starachowice
home
RSS

Tylko cud uratował nas przed śmiercią

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Pojechał za granicę zarabiać na chleb, a musiał wracać do Polski błyskawicznie. Wszystko przez wybuch mieszaniny gazowej, ulatniającej się z 11-kilogramowej butli. – Mieliśmy mnóstwo szczęścia w nieszczęściu – mówi w rozmowie z TYGODNIK-iem 37-letni mieszkaniec gminy Nowa Słupia, właściciel budynku, w którym doszło do tragedii.…

Pojechał za granicę zarabiać na chleb, a musiał wracać do Polski błyskawicznie. Wszystko przez wybuch mieszaniny gazowej, ulatniającej się z 11-kilogramowej butli. – Mieliśmy mnóstwo szczęścia w nieszczęściu – mówi w rozmowie z TYGODNIK-iem 37-letni mieszkaniec gminy Nowa Słupia, właściciel budynku, w którym doszło do tragedii.

TYGODNIK: Widok zniszczonego niemal w połowie domu z jednej strony musi budzić przerażenie. Z drugiej można sobie wyobrazić, jak silna musiała być eksplozja. Nie trudno domyśleć się co Pan czuł, w momencie kiedy dotarła tragiczna wiadomość.

37-LETNI WŁAŚCICIEL DOMU, MIESZKANIEC NOWEJ SŁUPI: – W momencie kiedy otrzymaliśmy telefon z informacją o wybuchu nie czekaliśmy długo z bratem. Spakowaliśmy się szybko, zarezerwowaliśmy bilety na przylot do kraju. W Polsce byliśmy już w środę. Jak widać dom, dziś (z jego właścicielem rozmailiśmy w miniony czwartek – przyp.red.) nie nadaje się do mieszkania. Jedyne rozwiązanie to rozbiórka. Czekamy na wizytę Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i ekspertyzę, która oceni stan techniczny. Mamy świadomość tego, że wkrótce wjadą tu buldożery i ciężki sprzęt. Kiedy to się stanie, do końca nie wiemy. Wszystko rozbija się także o kwestie finansowe. Nie mamy zbyt wielu funduszy na na to, by dom rozebrać i postawić w jego miejscu nowy. W życiu nie przypuszczałem, że mój wyjazd do Anglii trzeba będzie przedwcześnie skracać…

W momencie kiedy doszło do wybuchu, w środku znajdowały się trzy osoby dorosłe i 1,5-roczne dziecko.

– Moi rodzice, partnerka życiowa i nasze dziecko. Wszyscy wyszli cało. Najbardziej poturbowany jest 67-letni ojciec. 60-letnia mama i 39-letnia narzeczona bardzo przeżywają to, co się wydarzyło. Narzeczona z dzieckiem spali w pokoju, który był najbardziej oddalony od miejsca, w którym znajdowała się butla. Rodzicom szukamy mieszkania zastępczego. Postaramy się coś wynająć. Na razie nie mają się gdzie podziać. Gaz musiał ulatniać się przez kilka godzin. Nad ranem doszło do zapłonu i wybuchu. Pożaru nie było. Jedynie wielki huk, strach i przerażenie. Najprawdopodobniej nieszczelna musiała być kuchenka gazowa. Została zabrana do ekspertyzy. Jej wyniki pozwolą nam odpowiedzieć na kolejne pytania.

Jak czują się rodzice, pana partnerka i syn?

– Nie byłem w momencie eksplozji, ale mogę się domyśleć, iż było to dla nich piekło. Mama, narzeczona i dziecko jeszcze tego samego dnia opuścili szpital. Ojciec wrócił do nas w środę. Wszystko jest nim w porządku. Jest jedynie poobdzierany. Na plecach ma zszytą ranę. Wszyscy przeżywamy to na swój sposób. Cieszymy się, że żyjemy. Stało się jak się stało. Na pewne sprawy nie mieliśmy już wpływu. Najważniejsze, że nikt z nas poważnie nie ucierpiał. Pomoc zaoferowała gmina, która zadeklarowała, iż weźmie na swoje barki wywiezienie gruzu. Oczekujemy tej pomocy, bo naprawdę jest nam potrzebna.

Odbudowa domu to priorytet?

