Ziemia to nasze dziedzictwo

Mirzec

Gospodarstwo w Mircu Czerwonej, gdzie młodzi małżonkowie prowadzą rolniczą działalność to spuścizna po dziadkach i rodzicach. Z 4 ha, które uprawiała babcia Marianna w ciągu kilku lat zrobiło się 50 ha z dzierżawą. A oprócz zboża w gospodarstwie zagościło bydło…

Katarzyna i Damian Niedziela z Mirca Czerwonej gospodarstwo prowadzą zaledwie od kilku lat. To rodzinna tradycja, którą młodym pozostawiła babcia Marianna przekazując rodzicom pana Damian 4 ha ziemi.

– Rodzice uprawiali głównie zboże, były też ekologiczne uprawy truskawek, co wiązało się z przyznaniem dodatkowych dopłat – mówi pan Damian, absolwent Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej w Radomiu, który skończył również 2-letnie technikum agrobiznesu. – Sprzedawało się to dlatego rodzice, Celina i Mirosław dokupili jeszcze trzy hektary ziemi. Liczące 7 ha gospodarstwo rodzice przepisali mi w 2011 roku. Razem z żoną dokupiliśmy kolejne trzy hektary i tak mamy 10 ha upraw ekologicznych (0,5 ha truskawek, 0,5 ha porzeczki czarnej, 0,5 ha malin, reszta to zboża  – ekologiczna mieszanka strączkowo-zbożowa i żyto).

W uprawach konwencjonalnych gospodarstwo państwa Niedzielów ma 40 ha dzierżaw – to trwałe użytki zielone, pszenica, pszenżyto i rośliny strączkowe. Oprócz młodych małżonków w prace na roli czynnie zaangażowani są rodzice pana Damiana oraz bracia Emil i Marcel.

– Zboża mają zbyt głównie na rynku lokalnym, owoce natomiast odbiera starachowicka firma Bioconcept, która mrozi je i wysyła na cały świat – mówi pan Damian, który pracę na roli godzi z pracą w zakładzie, specjalizującym się w produkcji kotłów i elementów stalowych. – Po technikum chciałem nawet iść na studia rolnicze, ale wybrałem jednak pracę. Nie ukrywam, że kiedyś chciałbym żyć wyłącznie z pracy w gospodarstwie, ale jest jeszcze zbyt wiele potrzeb, na razie staram się godzić te obowiązki.

A pracy jest pod dostatkiem, bo oprócz 50 ha upraw, w gospodarstwie jest również bydło ras mięsnych mieszanych – póki co od 10 do 15 sztuk, bo na tyle pozwala siedlisko, którym dysponują. Ale marzeniem młodego rolnika jest iść w tym kierunku.
– Położenie gospodarstwa ogranicza rozwój działalności w tym kierunku. Plan zagospodarowania przestrzennego przewiduje w tym miejscu działki pod zalesienie a nie na potrzeby rolnicze, dlatego jest problem. Już trzy lata z tym walczymy, ale może kiedyś się uda to zmienić – mówi z nadzieją pan Damian, któremu pomaga żona Kasia, pracująca na etacie w Urzędzie Gminy w Wierzbicy.

– Były kiedyś dwie krowy mleczne, potem kupiliśmy kolejną mięsną, i znowu kolejną. Zaczęły się wycielać i tak gospodarstwo zaczęło się rozrastać. Pierwsze krowy to były krowy rasy Hereford, teraz to rasy mięsne mieszane – dodaje pani Kasia.
Bydło to nie jedyne zwierzęta na gospodarstwie, są też dwa konie, ale głównie do rekreacji, bo w polu, przy takim areale, niezbędne są maszyny.
 – Opieramy się głównie na maszynach używanych z zachodu. Modernizujemy na bieżąco park maszynowy, ale od razu nie sposób to zrobić. To, co zarobimy, inwestujemy i tak z roku na rok jakoś się to kręci. Gdyby maszyny były nowe, bardziej sprawne i nie trzeba byłoby w nie tyle wkładać, zyski byłby większe. Oszczędziłoby to czas i pieniądze. Bez kredytu potrzeba czasu – dodaje gospodarz dla którego praca na roli to forma „relaksu”. – Po pracy zjem, odpocznę chwilę i wsiadam na ciągnik. Wtedy się całkowicie wyłączam, jest czas na przemyślenia. Żona się czasem złości, ze za późno wracam, ale jak pogoda sprzyja i trzeba coś zrobić, to nie da się odłożyć na później. Wakacje są wtedy, jak spadnie śnieg.
A te w ciepłych krajach marzą się panu Damianowi i jego rodzinie od dawna. Ale póki co muszą poczekać, aż zyski na to pozwolą.

– Bywają chwile zwątpienia i załamania, zwłaszcza wtedy, gdy ludzie krzywo patrzą i szydzą, ale staram się tym nie przejmować. Wszyscy widzą dopłaty i zyski, ale nie wiedzą, ile kosztują opryski, paliwo, modernizacja maszyn, ile pracy potrzeba, żeby coś urosło. Ale grunt to robić swoje. Chciałbym rozwinąć gospodarstwo jeśli chodzi o hodowlę bydła, bardziej doinwestować maszyny. Mieliśmy skończyć na 25 ha, jest drugie tyle. Kto wie co przyszłość przyniesie – mówi z optymizmem nasz rolnik.

ewan

1 Komentarz dla “Ziemia to nasze dziedzictwo

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.