Pomóżmy Kacperkowi w walce z białaczką

Brody flash

Lada dzień Kacperek skończy 4 latka. Od dwóch miesięcy nie opuszcza oddziału onkologicznego kieleckiego szpitala. Dla rodziców i rodzeństwa chłopca to trudny czas, także pod względem finansowym. Pomóżmy chłopcu wyjść zwycięsko z walki z chorobą nowotworową.

Dzień Niepodległości

11 listopada, w Polsce dzień wolny od pracy, to dzień odzyskania przez Polskę upragnionej wolności. Dla pani Urszuli i jej synka data ta z pewnością na długo pozostanie w pamięci. Od 2015 roku, nie będzie się kojarzyła wyłącznie z historycznymi wydarzeniami 1918 roku. To dzień, kiedy jej niespełna 4-letni synek rozpoczął heroiczną walkę o zdrowie i życie.

Do 11 listopada 2015 roku Kacper Niedziela nie wyróżniał się spośród grona rówieśników. Radosny, pogodny chłopiec był najmłodszym z rodzeństwa. 11-letnia siostra i 8-letni brat chodzili już do szkoły. On musiał jeszcze chwilę na to poczekać.

Na kilka tygodni przed przykrą diagnozą, Kacperek zachorował, jak inne dzieci. Wydawało się, że to przeziębienie, może grypa. Typowe objawy choroby nie przechodziły. Nie pomagała antybiotykoterapia.

– Kacperek dużo i często chorował – nie ukrywa pani Urszula, mama chłopca. – Kiedy zachorował teraz na jesieni, w zasadzie nie wiadomo było co mu jest. Żadne leki nie pomagały, wypisywane przez lekarza kolejne antybiotyki nic nie dawały. Efekt był taki, że przez to powstały u syna przeciwciała typu zimnego, które zabijały w jego organizmie czerwone płytki i krwinki. Hemoglobina spadła do niebezpiecznie niskiego poziomu – miał hematokryt w liczbie 1 (podczas gdy norma wynosi od 12-16). Zaczął nagle wymiotować, leciał przez ręce. Wezwaliśmy pogotowie. Był 11 listopada, kiedy trafiliśmy najpierw do szpitala w Starachowicach, skąd szybko przetransportowano dziecko do Kielc.

Walka o życie

Kacperek trafił najpierw na Oddział Pediatryczny przy ul. Grunwaldzkiej. Pobrano mu krew, zrobiono wszelkie konieczne do wykonania badania. Tam po raz pierwszy mama chłopca usłyszała, że to może być białaczka.

– Kiedy trafił na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej pani doktor miała takie przypuszczenia. Nie była pewna, ale miała złe przeczucia. Synek był w tragicznym stanie. Pani doktor wzięła od nas numery telefonu, mówiąc, żebyśmy przygotowali się na najgorsze – mówi z bólem matka.

Seria badań potwierdziła najgorszy z możliwych scenariuszy. Przypuszczenia pani doktor okazały się słuszne. Ogromna determinacja i wola walki o zdrowie i życie, pozwoliły przetrwać chłopcu trudne momenty. Kiedy realne zagrożenie życia zostało zażegnane, z ul. Grunwaldzkiej został przewieziony na Artwińskiego, na Onkologię Dziecięcą. Tam przebywa nieprzerwanie od dwóch miesięcy.

– Badania wykazały, że ma 70 proc. zajętego szpiku. Trzeba było przetaczać mu krew, w ogóle wyniki miał fatalne – mówi pani Urszula. – Na początek leczony był sterydami, po których bardzo się zmienił, przytył. Teraz jest w trakcie chemioterapii. Kroplówki ma podawane przez cztery dni pod rząd, potem trzy dni przerwy. Na szczęście dobrze to znosi, choć to bardzo mocna chemia. Ale dobrze na nią reaguje, nie wymiotuje, nie ma biegunki, lekarze mają nadzieję, że to pozwoli powstrzymać rozwój choroby.

W ub. tygodniu chłopiec miał wyjść na kilka dni na przepustkę do domu. Niestety, niezadowalające wyniki badań uniemożliwiły powrót do rodziny.

– Znowu  spadła hemoglobina i płytki krwi. Kacperek ma obniżoną odporność, żeby dodatkowo go nie narażać, musieliśmy zostać w szpitalu – ubolewa kobieta, dla której szpital w ostatnim czasie stał się drugim domem.- Nie pracuję, dzięki czemu mogę cały czas być przy synku, ale w domu zostało jeszcze dwoje, przecież też małych dzieci. Przez ten czas byłam tylko dwa razy w domu.

Dobre rokowania

Pani Urszula jest dobrej myśli na przyszłość. Wierzy w rokowania lekarzy, którzy podtrzymują ją na duchu. Wsparciem jest sam Kacper, który mimo choroby jest pogodny i radosny.

– Jak mówią tu lekarze, czekamy aż szpik się zregeneruje. Wszystko zależy od wyników badań. Kacper nie daje się, to mnie cieszy i podtrzymuje na duchu, teraz on jest najważniejszy – mówi matka, która nie ukrywa, że choroba syna jest nie tylko obciążeniem psychicznym dla rodziny, ale również finansowym.

 

***
Można pomóc
Wokół rodziny ze Stawu Kunowskiego (gm. Brody) pojawiło się wielu ludzi dobrej woli, którzy chcą wspomóc Kacperka w chorobie. Zbiórkę pieniędzy w ramach kiermaszu świątecznego zorganizowała m.in. Szkoła Podstawowa w Stawie Kunowskim. Osoby chętne, by udzielić rodzinie finansowego wsparcia mogą przekazywać pieniądze na specjalne konto Kacpra:
Bank Spółdzielczy
nr konta 89 8518 0006 3003 0019 2297 0001

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.