Nasze palmy to zaszczyt i przyjemność

Brody flash

Najwyższe w regionie, pełne krasy i uroku, niepowtarzalne na skalę kraju. Kryneckie palmy sięgnęły nieba, na pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy.
Tradycja kryneckich palem, sławnych nie tylko na skalę gminy Brody, powiatu starachowickiego, ale również regionu i kraju sięga kilkudziesięciu lat wstecz. Jak twierdzą starsi mieszkańcy gminy Brody, jeszcze przed byłym proboszczem kryneckiej parafii ks. Andrzej Sasinem, był ks. Madej, który namawiał do robienia palem. Zresztą, jakże mogło być inaczej. Palma wielkanocna musiała być własnoręcznej roboty, nie jakaś tam kupiona, jak dziś w osiedlowym markecie.

Tradycje te kultywują mieszkańcy do dziś. Swoje palmy przygotowują poszczególne sołectwa, zespoły śpiewacze, szkoły, Ochotnicze Straże Pożarne oraz Centrum Kultury i Aktywności Lokalnej w Brodach, które co roku organizuje palmy na Niedzielę Palmową.

W tym roku podpatrywaliśmy wykonanie palmy przez sołectwo Brody. Tam dzielna grupa pod wezwaniem pani sołtys od kilku tygodni pracowała nad pokaźnym stroikiem. W przygotowaniu plamy czynny udział brali: Maria Jagieła i jej mąż Andrzej, Anna Walkiewicz, Zofia Nędzyńska, Halina Kalinowska, Jerzy Banasik.

Gromadzenie materiałów zaczęło się już w lutym. Dwa sezony wcześniej musiał być już ścięty długi konar drzewa, który został przystrojony igliwiem i kwiatami z krepiny.

  • Drzewo musi się wysezonować i porządnie wyschnąć, bo palma byłaby bardzo ciężka i nie utrzymałaby całego zdobienia – mówi pan Andrzej, który koordynuje pracami sołectwa Brody od kiedy jego żona został sołtysową. – Robimy i palmy i wieńce. Palmy zawsze dwie, jedna większa idzie do Krynek a drugą mniejszą zostawiamy w naszej kaplicy w Brodach.

Na kilka tygodni przed Niedzielą Palmową panie przygotowują kwiatki z krepiny, zawsze różne, albo kolorowe, innego kształtu. Na tydzień przed zbierają zielone: borowinę, jagodzinę, tuje, jałowce, widłaki, zboża malowane.

  • To na końcu, żeby za szybko nie uschło – mówi pani Maria. – I cały tydzień przed niedzielą wijemy, dopinamy ozdoby specjalnym drutem, bo sznurek za słaby i nie wytrzymałby pod ciężarem.

A jest to słodki ciężar nie da się ukryć, bo jak twierdzą, ci, którzy robią palmy, ich wykonanie to zaszczyt i przyjemność.

  • To nasza tradycja, chcemy i robimy i mamy z tego dużą przyjemność – mówi państwo Jagieła. – Co roku ta palma inna wychodzi, zawsze czymś się różni, nigdy taka sama. To kolorem, to kształtem kwiatów – dodaje Anna Walkiewicz.

Całe trud i zaangażowanie można podziwiać w Niedzielę Palmową, gdzie w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krynkach gromadzą się palmy z całej gminy. Najwyższe w regionie, pełne krasy i uroku, niepowtarzalne na skalę kraju…

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.