Sąd w Starachowicach: pobili, ale nie zabili

Paragraf

Tragiczny dla starachowiczanina i jego znajomej okazał się kwietniowy wieczór 2015 roku. Po kilku godzinach, od tego co działo się w starym, opuszczonym wówczas budynku po byłej hurtowni przy ul. Długiej w Starachowicach, dyżurny komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie od kobiety, która twierdziła, że ona i jej znajomy zostali pobici i potrzebują pomocy. Sprawdził się czarny scenariusz. Lekarz pogotowia ratunkowego, stwierdził zgon 43-latka. Przeprowadzone czynności procesowe wskazywały, że ktoś mógł przyczynić się do śmierci mężczyzny.

Sprawą zajęli się kryminalni. Ich praca, w kilka godzin po zgłoszeniu doprowadziła do ustalenia i zatrzymania trzech mężczyzn w wieku od 21 do 29 lat podejrzewanych o śmiertelne pobicie. Okazało się, że w niedzielę wieczorem pobili 43-latka oraz jego 56–letnią znajomą i 59–latka, a następnie oddalili się. Pozostawili pokrzywdzonych z obrażeniami ciała. Z ustaleń stróżów prawa wynikało, że 29-latek był osobą poszukiwaną listem gończym wydanym przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. Trójkę napastników zatrzymano. Oględziny miejsca zdarzenia wskazywały na to, przyczyną śmierci mogło być pobicie.

Śledczy mieli jednak co do tego sporo wątpliwości. Początkowo zakładano, by wspomnianej trójce przedstawić zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura Rejonowa w Starachowicach wycofała się jednak z tego. Dlaczego?

– Sekcja zwłok wykazała, że nie ma powiązania skutkowo-przyczynowego pomiędzy pobiciem, a zgonem mężczyzny. Zmarł wskutek niewydolności krążeniowej – tłumaczy Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Bez apelacji

Napastnicy usłyszeli ostatecznie zarzut pobicia, ale nie pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Wszyscy przyznali się do popełnienia czynu i zaproponowali dobrowolne poddanie się karze grzywny oraz pozbawienia wolności na 1,5 roku w zawieszeniu na 4 lata.

W kwietniu 2015 r. zastosowano wobec nich środki zapobiegawcze w postaci policyjnych dozorów i zakazu kontaktu z pokrzywdzonymi. Wyszyli na wolność, ale nie mogli spać spokojnie. Przed Sądem Rejonowym w Starachowicach, gdzie toczył się proces, podtrzymywali swoją wersję zdarzenia. – Nie negowali udziału w zdarzeniu – zaznaczył prok. Prokopowicz. Przebywali na wolności, w oczekiwaniu na wymiar kary. Sąd przychylił się do wspomnianych wniosków. Mężczyźni zostali uznani za winnych popełnionego czynu.

– Zostali skazani w związku z art. 158 par. 1 Kodeksu Karnego (kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 – przyp.red.). Dobrowolnie poddali się kadrze – mówi rzecznik kieleckiej Prokuratury. Sąd skazał ich na rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata, a także nakazał zapłacić każdemu z oskarżonych po 2 tys. zł grzywny. Kluczową dla losów postępowania była sekcja zwłok i opinia biegłego. Ekspertyza wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu nie było pobicie.

Prokuratura od wyroku się nie odwołała. Podobnie jak obrońcy oskarżonych. Wyrok jest prawomocny.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.