może natomiast mówić Leandro. Po strzale lewego obrońcy, futbolówka odbiła się od słupka. Kibice wstali z miejsc, widzieli już ją w siatce, ostatecznie ta wylądowała w rękach Matusa Putnockiego.

G jak Golański. Strata punktów to jedno, ale chyba jeszcze bardziej szkoleniowca kieleckiej 11 musi martwić uraz Pawła Golańskiego. Kapitan Korony w 72. minucie z grymasem bólu na twarzy opuszczał boisko. Na domiar złego, kilka minut później sędzia Bartosz Frankowski ukarał go żółtą kartką. – Istnieje obawa, że w meczu z Zawiszą będziemy musieli radzić sobie bez niego – powiedział Tarasiewicz.

K jak kibice. Przez pierwsze 20 minut, fani mogli posłuchać odgłosów dochodzących z murawy i ławek rezerwowych. Kibice z „Młyna” na znak protestu solidaryzowali się z sympatykami Concordii Knurów, której kibic zginął od pocisku z broni gładkolufowej.

P jak przestrzeń. Mówił o niej na pomeczowej konferencji prasowej popularny „Taraś”. – Nie byliśmy drużyną, która była w stanie odrobić dwie bramki. Przy stanie 0:0 mieliśmy kilka sytuacji do tego by wpisać się na listę strzelców. Czego zabrakło? Przestrzeni na obu skrzydłach – stwierdził trener Korony.

S jak Surma Łukasz. Kapitan Ruchu, filar drugiej linii, człowiek legitymujący się rekordowym, pod względem liczby występów osiągnięciem w rodzimej Ekstraklasie udowodnił, że jego vis a vis – Vlastimir Jovanović – musi się jeszcze wiele uczyć. Surma może nie przebiega już tak wielu kilometrów jak dawniej, ale doświadczeniem góruje nad rywalami. Potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie czy piłka trafiła pod jego nogi.

W jak wolny rzut. – Nie od dziś wiadomo, że stałe fragmenty gry we współczesnej piłce stanowią silną broń – stała formułka powtarzana przez trenerów na całym świecie, w Kielcach sprawdziła się co do joty. Filip Starzyński, który jeszcze nie tak dawno przymierzany był do reprezentacji Adama Nawałki trafił idealnie tuż przed ostatnim gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę meczu. To ekipa z Górnego Śląska schodziła do szatni w lepszych nastrojach.

Z jak Zieńczuk Marek. Wydawać by się mogło, że doświadczony lewoskrzydłowy najlepsze lata przygody z futbolem ma już za sobą. W piątkowy wieczór, atomowym uderzeniem zza pola karnego, po którym golkiper Korony mógł tylko bezradnie rozkładać ręce, zamknął usta niedowiarkom. Na murawie pojawił się w 72. minucie zastępując Łotysza Visnakovsa.

 

KORONA KIELCE – RUCH CHORZÓW 0:2 (0:1)

0:1 Filip Starzyński (45+1), 0:2 Marek Zieńczuk (83)

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 5531.

KORONA: Cerniauskas – Golański (73. Klemenz), Malarczyk, Sylwestrzak, Leandro – Carlos, Jovanović Ż (81. Cebula), Fertovs, Pilipchuk (81. Trytko) – Kapo, Porcellis Ż. Trener: Ryszard Tarasiewicz.

RUCH: Putnocky – Oleksy, Grodzicki, Helik, Konczkowski – Gigołajew, Babiarz, Surma, Starzyński, Visnakovs – Kuświk (90. Efir). Trener: Waldemar Fornalik.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.