Policyjny tercet na wagę złota

flash Paragraf

Tylko dzięki szybkiej, a przede wszystkim skutecznej interwencji, skonfliktowany ze swoją partnerką 29-letni mieszkaniec Starachowic zawdzięcza to, że żyje. Jak w oczach policjantów wyglądała błyskawiczna akcja?

TYGODNIK: Co stało się przy ul. Armii Krajowej w Starachowicach? To jakiś nieprawdopodobny splot okoliczności…

PODINSP. ANDRZEJ KUSIAK, PEŁNIŁ TEGO DNIA FUNKCJĘ OFICERA KONTROLNEGO: – Z uwagi na to, że pełniłem służbę nadzoru nad służbą zewnętrzną, poprosiłem dyżurnego KPP by przydzielił mi zmotoryzowany patrol. Z jednej strony chciałem uczestniczyć w służbie razem z policjantami, z drugiej sprawdzić jak wykonują swoje obowiązki.

MIROSŁAW KASPERKIEWICZ: – Patrolowaliśmy teren miasta. W pewnym momencie, oficer dyżurny zlecił nam interwencję. Kobieta, która dzwoniła do komendy twierdziła, że ktoś rzuca kamieniami w jej okno. Udaliśmy się pod wskazany adres. Zdarzenie miało miejsce za blokiem. Musieliśmy zostawić radiowóz przy ulicy. Kiedy byliśmy blisko, zauważyliśmy opisywanego przez telefonującą wcześniej mężczyznę. Rękami trzymał się gałęzi.

ARTUR RYMARSKI: – Kiedy podbiegliśmy, zauważyliśmy na jego szyi zaciśnięte sznurowadło i rower. Mężczyzna stanął na rowerze, ale w momencie kiedy jednoślad odjechał, złapał się konaru drzewa. Później tłumaczył się, że rzucał kamieniami w okno swojej partnerki, by zwróciła uwagę na jego zachowanie, wskazujące na próbę samobójczą. Chciał ją postraszyć. Nie wnikaliśmy w szczegóły dlaczego targnął się na życie. Można jedynie powiedzieć, że między nimi był konflikt, który przerodził się później desperacką próbę. Wyglądało to groźnie.

W każdej chwili, założona na szyi pętla mogła się zacisnąć.

A.K.: – To nic innego jak walka z czasem. Podnieśliśmy mężczyznę. W każdej chwili mógł stracić przytomność lub siły, by utrzymać się na drzewie. Na szczęście historia zakończyła się happy endem. Musieliśmy działać szybko. Znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze. Gdyby czas naszego dojazdu był wydłużony, rzeczywiście mogłoby dojść do tragedii.

M.K.: – Potraktowaliśmy sprawę poważnie. W momencie kiedy otrzymaliśmy zgłoszenie, nie mieliśmy jeszcze pewności czy informacje jakie przekazała dyżurnemu kobieta są prawdziwe lub czy nie jest to głupi żart. Istniało realne zagrożenie, że mężczyzna popełni samobójstwo.

A.R.: – Dojazd na miejsce zajął nam ok. 3 minuty (policjanci w tym czasie patrolowali os. Bugaj – przyp.red.). 29-latek był pod wpływem alkoholu. Z jego usta padły niecenzuralne słowa pod naszym adresem, ale nie przywiązywaliśmy do tego zbyt dużej wagi. Liczył się czas reakcji i to by, desperata bezpiecznie dostarczyć do karetki pogotowia, którą wezwaliśmy. Uznaliśmy, że nie warto przywiązywać uwagę do tego co mówił.

W sytuacji, w jakiej się znaleźliście policjant musi kalkulować czy działać jak automat?

A.K.: – Na zastanawianie się, myślenie nie było zbyt wiele czasu. Mimo, że w policji służbę pełnię od przeszło 30 lat, po raz pierwszy miałem do czynienia z próbą samobójczą.

M.K.: – Dopiero po akcji przyszła refleksja, że młody człowiek zawdzięcza nam życie. Bohaterami na pewno się nie czujemy. Na co dzień, w życiu spotykamy się z różnymi historiami, także z elementami zagrażającymi życiu i zdrowiu drugiego człowieka. W pamięci utkwiła szczególnie ta sprzed kilku lat. W bloku na os. Południe mężczyzna odkręcił gaz i chciał popełnić samobójstwo. Czujni sąsiedzi powiadomili m.in. policję i matkę desperata. Nie obyło się bez siłowego wejścia z drzwiami. W tym przypadku czas był również czynnikiem decydującym.

Czy wiesz, że…
Andrzej Kusiak (52 l.), starachowiczanin, 31 lat stażu w policji, na różnych stanowiskach wykonawczych i kierowniczych. Obecnie zajmujący samodzielne stanowisko ds. kontroli. Żonaty, 2 dzieci. Hobby: motoryzacja, jazda na rowerze.
Mirosław Kasperkiewicz (37 l.) od 9 lat pracuje w starachowickiej jednostce policji. Wcześniej służbę pełnił w Brodach. Od początku w wydziale prewencji. Żonaty, 1 dziecko. Hobby: sporty walki. Trenował w Kieleckim Klubie Karate Kyokushin, a także w Dragonie Starachowice pod okiem Marka Jasińskiego.
Artur Rymarski (34 l.), pochodzi z Wąchocka. W policji pracuje od 7 lat (od 2 lat w KPP Starachowice). Jest funkcjonariuszem wydziału prewencji. Żonaty, 1 dziecko. Hobby: pływanie.

 

Dodaj komentarz