– To cel numer jeden. Zobaczymy oczywiście co przyniesie życie. Na pewno sami nie będziemy w stanie postawić go na nowo. To ogromne koszty. Mieszkamy i pracujemy w Anglii, ale pieniądze wydawane są na bieżąco. Życie poza granicami kraju też ma swoją cenę. To nie są małe kwoty. Jakiś czas temu, wspólnie z narzeczoną, zdecydowaliśmy, że wróci do Polski i będzie na miejscu. Na czas remontu wynajęliśmy mieszkanie w Kielcach. Plan był taki by opiekowała się dzieckiem. Za rok, góra 2 lata miałem do nich przyjechać. Chcieliśmy wyremontować strych, wykończyć poddasze. Niestety nie zdążyliśmy. Wszystko w ułamku sekundy dosłownie i w przenośni legło w gruzach. Staramy się o pomoc. Każda złotówka jest na wagę złota.

Wybuch był na tyle duży, że naruszył także konstrukcję sąsiednich budynków.

– Powybijane są szyby, zniszczone drzwi do garażu, popękane ściany. W sąsiednim budynku wyleciały okna. Siła musiała być ogromna. Wiele rzeczy przykrytych jest gruzami. Strach wejść i poruszać się w tym miejscu. Czy szacowaliśmy straty? Co tu szacować? Obawiamy się o to, że tiry, które przejeżdżają obok domu jeszcze bardziej naruszą zniszczoną i tak konstrukcję. Ciekawskich, którzy oglądają to miejsce nie brakuje. Staramy się ich nie dopuszczać blisko.

Mówi dla TYGODNIK-a
BRYG. SŁAWOMIR KARWAT, Z-CA KOMENDANTA MIEJSKIEGO PAŃSTWOWEJ STRAŻY POŻARNEJ W KIELCACH: – Z poczynionych na miejscu wstępnych ustaleń wynika, iż przyczyną zdarzenia był wybuch mieszaniny gazów. Z przekazanym nam relacji osób, które w chwili eksplozji były w domu, mieliśmy pewność, że w środku znajdowały się 2 butle. Jedna na parterze, druga na piętrze. Dzień wcześniej jeden z domowników wymieniał butlę. Nieszczelność kuchenki gazowej lub przewodu łączącego spowodowała, iż gaz ulatniał się praktycznie przez całą noc. Iskra spowodowana np. zapaleniem światła doprowadziła do wybuchu. Naszym zadaniem było jak najszybsze odnalezienie butli i uniknięcie kolejnej tragedii. Obie zostały zabezpieczone. Butle nie uległy zniszczeniu. Zachowały się w całości. Budynek przekazany został Urzędowi Gminy. Postępowanie w tej sprawie prowadzi policja. Decyzje co do losów obiektu podejmie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Choć najbardziej prawdopodobny scenariusz to rozbiórka budynku.

 

Wyciąg ze strażackiego meldunku
23 sierpnia do stanowiska kierowania komendanta miejskiego PSP w Kielcach wpłynęło zgłoszenie o wybuchu gazu w budynku mieszkalnym w Nowej Słupi. Po dojeździe na miejsce zdarzenia pierwszych zastępów stwierdzono, że na skutek wybuchu mieszaniny gazowej propan – butan, został uszkodzony jednorodzinny budynek mieszkalny. W budynku przebywały trzy dorosłe osoby i dziecko, które opuściły obiekt o własnych siłach przed przybyciem służb ratowniczych. Poszkodowanym pomocy udzielił zespół ratownictwa medycznego transportując je do szpitala. Działania zastępów w pierwszej fazie polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i zamknięciu drogi przebiegającej obok posesji. W kolejnej fazie działań ratownicy, ewakuowali mienie z zagrożonego budynku, odgruzowali miejsce akcji w celu odnalezienia zasypanych butli gazowych. Na miejsce zdarzenia z polecenia wójta gminy Nowa Słupia przybył ciężki sprzęt budowlany w postaci koparko-ładowarki oraz samochodu ciężarowego do wywozu gruz. Podczas prowadzonych działań stale kontrolowano stabilność budynku oraz monitorowano teren akcji przy pomocy kamery termowizyjnej i eksplozymetru. Po zakończeniu ewakuacji mienia, odnalezieniu przysypanych butli podjęto decyzję o zabezpieczeniu posesji i zakazie wstępu na teren gruzowiska i zniszczonego budynku osobom nieupoważnionym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

  • Advertisement
  • Advertisement

Nowa Słupia

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Okolice Pawłów Wąchock Mirzec Brody Nowa Słupia Bodzentyn

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5