Czy alkohol i mróz przyniosły tragiczny skutek?

Paragraf

Policja ma coraz więcej odpowiedzi na pytania dotyczące śmierci i okoliczności, tego co stało się 16 stycznia w rejonie garaży przy ul. Zacisze w Starachowicach – dowiedział się TYGODNIK. – Mężczyzną, którego odnaleziono nieżywego okazał się 41-letni starachowiczanin – mówi Tomasz Marczak, naczelnik wydziału kryminalnego KPP. Śledztwo kilka dni temu wszczęła miejscowa Prokuratura.

Lokalni stróże prawa nie mieli łatwego zadania. W dniu, w którym odnaleziono zwłoki, nie było jeszcze wiadomo kim jest denat. – Wykonaliśmy wiele czynności w tej sprawie. Włącznie z poszukiwaniami informacji na temat jego miejsca przebywania w noclegowni – ujawnia kulisy pracy operacyjnej Tomasz Marczak, naczelnik wydziału kryminalnego. – Nasi funkcjonariusze szybko ustalili, że chodzi o 41-letniego mieszkańca Starachowic – dodaje w rozmowie z TYGODNIK-iem.

Dlaczego mężczyzna tam się znalazł? Z informacji do jakich udało nam się dotrzeć wynika, iż śledczy nie wykluczają wątku alkoholowego, który w połączeniu z mrozem miał tragiczny i niezwykle bolesny dla rodziny denata skutek. Z taką wersją nie do końca zgadza się Krzysztof Dródż, dziś zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Starachowicach, który jeszcze do niedawna pełnił funkcję kierownika noclegowni. – Mężczyznę znam jedynie z widzenia. Nie był podopiecznym noclegowni – twierdzi Dróżdż. I dodaje, że 41-latek mógł stracić przytomność z powodów stricte zdrowotnych.

– Na razie nie mamy wiedzy czy mężczyzna uskarżał się na kłopoty ze zdrowiem. Raczej nie należał do osób, które byłyby w stanie spożywać alkohol pod chmurką, a tym bardziej przy ujemnych temperaturach. Pierwsze pytanie, jakie nasuwa się w sprawie to, to w jaki sposób i dlaczego się tam znalazł? – podkreśla zastępca szefa MOPS.

Odpowiedź na nie próbuje znaleźć Prokuratura Rejonowa, która wszczęła postępowanie w kierunku art. 155 kodeksu karnego, a zatem nieumyślnego spowodowania śmierci („kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”). – To standardowa procedura, która stosowana jest w takich przypadkach – twierdzi Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy kieleckiej Prokuratury Okręgowej. – Wstępne czynności jakie wykonywane były na miejscu, nie wskazują na to, by do śmierci miały przyczynić się tzw. osoby trzecie – dodaje przedstawiciel organów ścigania.

Z ustaleń starachowickich kryminalnych wynika, iż 41-latek ze swoją żoną po raz ostatni widział się dzień wcześniej, a zatem 15 stycznia. – Między nimi miało dojść do sprzeczki. Mężczyzna zadeklarował, że opuszcza mieszkanie i idzie do kolegi. Na noc już nie wrócił – relacjonuje naczelnik Marczak, który potwierdził wersję, iż przyczyną zgonu nie było zabójstwo.

– Sekcja zwłok została przeprowadzona na początku minionego tygodnia. Czekamy na jej wyniki i ostateczny protokół. Taki dokument może pojawić się w ciągu kilku najbliższych dni – powiedział w minioną środę rzecznik Prokopowicz. Jeśli przypuszczenia śledczych potwierdziłyby się, byłby to pierwszy w tym sezonie zimowym przypadek zamarznięcia człowieka.

Czy wiesz, że…
W czasie zimowych mrozów i opadów śniegu policja kładzie szczególny nacisk na bezpieczeństwo osób, którym grozi zamarznięcie bądź wychłodzenie. Nierzadko pojawiają się jednak nieodpowiedzialni ludzie, którzy chcą to wykorzystać dla własnych celów. Jednak są też osoby prezentujące postawy godne naśladowania. Takim zachowaniem wykazał się mieszkaniec gminy Dwikozy, który w pobliżu drogi znalazł nieprzytomnego 25-letniego mężczyznę i natychmiast powiadomił służby ratunkowe. Dzięki prawidłowej postawie znajdującej się tam osoby, nieprzytomny szybko trafił do szpitala. Jego stan wskazywał, że może być pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało wartość ponad 5 promili w organizmie. Mundurowi ustalili personalia dowiezionego do szpitala i powiadomili rodzinę. 25 – latek został hospitalizowany.

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.